reklama

Kwietniówki 2010!!!

kocham weekendy, szczególnie takie słoneczne i ciepłe. Całe dopołudnia spacerowałyśmy, tzn. ja, Alicja i moja przyjaciółka, Igor zdecydował się na Klub odkrywców, a B pracował. Jak wróciłyśmy to ogródek i grillowanie i dzisiaj pierwszy raz kawkę na tarasie piłam:-) Potem przyszły do nas dzieciaki z sąsiedztwa, w sumie z naszymi była 7, póki szaleją po ogrodzie, wcale mi to nie przeszkadza.
Szkoda, że zapowiadają ochłodzenie.
Jutro mykamy do filharmonii, mam tylko nadzieje, że Igor z podekscytowania nie wstanie o 6.
Elvie teraz jest taki wirus, moje dzieciaki też miały, zaczyna się od gorączki wysokiej, potem katar, Igor miał jeszcze kaszel. Zdrówka dla Lenki.
Beti dobrze Cie czytać:-)
Aniez zdradź sekret perswazji, u mnie nie ma szans, jak już się obudzą to po spaniu i koniec.
Aniam zdrówka dla Oli.

dobra zmykam
 
reklama
Hej


Bylłam z dziciaczkami na działce, piękne słoneczko, więc się szkraby wylatały. Borys zasnąl w drodze powrotnej, więc jak przyjechalam byl marudny i do tego meeega brudny. Także przed 18 wlożylam dziciaki do wanny w miedzy czasie tatus wrocil z pracy,po kapieli kolacyjka i Borysek jakies 15 min temu do łózka poszedł. Jednak T był u niego i ponoc nie spi, tylko lezy także zobaczymy jak to się rozwinie hehehe.

Dziękujemy za kciukasy. Czy Wercia się dostala dowiemy się 20 kwietnia, bo wtedy będzie ogłoszenie wyników. 13 kwietnia jest jeszcze druga tura egzaminu, bo dużo chetnych jest. Podobno jakies 60 dzieciaczków, a przyjmują tylko 25. No nic, okaże się. Na egazminie córcia sobie poradzila dobrze, tzn., tak mi się wydaje, bo były 4 konkurencje na sali gimnastycznej: bieg na 20 metrów, bieg 4x5 metrów, rzut pilką lekarską do przodu i skok w dal z miejsca. O ile skok i rzut mogłam mniej więcej ocenic jak jej poszło bo było widac jak dzieciaczki rzucały, o tyle biegu nie jestem w stanie, bo trenerzy mierzyli czas i robili zapiski. Na koniec byl sprawdzian na basenie, tego się akurat nie obawilam bo Wercia chodzi na naukę, takze na basenie sobie świetnie radzi. Jednak z tego co widzialam, a rodzice mogli ogladac wszystko z daleka żeby nie rozpraszac dziciaczkow, więc i widocznośc słaba, no ale z tego co udało się dojrzec to konkurencje basenowe były przeprowadzane w gupach, osobno dzieczynki, osobno chłopcy i chyba tak ogólnie sparwdzali czy umieją coś, bo nawet nie zapisywali nazwisk, tak jak to mialo miejsce na sali gimnastycznej. No cóż, czekamy do 20 kwietnia. W zasadzie to jakos się nie spinam , ale fajnie by bylo gdyby się dostała, bo raz, ze ona chce, a dwa miałaby 5 godz basenu w szkole no i juz nie musiałabym placic za dodatkowy:-). Jak sie nie dostanie to bedzie chodzic tak jak do tej pory na naukę. Chętnych jest w tym roku duzo, bo raz ,że i 6-latki i 7-latki, a dwa, to jest jedyna klasa do której przyjmują dziciaczki z poza rejonu.

elvie...biedna Lenka...zdrówka dla niej

katik...zgadzam się z Tobą, u mnie Borys łapie wszystko od Werci, ale pamietam jak mi się Weronika rozwinela jak zaczęla do przedszkola chodzic:-)

kittek...heheheh fajna gadułka z Majeczki;-)

beti....milo Cie widziec....:-)

Wiecej grzechów nie pamiętam;-), milego wieczoru dziewczynki;-)
 
Ostatnia edycja:
Wronka- no to czekamy na wieści, a że 20 kwietnia to moje imieniny, to przyjmuję do wiadomości tylko takie, że Weroniczka się dostała :-D

Elvie- pełno g...a lata. Może być tak, że ibuprom nie pomógł, ale podawany krzyżowo z paracetamolem da radę. Spokojnej nocy. A! Łydki owiń mokrą pieluszką, możesz ją też narzucić na głowę i kark. To pomaga.

Zielona- jakby to... niekoniecznie jutro będzie to ranny świt, bo przecież mamy przesunięcie czasu ;-) będę tu niepopularna, ale mnie ta zmiana cieszy, bo akurat lepiej funkcjonuję w letnim czasie.

Anna oj- po prostu... sznataż i tyle :-p starszy został "uświadomiony", że mama niewyspana = kłopoty, czyli... brak bajek, brak roweru, brak słodyczy... ja tam nie przebieram w środkach. Młodszy robi to, co starszy, więc sparawa jest prosta: kluczem do B. jest K.

Izabela- teściowe tak mają :-)

Byliśmy dziś na spacerze i sezon rowerowy uznaję za otwarty :-D Przymierzyliśmy Bartka do biegacza i truptał po sklepie, ale jazdą bym tego nie nazwała :-) mimo to kupimy ten Decathlonowy jeździk. Za to Kuba okazał się być mistrzem hulajnogi, o co go własna matka nie podejrzewała ;-) więc już zaczęło się żebractwo... eh... Bartek naśladując brata jechał na trójkołowej hulajnodze lepiej niż na biegaczu :-) dzieciaki są świetne.
 
Jestem.. Bardzo Wam dziękuję za rady!
M. kupił roztwór, który przepisała nam lekarka - nazywa się pedicetamol mamy go podawać co 6h po 1,65ml. Mała wróciła do życia i nawet zaczęła jeść - od 18:00 zjadła pół bułki wieloziarnistej, 2 pałeczki kukurydziane, biszkopta, actimel, pół talerza pomidorówki z ryżem a w niej sporo marchwi i natki, do tego wypiła 100ml wody i 125ml soku, więc jak na nią to jest nieźle:tak:
Oczywiście jak ma się dobrze to spać nie chce, ale mamy na nią sposób - gasimy tv i światło, zazwyczaj się wtuli we mnie lub M. i zasypia;-)

Zielona - mała nie miała 3-dniówki, ale nie wymiotuje, więc to chyba nie to.

Agnieszka - ona gardło ma czyste, dzisiaj była dokładnie badana, uszy też ok, tylko wodnisty katar i gorączka, kaszleć w sumie już nie kaszle, więc szkarlatyna też odpada.

annaoj kce - po jakim czasie Twoim dzieciom ten wirus minął?
 
Elvie, trzydniowka to choroba wirusowa. Zaczyna sie niespodziewanie od bardzo wysokiej temperatury, ktora utrzymuje sie do kilku dni, nastepnie pojawia sie drobniutka wysypka, a po niedlugim czasie wszystko mija. Leczy sie to tylko zbijajac temerature. Najczesciej trwa 3 dni, choc moze trwac i tydzien - co mialo miejsce w przypadku Konstancji i chyba Pola tez jakos dluzej niz 3 dni na to cierpiala, ale nie pamietam, trzeba by sie Katik zapytac.
 
reklama
Elvie- pedicetamol to paracetamol, więc uważaj z dawkowaniem paracetamolu.
Pewnie dopadł małą jakiś wirus i tyle. Minie. U Bartka takie wirusóki trwają do 4 dni z czego 2 dni z gorączką. Jak jest luźny qupsztal to uważaj z dietą, bo brzuch jest słabszy, no i potwierdzałoby to wirusówkę, bo to jeden z objawów. Coś tam mietoli w brzuszku.

Przy 3 dniówce w zasadzie nie ma kataru, tylko gorączka i na koniec wysypka. Kuba np. miał 37-38 maks i po 3 dniach wędrującą "kaszkę", Bartek miał 2 wirusówki zakończone wysypką, być może jedna była 3 dniówką, a może nie, bo jest więcej takich "atrakcji" w powietrzu.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry