zielona maupa
Na skrzydłach melancholii
Katik, ja jak tylko dowiedzialam sie, ze na pewno jestem w ciazy - faje w kosz i juz, z glowy. Rok temu przyjechalam do Polski, u starych nie palilam, bo nie chcialoby mi sie pieprzenia za uszami sluchac. Pojechalam w odwiedziny do Wawki i pierwsze co zrobilam - bieg do kioski i FAAAAAAAAAAAAJE. Tak na mnie Wawka dziala hahaha. Wrocilam do Mekxyku i faje dalej. I co? Wyjechalam do Polski i jakos od tygodnia nie zapalilam
Jako, ze na wodeczke sie z Ewcia moja umowilam, to pewnie cos zajaram, ale nie ciagnie mnie tytaj. Choc moje ulubione Vouge czekaja hahahaha.
Kurde stara jestem juz - ahahahahahahaha - i nie chce mi sie fajek kitrac, ani sluchac dziamgania starych.
Co do moich odczuc odnosnie powrotu z Meksyku... Wiesz, kochana, to skomplikowane. Ja ciesze sie, ze juz nie jestem tam. Bo tak naprawde kocham Meksyk, ale gdybym tam zostala dluzej - znienawidzilabym go. Miejsce nie zasluguje na nienawisc, a niektorzy ludzie czy ich zwyczaje, zwyczajnie nie sa warci jakichkolwiek uczuc. Bede tam wracac. Nigdy nie wroce jednak na stale. Ciesze sie, ze ucieklam zanim przestalam widziec piekno Meksyku. Teraz musze isc dalej. Musze zapewnic przyszlosc sobie i start w zycie Konstancji. Bedzie ciezko, ale musi sie udac. Nie wiem, czy uda mi sie samej cos w tym kierunku zrobic samej (czasem mysle, ze bede potrzebowac pomocy), ale bedzie dobrze.
nie pisze o odczuciach cxzy uczuciach, bo ciezko to opisac, a poza tym juz tak Wam wszystkim glowy zawracalam, ze chyba czas dac Wam wytchnienie :-)
Jako, ze na wodeczke sie z Ewcia moja umowilam, to pewnie cos zajaram, ale nie ciagnie mnie tytaj. Choc moje ulubione Vouge czekaja hahahaha. Kurde stara jestem juz - ahahahahahahaha - i nie chce mi sie fajek kitrac, ani sluchac dziamgania starych.
Co do moich odczuc odnosnie powrotu z Meksyku... Wiesz, kochana, to skomplikowane. Ja ciesze sie, ze juz nie jestem tam. Bo tak naprawde kocham Meksyk, ale gdybym tam zostala dluzej - znienawidzilabym go. Miejsce nie zasluguje na nienawisc, a niektorzy ludzie czy ich zwyczaje, zwyczajnie nie sa warci jakichkolwiek uczuc. Bede tam wracac. Nigdy nie wroce jednak na stale. Ciesze sie, ze ucieklam zanim przestalam widziec piekno Meksyku. Teraz musze isc dalej. Musze zapewnic przyszlosc sobie i start w zycie Konstancji. Bedzie ciezko, ale musi sie udac. Nie wiem, czy uda mi sie samej cos w tym kierunku zrobic samej (czasem mysle, ze bede potrzebowac pomocy), ale bedzie dobrze.
nie pisze o odczuciach cxzy uczuciach, bo ciezko to opisac, a poza tym juz tak Wam wszystkim glowy zawracalam, ze chyba czas dac Wam wytchnienie :-)