reklama

Kwietniówki 2010!!!

reklama
Aniez - jeśli chodzi o poglądy to każdy ma własne, a ja zawsze mówię/piszę co myślę i chętnie czytam krytykę i wyciągam z niej wnioski, jeśli uznam, że może to coś lepszego do życia wnieść. Do głowy mi nie przyszło, by mamy wcześniaków urażać, bo niby jaki miałabym mieć w tym cel? Zwyczajnie jak mi Katik napisała, że nie przemyślałam to dopisałam, że dokładnie wiem, co chciałam napisać i zdania nie zmieniłam.

Zgadzam się też z tym, że nikt wcześniaka nie pragnie urodzić i każda mama chce dla swojego dziecka jak najlepiej i chce by było zdrowe i robi wszystko, co w jej mocy aby tak było.
Wiem także, że wcześniaki są różne i często nawet silniejsze i zdrowsze niż donoszone dzieci.
Patrząc na Julkę w życiu by mi do głowy nie przyszło, że ona wcześniak.

Mnie chodziło o ratowanie takich skrajnych przypadków i o postęp w medycynie, który niekoniecznie idzie w dobrym kierunku, bo kurcze możecie mnie tu przekonywać itd. a zdania w kwestii prób tworzenia bliźniaka genetycznego nie zmienię, bo dla mnie to chore. Strasznie mnie ten artykuł zbulwersował. I wiem, że rodzice chorych dzieci łapią się ostatniej deski ratunku, ale oddawać do badań zarodki i decydować się na ciążę po to by dzięki krwi pępowinowej uratować to chore żyjące już dziecko to zgodne z moim przekonaniami nie jest. Wg mnie rozsądniej jest pomóc mu godnie odejść. Poza tym, ile oni zarodków uśmiercają zanim się doczekają tego upragnionego? A przecież z nich tez mogłyby być dzieci, ale z badań wynikło, że chore, więc starają się dalej.

I tak, jak Zielona napisała - wiem, że Ci rodzice chcą dobrze, że nie wiadomo jakby się każda z nas w ich sytuacji zachowała, bo nigdy w niej nie byłyśmy.. Mimo to pomyślcie do czego to doprowadzi? Wg mnie nic z dobrego z tego nie wynika.

Na forum napiszemy, nie zawsze się wyrazimy tak aby reszta pojęła co nam w głowie siedzi i później z tego zamęty wychodzą i niedopowiedzenia. Zupełnie nie taki był cel mojej wypowiedzi.

Tak, czy inaczej, jeśli kogokolwiek uraziłam to przepraszam.
 
Elvie, moglabys zeskanowac i przeslac mi ten art.? Bo chcialabym przeczytac. Do tej pory myslalam, ze krew pepowinowa nie musi pochodzic od blizniaka...
Odnosnie zarodkow zawsze bedzie wrzala dyskusja, podobnie jak dzieje sie z invitro. Gdybym miala ratowac zycie zyjacego dziecka nie zawahalabym sie nawet przez chwile. Uzylabym do tego celu nawet miliona zarodkow. Gdybym nie mogla zajsc w ciaze, nawet przez moment nie wzbranialabym sie przed invitro...



Filonka, jakie swieta u Was? Cos Pl za bardzo Mex przypomina, bo tu tez swieto. # kroli to duze swieto i widze, ze w PL, tez od niedawna wolne...
 
hej dziewczyny,
u nas jakoś leci. Mateo zdrów jak ryba ( jedynie ja zdycham! rozłożyło mnie całkowicie)!!!
Niestety muszę pracować, więc dopiero jutro będę się kurować.
W sprawie wcześniaków, faktycznie temat rzeka i jestem pewna, że można górnolotnie głosić poglądy, które nas nie dotyczą. Jednak, w momencie kiedy życie stawia przed nami taki "słabszy gatunek" zdanie zmieniamy z dania na dzień i nie interesuje nas przetrwanie gatunku, ważne jest nasze dziecko! Mateusz jest wcześniakiem, 35 tydz., ciąża całkowicie zdrowa do 34 tyg., kiedy wyszło, że mam gestozę! Nie uważam, że jest słabszy! Rozwija się na równi z rówieśnikami, ma całkiem niezła odporność.
Życie pisze różnie scenariusze. Czasami wcześniak jest dużo silniejszy niż dziecko donoszone. Nie ma reguly.
Nata szczerze nie doczytałam wcześniej i w życiu nie powiedziałabym, że J. jest wcześniakiem.
Ella jesteśmy z tobą!
Aniez brakowało ciebie na BB!
Filonka niezła waga!
klawiatura padla!!!!!!
uciekam do lozka
 
Ostatnia edycja:
Dajmy sobie spokoj z tym debatowaniem. Elvie wyraznie napisala, ze chodzilo Jej o wczesniaki urodzone na granicy przezycia - czyli jak sie okazuje w 23tc. Temat ten pojawil sie w mediach na bazie fali protestow przeciwko angielskiemu prawu do przerywania ciazy. W Uk aborcje przeprowadza sie do 24tc (co moim zdaniem jest gruba przesada) i zdarzyly sie zywe porody dzieciaczkow wlasnie w 23tc. Gdzies wyczytalam - choc nie wiem czy to prawda - ze dzieciaczek urodzony w 24tc przezyl i ma sie dobrze.
Co jest niezwykle istotne i o czym pisala Dorota - to nasza wiedza, a raczej jej brak odnosnie wczesniactwa. W mojej glowie tez jest obraz maluszka, ktory po kilku miesiacach w inkubatorze idzie do domu i jest zdrow jak ryba. Niestety rzadko taki scenariusz sie sprawdza. Tutaj mowi sie, ze jak kobieta rodzi w 37tc. to jest to wczesniak, ktorego wsadza sie do inkubatora. O wczesniejszych porodach, konczacych sie nawet najlepiej rokujacym ratowaniem dziecka nie slyszalam. No ale to dziki Meksyk. Tutaj praktycznie nie istnieje rehabilitacja niemowlat :wściekła/y:, a nawet jesli by istniala, nikogo nie byloby na nia stac...
Powiklania okoloporodowe moga przytrafic sie kazdemu.
 
witam, dzisiaj pracowałam do 14, więc nie miałam jak zajrzeć. Za to teraz siedzę sobie w ciepłym łóżeczku z winkiem i laptopem. Muszę tylko co chwilkę do Alicji zaglądać, bo jeszcze nie zasnęła, a etap rozbierania niestety jeszcze nie przeszedł:eek:
Mąz w katowicach w przyszłym tygodniu do Szczecina jedzie .
Aniam trzeba było się z chłopem zabrać i mnie odwiedzić

Elvie, moglabys zeskanowac i przeslac mi ten art.? Bo chcialabym przeczytac. Do tej pory myslalam, ze krew pepowinowa nie musi pochodzic od blizniaka...
Odnosnie zarodkow zawsze bedzie wrzala dyskusja, podobnie jak dzieje sie z invitro. Gdybym miala ratowac zycie zyjacego dziecka nie zawahalabym sie nawet przez chwile. Uzylabym do tego celu nawet miliona zarodkow. Gdybym nie mogla zajsc w ciaze, nawet przez moment nie wzbranialabym sie przed invitro...
Zielona przedstawiłaś dokładnie mój punkt widzenia;-)

Marta super, Ola naprawdę robi świetne postępy.

Co do odchudzania to ja sobie obiecuję, obiecuję i na tym się kończy, niby wcale dużo bym nie chciała, bo jakieś 2-3 kg, i jeszcze najlepiej jakbym sobie konkretne miejsca mogła wybrać;-)

Aniez fajnie, że jesteś, jak tam chłopaki?

uciakam na Alicję spojrzeć i już chyba nie wrócę, bo na czytanie książki mnie wzięło
 
reklama
Zielona -ten artykuł wynalazł M. ale powiem mu by spróbował poszukać i jak znajdzie to wrzucę link. On był na onecie z tego co pamiętam.


Byliśmy w pasażu na jedzonku i lodach, zdecydować się nie mogłam, które wolę, więc zamówiłam trzy rodzaje:zawstydzona/y: Dobrze, że Lenka pomogła mi waniliowe z sosem truskawkowym zjeść:-)

Poza tym młoda przełamała się wreszcie (choć nie wiem, czy się z tego cieszyć) do jeżdżenia na takich poruszających się na boki mega autach - wcześniej jak M. próbował jej to włączyć to był ryk i się bała, a dzisiaj siedziała i rozpłakała się, jak trzeba było wychodzić.

Na dworze zimno jak cholera, na korytarzu nadal sauna, bo podobno grzejniki nie mają możliwości regulowania temperatury.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry