monia555
Fanka BB :)
Zielona, no to Ci M pojechał, powiem szczerze...ja być chyba tego nie zdzierżyła..a czy On ma problem z wyjazdem ? Chce czy nie chce? Czy może nie wie że chce ? A może się boi (do czego się w życiu nie przyzna, bo to w końcu facet) ? A mieszkał kiedyś w innym kraju ? Myślę sobie, że na pewno nie jest to dla Niego łatwe i zastanawiam się, jak On to odbiera...
Kittek, ja myślę, że wiele z nas ma podobną sytuację jak Ty, że męża widzimy tylko od święta...u nas jest teraz o niebo lepiej niż było parę lat wstecz...M pracował od pon do niedzieli od 7 do 24, czasem dłużej...ja starałam się budować tą rodzine, ale nerwy miałam na postronkach...żadne kwestie finansowe do mnie nie przemawiały, bo w pewnym momencie i one przestają być ważne...kilka lat mi zajęło, aby nauczyć mojego M ustawiać sobie priorytety w życiu...dopóki On sam nie zrozumie, co jest dla niego w życiu najważniejsze, to żadne kłótnie, gadaniny nic nie dadzą...my się dotarliśmy, teraz wspieramy się nawzajem, bo jesteśmy na podobnym poziomie z pracą (tzn. ja też czasem dużo pracuję, wyjeżdżam), więc razem o priorytetach sobie przypominamy...to działa, tylko musimy mieć wspólny priorytet...powodzenia !
Naszym Migrenówkom, dużo zdrówka !
i witam się niedzielnie,
H ucięła sobie poobiednią drzemkę, więc chwila dla BB...
podczytam co u Was,
buziaki
Kittek, ja myślę, że wiele z nas ma podobną sytuację jak Ty, że męża widzimy tylko od święta...u nas jest teraz o niebo lepiej niż było parę lat wstecz...M pracował od pon do niedzieli od 7 do 24, czasem dłużej...ja starałam się budować tą rodzine, ale nerwy miałam na postronkach...żadne kwestie finansowe do mnie nie przemawiały, bo w pewnym momencie i one przestają być ważne...kilka lat mi zajęło, aby nauczyć mojego M ustawiać sobie priorytety w życiu...dopóki On sam nie zrozumie, co jest dla niego w życiu najważniejsze, to żadne kłótnie, gadaniny nic nie dadzą...my się dotarliśmy, teraz wspieramy się nawzajem, bo jesteśmy na podobnym poziomie z pracą (tzn. ja też czasem dużo pracuję, wyjeżdżam), więc razem o priorytetach sobie przypominamy...to działa, tylko musimy mieć wspólny priorytet...powodzenia !
Naszym Migrenówkom, dużo zdrówka !
i witam się niedzielnie,
H ucięła sobie poobiednią drzemkę, więc chwila dla BB...
podczytam co u Was,
buziaki

. Siedziałam z Alicją, żeby zasnęła i ona oczywiście wyła, ale obydwoje wiemy, że tak z nią w południe jest, po 10 minutach, gdy Młoda już się uciszała, wszedł tatuś, że on mnie zmieni, bo już słuchać nie może itp, itd, wyszłam zła, bo nie lubię takich akcji, uważam, że to podważanie autorytetu. Po 5 minutach wyszedł, zostawił Alicję, Młoda nie wyła, ale oczywiście wcale nie spała. A B stwierdził, że to on na te zakupy teraz pojedzie (kilka rzeczy musimy kupić, bo w tygodniu nie ma za bardzo jak, a wczoraj się nam nie chciało), tylko, żebym Alicję pilnowała, bo się rozbiera, co ma w zwyczaju jak się ją samą zostawia


muszę sobie mocną herbatkę zrobić i wziąć się w garść