reklama

Kwietniówki 2010!!!

Hej jestem znowu.... net mi przestał działac, musiałam na nowo zainstalowac antywirusa i troche mi to zeszło.
Mały teraz od godz.warjuje z K. takie wieczory to ja lubię.
Zaraz kompiel i ide go lulać.Mysle ze wróce,choc nie obiecuje :rofl2:
Witaj Aniez.
ELve0 mały tez sie boji tych aut i innych stworzen jak sie poruszają, siedzi tylko tak na "sucho".jak sie właczy ucieka, ten samochód co w domu mamy to równiez tylkow nim siedzi, wlacza melodię, swiatla, niedawno zaczal nim sam sterowac po pokoju, ale zeby wsiasc i jechac, to w życiu!
 
Ostatnia edycja:
reklama
Moja mala uwielbia wszystkie te wyjace i ruszajace sie auta, karuzelki, statki i bogwico. Nie da sie z nia na zakupy isc, bo zawsze wymusza na nas tour po tych cudakach.
 
Witam wieczorkiem

Padnięta jestem coś czuję że @ jutro przybędzie.
U nas dzisiaj super wieczorek, wyszaleliśmy się z dzieciakami jak głupole, małż zamówił specjalny program na konsolę do ćwiczeń bo go brzuch wkurza ( to po wizycie u Kittków bo małż Kittkowej to brzuszek ma płaski ;-)) i zaczęliśmy ćwiczyć oczywiście dzieciaki z nami , Helenka to tak śmiesznie brzuszki robił że uśmialiśmy się do łez.Może jutro już na poważnie zabierzemy się za ćwiczenia ale to chyba jak dzieciaki pójdą spać:tak:

Filonka nie wracaj tylko małżem się ciesz :-p

Elvie no jak się Lence samochodziki spodobają to już teraz zbieraj dwuzłotówki ;-) Na lody mi ochoty narobiłaś.

anna to twoje zdrówko bo ja też z lampką winka siedzę:-)

gosia 23 zdrówka kochana

Aniez witaj, jak by co to u nas też wszystko w porządku :happy:

Miłego wieczorku
 
Katik, hehe, tutaj w niektorych miejscach jesli temp. spada do 5°C wszystko zamykaja na trzy spusty... Co nie znaczy, ze buduja solidniej.
Jakis czas temu podawali ile osob zamarzlo i ile zmarlo z powodu zapalenia pluc.


Aniam, juz gaci na wacie szukam ;-)

MOże Ci podesłać :-D?

Usypialam Konstancje, ta znowu z dzidzia szalala, nawet wygladalo na to, ze sie z kims gdzies tam w odchlani bawila. Tym razem nie wygladala na przestraszona. Pokazywala paluszkiem raz na mnie, raz na siebie, raz na przestrzen. to wygladalo tak jak czasem bawimy sie w "gdzie jest...". Pytam mala gdzie jest mama? ona pokazuje na mnie. gdzie jest tata - pokazuje na ojca, gdzie jest Konstancja? - pokazuje na siebie itd...
Przypomniala mi sie inna historia zwiazana z duchami. Nasi znajomi maja corke, teraz ma ona jakies 5 lat, moze 6. rzecz miala miejsce, gdy Naishla miala 2 lata. Rodzice kupili jej uzywane lozeczko. Mala nie chciala w nim spac, budzila sie co chwile i plakala. Pewnej nocy zaczela przez sen krzyczec: "ziemia, ziemia!!!" i plakac. Rodzice wyjeli ja z lozeczka i natychmiast dziecko sie uspokoilo. Rano postanowili przeniesc lozeczko w inne miejsce. Wyjeli materacyk i okazalo sie, ze pelno pod nim jakiegos brudu. Wygladal on jak ziemia...Bylo to o tyle dziwne, ze lozeczko dokladnie wyczyscili zanim dali dziecku do spania. Naishli juz nie polozyli w tym lozeczku. Skontaktowali sie z poprzednimi wlascicielami i okazalo sie, ze lozeczko to nalezalo do dziecka, ktore tragicznie zginelo...

O matko aż mi ciary przeszły

Elvie, moglabys zeskanowac i przeslac mi ten art.? Bo chcialabym przeczytac. Do tej pory myslalam, ze krew pepowinowa nie musi pochodzic od blizniaka...
Odnosnie zarodkow zawsze bedzie wrzala dyskusja, podobnie jak dzieje sie z invitro. Gdybym miala ratowac zycie zyjacego dziecka nie zawahalabym sie nawet przez chwile. Uzylabym do tego celu nawet miliona zarodkow. Gdybym nie mogla zajsc w ciaze, nawet przez moment nie wzbranialabym sie przed invitro...



Filonka, jakie swieta u Was? Cos Pl za bardzo Mex przypomina, bo tu tez swieto. # kroli to duze swieto i widze, ze w PL, tez od niedawna wolne...

Już Judyta nie raz pisała o tej krwi , przecież chodzi o komórki macierzyste które u Zosi wyciągnęli z jej krwi . i pamiętam że udało się od razu , a Judyta pisała że nie raz trzeba 2-3 razy żeby pozyskać tyle ile potrzeba . I już twedy lekarz jej powiedział że pic na wodę to pobieranie krwi . mam nadzieję że nic nie pokręciłam

witam, dzisiaj pracowałam do 14, więc nie miałam jak zajrzeć. Za to teraz siedzę sobie w ciepłym łóżeczku z winkiem i laptopem. Muszę tylko co chwilkę do Alicji zaglądać, bo jeszcze nie zasnęła, a etap rozbierania niestety jeszcze nie przeszedł:eek:

Aniam trzeba było się z chłopem zabrać i mnie odwiedzić


Zielona przedstawiłaś dokładnie mój punkt widzenia;-)

Marta super, Ola naprawdę robi świetne postępy.

Co do odchudzania to ja sobie obiecuję, obiecuję i na tym się kończy, niby wcale dużo bym nie chciała, bo jakieś 2-3 kg, i jeszcze najlepiej jakbym sobie konkretne miejsca mogła wybrać;-)

Aniez fajnie, że jesteś, jak tam chłopaki?

uciakam na Alicję spojrzeć i już chyba nie wrócę, bo na czytanie książki mnie wzięło

Anna jakbym nie pracowała to już bym nie raz Ci się tam na głowę zwaliła :-D
Jak SZymek się urodził to tak z J jeździłam i odwiedziałam koleżanki z BB . także z września większość znam osobiście , w bielsku tez mam koleżankę u której byłam ze trzy razy
 
Już Judyta nie raz pisała o tej krwi , przecież chodzi o komórki macierzyste które u Zosi wyciągnęli z jej krwi . i pamiętam że udało się od razu , a Judyta pisała że nie raz trzeba 2-3 razy żeby pozyskać tyle ile potrzeba . I już twedy lekarz jej powiedział że pic na wodę to pobieranie krwi . mam nadzieję że nic nie pokręciłam

Aniam dlatego prosilam elvie o artykul, chcialabym doczytac dokladnie co tam jest napisane. 2 lata temu wklejalam info na temat krwi pepowinowej i na jaka kuracje jej ilosc sie nadaje.
Jasne, ze to pic na wode fotomontaz. Chodzi o dochod pochodzacy z przechowywania krwi. W wiekszosci wypadkow nikt jej nie uzyje. Takie banki mialyby sens gdyby byly publiczne / w sensie> jesli komus potrzeba kom. mac. do leczenia idzie do banku i je dostaje...
W przypadku Zosi kom. mac. nie dalyby nic, poniewaz byly juz opanowane przez neuroblastome - nowotwor, ktory powstaje w zyciu embrionalnym...
 
Melduję się tylko, przeziębienie mnie dalej trzyma, w nocy jak mnie złapie kaszel to przestać nie mogę.

Maja do przedszkola chce chodzić, mam nadzieję,że to się nie zmieni jak na spanie zostanie.
Jutro ma pierwszy angielski, hehe

Wrzuciłam wam dwa filmiki i zmykam do roboty.
W weekend ponadrabiam :)

Zdrówka kochane!
 
Ja się witam i uciekam, zarobiona jestem ale żyję ;-)
Zdrówka dla chorowitków i ciepełka dla zmarzluchów :-D
Miałam coś jeszcze napisać ale sobie daruję.
Spokojnej nocy
 
[*]






Pozazdroscilam Wam tego winka w cieplym lozku. Konstancja padla pare minut po 18ej. Chlop po poludniu wyjechal na szkolenie i wroci w niedziele - na jaki plaster mu to szkolenie skoro emigrujemy, to nie wiem.
Chyba na dobre wrocila zima, bo zaczelo padac - znaczy deszcz pada, ale poprzedzil go grad. Tutaj czasem kulki gradu maja wielkosc pilek do ping ponga.
Wlaczylam farelke, bo za chwile temp. w domu spadnie do jakichs 10°C, nalalam sobie winka i juz mialam sciagac jakis film, a tu patrze i co? Jeden serwer nie dziala, drugi nie zezwala na dzielenie plikow, trzeci dzis przestal dzialac na terenie Meksyku... No kurde, i jak ja mam ten miesiac wytrwac?
 
reklama
Rany, jaki ten shiraz dobry... Jak juz sie stad wyprowadze bedzie mi go strasznie brakowalo. Tak, tak, wiem - jest mnostwo shiraza na rynku, ale glownie tego z Australii lub poludniowej Afryki - sa wysmienite, to nie ulega watpliwosci, ale ten meksykanski z winnic L.A.Chetto poza wybornym smakiem niesie ze soba wspomnienia.
Winnice owe polozone sa w Baja California. To na tej skalistej pustyni polozonej nad Pacyfikiem rosla moja milosc - najpierw do malzona, pozniej do Zeberki. Z perspektywy 2 lat spedzonych w Puebla widze, ze zycie tam - na wysypisku Stanow Zjednoczonych Ameryki - bylo pelne radosci. Radosci, pomimo wielu swinskich zagran niektorych ludzi. Wspominam te czasy z nostalgia. I pomyslec, ze gdybysmy nie przeniesli sie tutaj w poszukiwaniu lepszego jutra - dzis, zyjac tam, robilabym wymarzony doktorat, pracowalabym nadal na uniwersytecie, Konstancja chodzilaby do panstwowego zlobka, a cala nasza trojka otoczona bylaby niewielka, ale sprawdzona gromadka przyjaciol. Dzis nie mamy ani lepszego zycia, ani szczerych przyjaciol, ba! - poza jedna niedawno zaprzyjazniona rodzina, nie mamy zadnych przyjaciol. Nawet krewniacy meza maja nas gdzies - bo nie imprezujemy, bo nie dajemy na kosciol, bo Konstancja nie jest ochrzczona, bo nie skladam rak przed mezem, nie kule sie w sobie i nie robie tego, co pan i wladca kaze, bo maz mnie nie bije, nie pije i nie zdradza... O czym tu wiec ze mna mozna pogadac? lol
Jakiez to paradoksalne - z moimi rodzicami nigdy nie bylam blisko, ale jestem z nimi blizej niz kiedykolwiek bede z meza rodzina. Moj maz - mimo, ze slowa po polsku nie potrafi zamienic, ma wieksza wiez z dziadkami Kostki, niz ze swoimi krewnymi. Mieszkamy tu ponad 2 lata, rodzina malzona, ktora mieszka 2 km od naszego domu, byla z wizyta u nas 2 razy - pierwszy raz, gdy urodzila sie Konstancja, drugi raz, gdy trzeba bylo przetlumaczyc jakis tekst z angielskiego na hiszpanski... Zadzwonili do nas raz, zeby zapytac, czy jestesmy w domu zeby zrobic to tlumaczenie.

No! A tak poza tym chyba dojrzalam do pisania ksiazki, o ktora sie tak domagalyscie. Jest tylko jeden problem - trzeba przegrzebac forum w poszukiwaniu moich meksykanskich zapiskow (Meksykanskie zapiski to chyba niezly tytul, hehe). Kto ma czas i checi? Bo mnie glownie czasu brakuje, a jak juz go mam, to checi odplywaja...
Jako ze dziadkowie maja absolutnego swira na punkcie wnuczki, w PL. bede miala czas na czytanie ksiazek (wstyd sie przyznac, ale nie pamietam kiedy przeczytalam ostatnia...) i na pisanie czas tez sie znajdzie...
Swoja droga, nie wiem czy czytalyscie ksiazke pod tytulem: Biala Masajka. To historia Niemki (lub Astriaczki - nie pomne), ktora zakochala sie na zaboj w Masaju. W chwile podjela decyzje, by sedzic z nim zycie. Po kilku latach spedzonych w Afryce u boku czlowieka o diametralnie roznej kulturze, uciekla z Afryki nie majac absolutnie nic, poza niemowleciem w ramionach. Napisala ksiazke o zyciu tam, o tamtejszych zmaganiach dnia codziennego i o roznicach kulturowych, o tym jak milosc przeradzala sie w nienawisc, strach i bol. Te ksiazke przeczytalam zanim zamieszkalam w Meksyku. Zostala ona przetlumaczona na wiele jezykow i nawet nakrecono na jej podstawie film. Nigdy nie sadzilam, ze tak wiel bedzie mnie laczyc z kobieta, ktora te ksiazke napisala...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry