NIe chcodzi o to zeby spowalniac metabolizm, a przyspieszac go. Jak nie jesz, jest to sygnal dla organizmu: UWAGA! nadchodza ciezkie czasy, gromadzimy zapasy...
Dokladnie tak.
Dziewczyny, nie chodzi o to kto tu ma racje, a kto nie ma.
Też się zgadzam

każdy ma swoją drogę
Co do akceptacji... ja siebie lubię, lubiłam zawsze

skromna nie jestem nie byłam i nie będę

mężowi się podobam... u mnie raczej mój organizm nie dał rady, pow. 100 kg czułam się strasznie fizycznie, a że wiem, jaka jest różnica to NIGDY WIĘCEJ!!!
Poza tym dla mnie większym komplementem jest, że jestem kumata, niż zgrabna... wolę mieć więcej oleju w głowie, niż mniej ciała... ale to taka dygresja.
Zielona- a kto Ci broni jeść te owoce

jedz, byle z umiarem. I rozumem, że Cie mierzi na widok marchewki, bo ja tak mam na widok np. brzoskwiń (a teraz oglądam je codziennie, bo Kuba lubi)...
Co do trenera, na tym się nie znam, ale teraz fizjoterapeuta mi pokazał, jak mam ćwiczyć, żeby sobie pomóc i od razu lepiej, więc niefachowo krzywdę można sobie zrobić, to pewne. Ale czasem lepiej zainwestować w siłkę (brrr)/ dietę niż np. w faje, bo często babki na fajki znajdą, a na zdrowie już nie (powiedziała ta, co kocha ten zgubny nałóg... houk

).
Wronka- buhahahahahaha... Muszydło jest straszne, nic do laski nie mam, ale ona sama sobie przeczy, jest produktem marketingowym, ładnie opakowanym (oczywiście kwestia gustu), ta panna po prostu dostaje wiele za REKLAMĘ zabiegów, produktów, ciuchów, kosmetyków, bo ma rzesze czołobitnych zwolenniczek, które chcą mieć to, co ona... dla mnie z babki, która czasem miała coś do powiedzenia, zeszła do poziomu Paris Hilton i tyle. Ty jesteś fajna babka :-) pogadać z Tobą można od pierwszej chwili (a wiem, co mówię), popatrzeć też można ;-) super jest!
Anna oj- &&&&&&&&&& Byliśmy z Bartulkiem na wizycie kontrolnej i echu serca i na szczęście wszystko OK, także u nas kolejna wizyta za 2 lata, czego i Wam życzę.