reklama

Kwietniówki 2010!!!

Kamisia, przesylam pozytywne fluidy.

Gosienko, no widzisz kura i kogut jest, niebawem pelen kurnik bedzie! Tak jak chcialas :tak:;-) A hacienda na Yucatanie to zajebista sprawa. To cenote, to cos cudnego. Wyobraz sobie zar lejacy sie z nieba, a ty wchodzisz to takiej jaskinki i plywasz w krystalicznie czystej chlodnej wodzie... mmmmm
 
reklama
Cześć , wczoraj juz nie dotarłam, nie dałam rady.
Całą noc sie meczyłam z tymi nudnościami, i jest co raz gorzej, nie wiem co mam z tym robić, ja wogóle nie jestem w stanie funkcjonować, w głowie się kręci, i wogóle jak na wielkim kacu. Z Kacprem tego nie miałam.
Teraz ledwo co obiad zrobiłam.A i mały daje czadu.Dzieki za wsparcie/

Sonia -& w odpieluchowaniu.
Basia- witaj, a to masz duzego faceta.
Kittek- gratulacje wygranej, i głowa do góry.Nie smutaj się.
Agnieszka- 100 lat sóźnione dla syna.
Maonka- biedna mała, ach te tatowe nogi, u nas tez są czasem przeszkodą.
Gosieńka- widzisz tylko pomyślisz a tu farma sama się zbiera heheh
Kamisia- duzo siły zyczę.
 
filonka co do nudności albo uda ci się znaleźć coś co je niweluje albo będziesz musiała je "pokochać"... ja z J. miałam okropne nudności. Nie byłam w stanie jeść wielu rzeczy a jazda autobusem to była masakra...zresztą samochodem też nie lepiej ale mogłam się w razie czego zatrzymać... przez przypadek odkryłam że nudności niweluje mi wypicie kilku łyków coca-coli :eek: lekarz stwierdził że nic złego się nie stanie jak sobie w takich sytuacjach zrobię parę łyków skoro lepiej się potem czuję.
Maonka najgorsze są te wszytkie nogi ;-) które stają na przeszkodzie :-D
Kittek zakop ten dół i posać w nim kwiatka :tak: uszy do góry
gosieńko jak już i kura i kogut to zaraz bedzie pełny kurnik...a kot też świetny bo myszy łapać będzie
Zielona ummm rozmarzyłam się... takie jeziorko by mi się podobało :tak:


Ehhh ten miesiąc jest cały pogoniony... zaraz się zabieram za zjedzenie obiadu (na śniadanie miałam kołacz weselny ;-)) i już głodna jestem. Na obiad mam ziemniaki ze szczypiorkiem i maślankę bo po porannym deszczu to tylko wspomnienie pozostało i niemiłosierna parówa...w tym wszystkim wyplewiłam grzadkę z kwiatkami...jeszcze mi jedna została :-p
Po 14 jade z M. i teściowa po J. do przedszkola a potem do babci A. bo jej obiecałam że przyjadę w tym tygodniu...
jutro zakupy na urodziny musze zrobić, w sobote do południa ciasta machnąć i posprzatać, po południu idziemy na urodziny a w niedzielę impreza u nas... aaaa i jeszcze w sobote fryzjera musze zaliczyć... a potem to już przed weselem to totalny sajgon.
Wizyta z chłopacami u alergologa, ja do kosmetyczki, pazurki zrobić... he he he ciekawe kiedy ja siąde na doopie...
 
witam humor i samopoczucie mam adekwatne do dzisiejszej pogody :baffled::baffled::baffled: mdłości dzień trzeci , czacha dymi, spać się chce ehhh

filonka oby nudności poszły sobie precz
agnieszka jak ty znajdujesz na to wszystko czas i siłę ??
 
mamusiu wiesz przy takiej pogodzie to nie mam na to siły na nic :-p ale sa rzeczy których jak nie zrobie teraz to potem będzie 3razy tyle roboty...więc spinam poślady i działam...a sił to już potem nie mam :-D Jak tak teraz myślę to sama się zastanawiam jak mi się udało tyle zrobić :-p
He he he a co do plewienia to mnie nieźle przyjarało słońce :-) ... przynajmniej jest jeden pożytek z tego bo będe naturalnie opalona na wesele :-D
 
Kamisia- oby szło ku lepszemu! U mnie zbawienny jest... Kuba... jak się młodemu załącza smerf maruda, albo zrzęda, to Kubulek się nim zajmuje :-) Nie wiedziałam, że będę miała z młodego taaaaką pomoc :-D
Pocieszę Cie jednak, że Antonio zacznie się zmieniać i usamodzielniać. Nocnikowe sukcesy też przyjdą :-)

Filonka- współczuję mdłości... jak ja sobie to przypomnę... masakra... z Kubą nie miałam, a z Bartkiem był koszmar.

Lecę po dzieciaczki :-)
 
przypomnialy mi sie jeszcze 3 slowa> mniam, sia (siadaj, ale czasem tez bam znaczy siadaj lub poloz sie) i od dzis tań (wstań). rozgadala sie mloda ostatnio. Moze do czasu az opuscimy PL, bedzie juz ladnie mowic.
 
ja się na razie tylko na szybko melduje jako że mój mały z mężem poszli na dwór a ja zaraz biorę się za smażenie naleśników na juto- serek już przygotowałam truskawki umyłam i biorę się do dzieła :-D
Agnieszka podziwiam cię mi się tak nic nie chce jak wracam do domu że szok ale też zmuszam się aby cokolwiek zrobić właściwie to co drugi dzień stoję przy kuchni
 
reklama
wpadłam na chwilkę, chociaż bo młoda marudzi i brzuch ją chyba boli. Od rana mamy biegunkę i wymioty, teraz jadła obiad... ponad godzinę męczyła miseczkę rosołku.
Ja od rana umęczona bo obiad w między czasie na Si skoczyłyśmy a potem stanęłam i 5 talerzy pierogów z jagodami zrobiłam. Gosieńka dopiero mnie oderwała od roboty.
Kittek tulam, zakop doła im szybciej tym lepiej ;-)
Wasze dzieciaki tak dużo mówią, że aż miło posłuchać. Ja wczoraj rozmawiałam z logopedką i wychodzi na to, że Paulinka wypowiada te słowa (lub nazywa te rzeczy) z którymi jest emocjonalnie silnie związana czyli tata, uć (auto) i pies a nawet umie piesek mówić poza tym bełkot niezrozumiały. Ale faktycznie za tatą, psem i autem w ogień by poszła. A reszta w lesie ale cóż, nie można mieć wszytskiego;-)
Zmykam na razie może wieczorem uda się zajrzeć.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry