reklama

Kwietniówki 2010!!!

Agnieszka - nie ogarnęłabym, bo tu nie o ogarnięcie domu chodzi a o to, że ja przecież pracuję. Tyle, że głównie w domu właśnie;-)

Były 2 sensowne nianie, z trzecią jestem umówiona na rano. Telefony się nie urywają. Moja oferta jest dla wszystkich w zasadzie atrakcyjna. Kamila telefonu nie odbiera i nie oddzwoniła ani nie odpisała na SMS-a. Ciekawe, czy jutro przyjdzie. Wszystkie 3 potencjalne nianie mieszkają obok mnie, 5-15 min. drogi pieszo. Pierwsza to taka zwykła wiejska babeczka,pulchniutka 50-tka, sympatyczna, taka co posprząta, ugotuje, ma jakiegoś partnera, bo mąż jej 4 lata temu zmarł i dorosłą, osobno mieszkającą córkę. Jest w pełni dyspozycyjna, ma prawko i samochód do dyspozycji. Złapała świetny kontakt z Lenką, a z Maciem mizerny, bo Mać się przy niej obudził i generalnie dochodził do siebie, trzymał się głównie mamimej spódnicy.
Druga mi się podoba bardziej, bardziej doświadczona bo jako niania pracowała, ma referencje i jest w świetnej formie. Wysoka, szczupła (figury to i ja jej mogę pozazdrościć), 58lat ma ale nie wygląda. Dzieciaków serca skradła i była u nas prawie 2h, nie narzucała się, posprzątała po zabawie, myła ręce przed (ja na to zwracam uwagę).
Jutro rano pojawi się trzecia, ale ta pracuje w przedszkolu jako asystent nauczyciela, będzie mogła u nas od 12.15 być i ma 8-letnią córkę. Niby zajmują się nią teściowie, ale w razie choroby to nie wiadomo jakby było. Zobaczymy..
Póki co stawiam na tą nr 2.

Zmykam brzdące ogarniać, M. w Pradze, więc czeka mnie samotna noc, a ja sama w domu być nie znoszę, więc czyt. bezsenna.
 
reklama
Elvie dałabyś radę :tak: ja w domu też nie tylko sprzątam ale i pracuję bo prowadzę A. firmę. Grunt to uwierzyć w siebie :-) Faktem jest że szybciej się ogarniam jak dzieciaków nie ma ale nie jest to niemożliwe :-) Jednak każdy robi jak uważa że będzie najlepiej i dlatego powodzenia.
 
Zakupy zaliczyłam, prawie wsio co chciałam to kupiłam (Igor nawet w H&M by pół sklepu wykupił:baffled: "ta koszula by mu do spodni pasowała, ta bluza do trampek). Został mi zakup białej koszuli, bo albo chyba już się wszyscy rzucili i tylko mniejsze rozmiary były.
Nata będę kombinować.
Agnieszka pewnie by Elvie dała radę, ale myślę, że dzieci by na tym straciły, bo jak się pracuję z dzieciakami to czasu ciężko im poświęcić, częściej człowiek głos podniesie i jak nawyku takiego nabierze, że niby przy dzieciach pracuję to potem w ogóle ciężko czas tylko dla dzieci wygospodarować, a one to odczuwają. Wiem po moim B.

miłego wieczorku
 
Anna tak zgadzam się co nie znaczy że nie dałaby rady. Sama przecież przyznałam że bez dzieci tę samą prace robię szybciej i lepiej.

J. ma dzisiaj ewidentnie zły dzień... zaraz chyba komuś zaaplikuję melisę bo osiwieję...
 
Agnieszka - jeśli pracuję wydajniej, bo dzieci ogarnia niania to zarabiam na nianię i jeszcze mam sporą górkę;-) Bez niani nie byłabym tak efektywna. Wyznaję zasadę, że jeśli czyjaś godzina jest mniej cenna od mojej to kupuję jego pracę i swój czas jaki miałabym na daną czynność przeznaczyć wykorzystuję lepiej.

Kamila zadzwoniła i pyta jakby nigdy nic, co tam? I opowiada, jak to na grillu było. No i na koniec powiedziała: "no to jutro Ci przyjadę normalnie". Bez komentarza:no:
 
Ale mieliśmy akcję/ Lucky pierwszy raz zaczął szczekać, Lena piszczała z radości, ja nie wiedząc o co chodzi wybiegłam na ogród a tu balon awaryjnie ląduje na polu pod naszym domem. Super widok:-)
 
Elvie, ja nie znam Waszych relacji z obecną nianią, ale tak z własnego doświadczenia z nianiami (a mam go sporo, wierz mi) warto na samym początku ustalić twarde granice, łącznie z urlopami (na żądanie też), płatnościami no i przede wszystkim jasno spisanymi obowiązkami, itp...to działa najlepiej...

Z drugiej strony jeśli laska Ci odpowiada (w sensie dzieciom odpowiada i zajmuje się nimi tak jak sobie życzysz), może warto z nią najpierw porozmawiać, skorygować jej wybryki zanim ją wymienisz...każda zmiana niani to duży stres dla dziecka a o spokój dziecka tutaj chodzi...

nie ma niań idealnych, więc idealnej nie znajdziesz, a jeszcze często jest to trochę inny układ niż w pracy: pracodawca - podwładny, więc trzeba dopasować się charakterami...no jakby nie było to niani oddajemy pod opiekę nasz największy skarb - nasze dzieci...

tak to sobie ułożyłam, z Laurą tego nie wiedziałam i niań miałam 7 szt - to była gehenna... z Hanią miałam już inne podejście - jak wyżej - i H miała 1 nianię i super...

praca w domu to nie jest łatwa sprawa, ja pamiętam jak czasami pracowałam w domu, gdy H miała nianię, to musiałam się zamykać w pokoju i cicho siedzieć, w przeciwnym przypadku H zawsze mnie wyczaiła i z opieki niani były nici :-)

Gosienka, Agnieszka, super że spotkanko udane, dawajcie relacje zdjęciową...

Annaoj
, mały modniś Ci rośnie :-)

idę samych swoich oglądać, uwielbiam...
 
hej,

Annaoj, jeszcze będą Wiktorka wywoływać. Moja koleżanka tak miała. Mnie też czekają zakupy w niedalekim czasie.
Elvie, myślę podobnie. Ja z dziećmi nie jestem w stanie nic zrobić, a nasze dzieci podobne wiekiem. Agnieszka ma chłopaków starszych, więc mogą już się razem zabawić. Na roczne dzieci trzeba cały czas zwracać uwagę.
Co do niani, to również myślę, że czas się z obecną pożegnać. Na takim gruncie lepiej się nie spoufalać, bo granice się zacierają, jak z Kamilą.



Aniez, to poszalałaś. Ja książek nie kupuję często, bo później zalegają i nie ma co nimi robić. Kilkanaście pudeł mam już na strychu. Wypożyczam, ewentualnie wymieniamy się z koleżankami nowościami. Mati słuchowiska bardzo lubi.

cdn.. potworki płaczą:wściekła/y:
 
Ostatnia edycja:
Moje dzieciaki uwielbiają słuchowiska, mamy chyba z 30 różnych, niektóre to takie z naszego dzieciństwa. Musze zobaczyć czy dałoby się jakoś spakować i wysłać mailem, to mogłabym Wam porozsyłać.
O to ja bardzo chetnie, wraz z instrukcja rozpakowania :tak:

Agnieszka, wiesz to ze jeden rodzic pracujacy w domu i zajmujacy sie domem i dziecmi w tym samym czasie jest efektywny w pracy nie oznacza wcale, ze drugi bedzie mial porownywalne efekty. Dzieciaki roznia sie nie tylko wiekiem ale i temperamentem, rodzice rowniez, rozni sie takze typ wykonywanej pracy. Nie ma co porownywac. Uwierz mi, dostalabys taka Kostke i Igora annyoj na przyklad i moglabys miec problemy ze zorganizowaniem pracy ;-)
 
reklama
Zielona nie wiem czy ja piszę niezrozumiale ale nie czepiam się efektywności. Pisałam przecież że Elvie dała by rade i z jednym i z drugim ale piszę też że sama po sobie wiem że efektywniejsza jestem gdy dzieciaków nie mam. Zwyczajnie to są dwie różne rzeczy nie dawać rady ogarnąć dzieci i pracy a skupić się na efektywnym wykonaniu. Przynajmniej ja tak to rozumię.
I ciągle uważam że dziewczyna dałaby radę ogarnąć wszystko bo dzielna jest ale rozumiem powód posiadania niani :tak: tak jak rozumiem moją radość z tego że oba moje potworki chodziły do przedszkola i miałam wszytko ogarnięte dużo szybciej i lepiej niż z nimi :tak:
Poza tym tak piszesz jakbym miała święte dzieci, które nie mają żadnego problemu. Mój J. to też nadwrażliwiec a M. uparciuch (ci co znają moje dzieci mogą to potwierdzić) taki że czasami wysiadam więc wiem o czym pisze Anka bo ją doskonale rozumiem ale każdym dzieckiem da się dojść jakoś do ładu i składu. Więc nie biadolę ciągle jakie to są te moje dzieci.
Dla przykładu sytuacja z dzisiaj:
J. mi dzisiaj płakał chyba pół dnia. Jak nie o to że się pomylił w tym co chce jeść (pomylił naleśniki z plackami z mąki - nie pytajcie jakim cudem), to o to że rycerza 30 lat starego nie da się naprawić za pomocą kropelki. Na koniec jeszcze o to że on tęskni za ciocia Marzenką z przedszkola bo to była jego ulubiona i ukochana pani... jutro idzie jej zanieść pożegnalną laurkę i kwiatki...
Do tego M. papuga brata i jak J. wył to M. też...tak dla zasady... :baffled:

Temat uważam za zamknięty...
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry