Dotarłam w końcu.
Oj ciężki dzień za mną. Od rana męczył mnie mały kac i niewyspanie bo wróciliśmy z imprezy po 4tej a później do pracy trzeba było iść. Na szczęście miałam tylko 4godz zajęć na 12tą więc dałam radę. Zakończenie sezonu małża mieliśmy więc nie chciałam mu przykrości robić.
Nasza niunia wczoraj zaczęła gorączkować więc miałam obawy aby ją zostawić u mamy na noc,ale babcia czuwała całą noc, spały razem, o 5tej podała małej nurofen bo temperatura wzrosła do 39st i pospały razem do 9tej.
Od wtorku podaję jej syrop, smaruję pulmexem i poprawa jest niewielka, do tego jeszcze gorączka.
Jutro pójdziemy do lekarza bo mi się to nie podoba. Osłabiona jest, tuliła się do mnie jak tylko wróciłam z pracy bida moja.
Apetyt też miała kipeski,ale na kolację się rozkręciła i dwie kanapki wciągnęła. Później po raz pierwszy na spokojnie dała sobie zrobić inhalacje z soli fizjologicznej, ba nawet sama sobie radziła a ja jej baję czytałam więc jestem z niej mega dumna bo wcześniej wcale nie chciała współpracować.
My na imprezie super się wybawiliśmy, było nas razem ponad 20 osób, koledzy małża przyszli z żonami a dwie dziewczyny dobrze znam więc miło spędziliśmy czas. Do tego w kręgle graliśmy, aż zakwasy rano miałam.
Gosieńko pewnie się bidulo przy gościach nabiegałaś, naszykowałaś, do tego nie wyspana chodzisz więc nie ma się co dziwić,że organizm się odpoczynku domaga. Oj musimy pomyśleć nad tym spa

))
Elvie ty to ciągle zadziwiasz. Ja dziś na łatwiznę poszłam i Maja miała zupkę na obiadek a my udka i kiełbaski grilla oraz duuużo warzyw
Salamandra ale ten czas mknie, lada chwila a będziesz Helenkę tulić

A jak takiego powera masz przed porodem to może do mnie z tą szmatką wpadniesz;-)
Annaoj zdrówka dla Alicji.
Katik odpoczęłaś troszeczkę? Co do szału na buty to by się nasze dziewczyny razem dobrały, u nas też wiecznie buciory porozrzucane, najczęściej jednak w kaloszach po domu paraduje.
Beti fajnie,że dzień miło spędziliście, mam nadzieję,że małżon się wytłumaczył. Kciuki za pożegnanie z butelką zaciśnięte. Nam pomogły kolorowe kubeczki, Maja sobie mogła kolory wybierać więc frajdę miała. Teraz jej ulubionym jest taki z nescafe do espresso. P
Gosiu u nas w takich momentach buntu (choć na szczęście Maja nie próbuje pokazywać złości biciem) działa stawianie do kąta. Stani w kącie zaakceptowała i wie,że z niego ma nie wychodzić dopóki się nie uspokoi.
Pamiętam numer sprzed jakiegoś miesiąca. Mała wyłaczyła mi laptopa, powiedziałam jej więc,że nie wolno i musi iść do kąta. Zaczęła popłakiwać i się denerwować,ale postała troszkę, po chwili przeprosiła i buziaka dała.
Wieczorkiem jednak zrobiła to samo, jak jej powiedziałam,że pójdzie za to znów za karę do kąta to ona do mnie
'nie będę płakać w kącie, niegrzeczna byłam'
Przez jakiś czas nie próbowała wciskać guziczka, choć w tym tygodniu znów wpadła na taki pomysł.
Stoi w kącie mniej więcej 3-4 razy w tygodniu,ale moja mama ostatnio stwierdziła,że jest na to za mała i nie powinniśmy tak robić więc sama nie wiem. Mama twierdzi,że się nerwowa zrobi.
Martuś kciuki za Oleńkę zaciśnięte. Prosimy o relacje z turnusu
Magda ty to chyba jakieś owsiki masz bo widzę,że na doopsku usiedzieć nie możesz ;-)
Kolorowych snów kochane!