filonka co do nudności albo uda ci się znaleźć coś co je niweluje albo będziesz musiała je "pokochać"... ja z J. miałam okropne nudności. Nie byłam w stanie jeść wielu rzeczy a jazda autobusem to była masakra...zresztą samochodem też nie lepiej ale mogłam się w razie czego zatrzymać... przez przypadek odkryłam że nudności niweluje mi wypicie kilku łyków coca-coli

lekarz stwierdził że nic złego się nie stanie jak sobie w takich sytuacjach zrobię parę łyków skoro lepiej się potem czuję.
Maonka najgorsze są te wszytkie nogi ;-) które stają na przeszkodzie
Kittek zakop ten dół i posać w nim kwiatka

uszy do góry
gosieńko jak już i kura i kogut to zaraz bedzie pełny kurnik...a kot też świetny bo myszy łapać będzie
Zielona ummm rozmarzyłam się... takie jeziorko by mi się podobało
Ehhh ten miesiąc jest cały pogoniony... zaraz się zabieram za zjedzenie obiadu (na śniadanie miałam kołacz weselny ;-)) i już głodna jestem. Na obiad mam ziemniaki ze szczypiorkiem i maślankę bo po porannym deszczu to tylko wspomnienie pozostało i niemiłosierna parówa...w tym wszystkim wyplewiłam grzadkę z kwiatkami...jeszcze mi jedna została

Po 14 jade z M. i teściowa po J. do przedszkola a potem do babci A. bo jej obiecałam że przyjadę w tym tygodniu...
jutro zakupy na urodziny musze zrobić, w sobote do południa ciasta machnąć i posprzatać, po południu idziemy na urodziny a w niedzielę impreza u nas... aaaa i jeszcze w sobote fryzjera musze zaliczyć... a potem to już przed weselem to totalny sajgon.
Wizyta z chłopacami u alergologa, ja do kosmetyczki, pazurki zrobić... he he he ciekawe kiedy ja siąde na doopie...