reklama

Kwietniówki 2010!!!

Ja tam wiem, elvie tez wie, co M w glowie siedzi, ale cos mi sie zdaje, ze taka mysl jeszcze w elviowej glowie nie zamieszkala;-)

Wczoraj odwiedzil nas moj brat z ukochana. Mloda wymeczyla wizyta, a moze raczej te piatki jej sie daly we znaki i bez kolacji padla o 18ej. O 23ej sie obudzila i przez nastepnych kilka godzin razem ze mna na lozku meczyla. Chwile snu i placz, sen i marudzenie, znowu sen i nie wiem co. Wstala jednak o 7ej, ja jeszcze 3h. dospalam... Pol godziny temu trzymalam ja w ramionach, a ona siup i przez rece mi sie "przelala". Zasnela i spi. Odsypia noc. Nie mam serca jej w odyspianiu przeszkadzac, mimo iz wiem, jaki wieczor nas czeka.
Dziadek kupil mlodej ciastoline i zajela sie nia na cala godzine. Oczywiscie musialam sie z mala w wycinanie i stemplowanie bawic, ale i tak jestem w szoku, poniewaz jej nic na wiecej niz chwile nie zajmowalo do tej pory.

Bylo, ze bratowka przyjechala. Bardzo fajna dziewczyna i oby im sie jak najlepiej poukladalo, bo oboje sa po niemalych przejsciach. Nie o to jednak chodzi. Bratowka od grudnia skarzyla sie na bol podbrzusza, nie mogla za bardzo chodzic ani jesc... Jezdzila od lekarza do lekarza, robiono jej rozliczne badania, ale nic z nich nie wynikalo. Poltora tygodnia temu brat zawiozl ja do szpitala z ostrym bolem brzucha. Zrobiono jej badania, usg dopochwowe i wypisano do domu. Nastepnego dnia karetka zabrala ja do szpitala, a zdjagnozowano ja z ostrym zapaleniem wyrostka robaczkowego. Pelna narkoza i na stol, bo podejrzewano, ze dziad sie rozlal i trzeba bedzie czyscic. Po otwarciu okazalo sie, ze poza wyrostkiem trzeba usunac jajnik. Wyrosl na nim torbiel wielkosci dwu meskich piesci, jajnik sie poskrecal i zaczal obumierac. Nikt nie wie, jak to jest mozliwe, ze podczas tylu przeprowadzonych USG, nikt go nie wykryl. Na szczesie bratowka czuje sie juz lepiej.

Gdyby historii chorobowych brakowalo - rozmawialam z moim eksem. Chlopak mieszka w UK. Pytam sie co sie stalo, bo glos ma jakis taki inny. Okazalo sie, ze rok temu zaczal miec problem z zebem. Wzieli go do szpitala, zeba usuneli i przez jakis jeszcze czas hospitalizowali, ale nie wiem czemu. W grudniu okazalo sie, ze ma jakiegos guza na kosci policzkowej i kto wie, czy nie ma oka do usuniecia. Usuneli mu kawal kosci, oko na szczescie jest OK, w miejsce brakujacej kosci wstawili kawalek kosci udowej, a w miejsce wycietej tkanki - kawalki miesni z uda. Widzialam jego zdjecie z czasu, gdy byl w szpitalu - straszne, ciecie od czola, wzdluz nosa do ust, tracheotomia... Goi sie na szczescie ladnie i za jakis rok beda robic mu plastyke twarzy, bo pomijajac blizne, ktora nie jest jakas straszna, to policzek i czesc nosa ma jakos nizej i usta tez zdeformowane. Nie moze wrocic do pracy, bo prawie nie chodzi - znaczy zaczal chodzic zupelnie niedawno, choc lekarze mowili, ze przez pol roku z lozka raczej nie zejdzie. W styczniu urodzila mu sie corka. Matka dziecka, to typowa Angielka mlodego pokolenia...

No i tak sobie mysle, ze nie mam zbyt wielu powodow do narzekania. Chwiilowo bez pracy i w oglupiajacym zawieszeniu, ale to minie.
 
reklama
Witam

Kurcze nie wiem kiedy przystopuje ale nie mam od 2 tygodni jak ciagle powtarzam na nic czasu. Nie chce sie tlumaczyc. Poprostu agladam do Was na sekunde i na fb i wszystko. Ipodobnie jak kittkowej nie uda mi sie nadrobic wszystkiego. Moze wieczorem sprobuje.

Mama ma obraz u siebie w domu, lecimy do niej a W tam z pracy przyjedzie

Do pozniej
 
Witam się, nadrabiam, nadrabiam i nadrobić wszystkiego nadal nie jestem w stanie:zawstydzona/y:
Za to bezwstydnie się pochwalę, że równo 2 tyg dziś mijają, jak dziecko me zaczęło przesypiać całe noce:-D późno trochę, ale lepiej późno niż później;-)

Elvie, rozumiem że Ciebie też na targi zabiera?
Kici, współczuję. Powiem Ci, że chyba coś jest w powietrzu, bo moja siostra z rodziną właśnie przechodzi biegunkowy maraton, a wcześniej jej koleżanka (obie mieszkaja w Wwie). Mama nadz, że bliźniakowi szybko się poprawi;-)
 
aga mój dalej scałej nocy cięgiem nie prześpi tylko się budzi częściej lub żadziej ale ciągle :tak:

Ja już po wizycie u gina i jesetm w szoku...bo taaaaaaaaki młody (i przystojny) ginekolog :szok: :-D aż miło :-) bo do tej pory to wiek ginków do kórych chodziłam to minimum 50 lat :-) także wizyta za rok a wyniki cytologii do 3 tygodni.
 
kurcze, głowa nie odpuszcza, to pewnie ta pogoda. Wracałam dzisiaj z pracy i w radiu leciała piosenka claptona tears in heaven i po prostu mi łzy poleciały, nie mogę je słuchać, chociaż jest bardzo piękna. Chyba mi hormony wariują:baffled:
Zielona dokładnie tak jest jak piszesz. Od jakiegoś czasu właśnie tak podchodzę, nie przejmuję się w pracy, bo to tylko praca. Jak są ludzie, którzy mi na nerwa działają staram się ich unikać i tyle. Najważniejsze, że zdrowi jesteśmy, bo tak naprawdę to się liczy.
Elvie to wygląda na to, że M coś szykuje:cool:

Jutro mi się goście zapowiedzieli, cieszę się, bo się jakiś czas nie widzieliśmy, ale lenia mam strasznego. Pójdę na łatwiznę, zapiekankę i sałatkę machnę.
W sobotę też mam gości i planuję tiramisu zrobić, Elvie mi smaka narobiła.
uciekam do potworków
 
hej,
M. ma dziś dzień marudy, ja śpię na stojąco, pogoda za oknem nie pomaga.
Pisałam już, ale się powtórzę. Elvie ty nas chyba oszukujesz?! nie można być tak zorganizowanym i zapracowanym w 9 miesiącu ciąży:szok: Z prasowaniem w środku nocy(przynajmniej dla mnie) kompletnie mnie zadziwiałaś. Stwierdzam, że ze mnie leniuch do kwadratu. Chociaż pracuję, dzieckiem się zajmuję, rodziny raczej nie głodzę,to jednak 20.30 i mnie nie ma.
Widzę, że M. ma jakiś ukryty plan:cool: na targi idźcie, naprawdę warto!

Aga gratulacje. M. dalej się budzi, powiem szczerze, że nawet więcej niż jak wtedy, kiedy był niemowlęciem na cycu. Także ciągle czekam...

zielona mnie też "pobudzają" takie historie. Chociaż pieniędzy mogłoby być więcej, mieszkanie z teściami mnie dobija, to jednak zdrowi jesteśmy. Chyba tylko to się naprawdę liczy..
W temacie dziś jeden piątoklasista mi napisał, że najważniejszymi wartościami w jego życiu, są: papu i nyny!
 
Witam:-)
Żeby nie było, że wciąż pracuję to przespałam 3h po południu;-) Obudził mnie mały śliniak słodkim całuskiem:-)

Tak, tak.. podejrzewam, że M. coś knuje, ale ja po ostatnich targach nieruchomości średnio mam ochotę iść.
Jak się kiedykolwiek zdecyduję na ślub to będzie odjazdowy i bez wesela, bo mnie wesela nie jarają, tzn. po ślubie ja z M. gdzieś polecimy np.balonem a goście niech się bawią jak chcą;-) No i tradycyjny ślub też odpada, miejsce musi być jakieś fajne:tak:

Ponadrabiam Was później, bo mam ochotę na spacer.
 
Witam witam.Nie odzywam sie bo moja krolewna zrezygnowala z popoludniej drzemki i totalnie mi plan dnia rozwalila.
Siedzialaby tylko calymi dniami na dworze i do domu nawet na jedzenie( z ktorym mam ostatnio problem zeby go zrobic bo nie bardzo mam kiedy) nie chce wejsc.Samej jej nie moge zostawic bo boje sie zeby nie wpadla do basenu i tak sie bujamy caly dzien na podworku.Juz mi zbrzydlo to ciepelko.Rano tylko wstanie to od razu leci do drzwi i sama juz otwiera i nawet sniadania zjesc nie daje.
A teraz najlepsze.To ze nie spi w dzien nic nie zmienilo w nocy i dalej pada okolo polnocy.Juz mam dosc.
Czytam was oczywiscie zawsze w przelocie po pare postow ale czytam.
A teraz lece bo musze ja zagonic jakos do domu bo dalej siedzi na tarasie i krzyczy ze chce sie hustac.
 
Aniam a ja znam rodzinkę która ma 12 dzieci i taką z 6 i wcale nie patologia ;-)My zawsze marzyliśmy o adopcji i kto wie czy jak nasz upragniony domek stanie to nasza rodzina się powiększy. Na razie jest 2+4 bo przecież pies to też członek rodziny i jeszcze dwa chomiki :-D to my już mega rodzina wielodzietna:-D:rofl2:

Spokojnej nocy babeczki

J już ma wielodzietną bo on ma 4 dzieciaków

Zielona - dziesięcioro to dla mnie przegięcie, jak ta babka dała radę aż tyle urodzić:szok: ja po dwójce już dziękuję:tak:

jeszcze drugiego nie urodziłaś , może wyplujesz szybko i zaraz będziesz chciała trzecie he he
a mój Q chyba wczoraj coś zjadł nie teges w żłobku... wieczorem dostał za przeproszeniem takiej sraki, że się lało z niego jakby kran ktoś odkręcił... jak o 23 do niego zaglądałam było oki... później o 3 zajrzałam... i skończyło się na praniu kołdry, poszwy, prześcieradła i podkładu (dobrze że był) ale już później mu przeszło... do rana to już całkiem... ech... mieli wczoraj w żłobku jakiś twaróg z owocami... on nie lubi mleka i produktów mlecznych... jedynie serek waniliowy, ale może ten twaróg mu zaszkodził... :eek:

Może jakąś nietolerancję laktozy ma ?

ja ostatnio czytałam artykuł o Rodzinie wielodzietnej 2+10 - żadna patologia, rodzice po studiach, Mama zajmuje się domem Tata pracuje na uczelni - pomagają im "dobrzy" ludzie - artykuł jest strasznie ciepło napisany, że to nie kwestia ciemnoty, braku antykoncepcji - Oni (rodzice) nazywają to "eksperyment na Bogu - bo skoro istnieje, to nie da im zginąć"

Super eksperyment pomagają dobrzy ludzie no właśnie . fajnie mieć dzieci , ale trzeba je mieć świadomie i mieć je z czego utrzymać .

kicie - dobrze jest zrobić sobie do 4 razy w roku oczyszczanie organizmu - ja robię - czuje się znacznie lepiej, zchodzi ze mnie ta cała namagazynowana woda, i podejrzewam, że toksyny dnia codziennego - dieta trwa od 4 do 7 dni

Jak to robisz?
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry