Ponadrabiałam na raty

ale dałam radę, bo się nie rozpisałyście (hehehehe największe gaduły spędzały weekendzik razem to nie ma się co dziwić, nie
Gosieńko- mówisz, że S. mnie na taczce nie wywiezie i spokojnie "królika" mogę pod pachą przywieźć

przed Mikołajem damy radę, jakby co ;-) Ja chyba przy pingwinach zacznę z R. sprawy "ważkie" załatwiać, skoro Tobie tak dobrze to przy farmie idzie

Jeszcze raz dzięki za gościnę, jak zwykle było świetnie. A co do kołdry i lampy, to Ty wiesz, że ja jestem śpioch, zaś potrzeba matką wynalazków i żadna lampa mojego snu zakłócać nie będzie

Na ten kaszel, jeśli nic poważnego się nie dzieje, weź ten syrop Prospan- rewelacja

Isla jest świetna

bardzo się cieszę, że pomogła.
Aniam- bo nie miejsca powodują, że nam się gdzieś podoba, tylko ludzie

teraz będziemy słać wniosek o autostradę między Wro a Żyr

hehehehe...
Elvie- też dzięki za super miłe spotkanko

podziękuj M. od nas jeszcze raz za dowóz i jak będziecie mieli wieczór bez dzieci, daj znać ;-) skoro już fajne miejsca wypatrzyłaś
Ella- zdrówka dla małej? Właśnie, jak ją leczysz? Antybiotykiem, czy homeopatycznie?
Kittek- grunt to robota w długi weekend, ja po prostu skrzynkę firmową otwieram z rzadka
Monia- szkoda, że nie dotarłaś

ale następnym razem się nie wywiniesz

hehehehe.... zabrzmiało, jak groźba
Mój małżonek ma wprawę w zupach mlecznych, bo inaczej dzieci rano nic by nie zjadły, bo ja jestem gospodyni doskonała, ale o poranku nie działam
Spotkanka super,
Gosieńkę urodzinowo czciłyśmy z honorami

właśnie! Kawę z pianką dostałaś???
Tort był pyszny i jak ja nie lubię słodkiego, to cały kawałek zjadłam ze smakiem

do tego dziczyznę zjadłam po raz pierwszy w życiu, pycha

generalnie mam wrażenie, że kilka dni, to non stop jadłam i piłam

z
Anki gość pierwsza klasa, bo jej wszystko smakuje
Dzieciaki super, sąsiedzi mimo naszych obaw sprzeciwu nie wnieśli, więc luzik

a działo się, oj działo. Najlepsze jest to, że porządek mam jak ta lala, bo dzieciaki poogarniały, a goście posprzątali

i teraz hit-
Anka wcale zmywarki nie potrzebuje, bo ona świetnie zmywa

normalnie 3 dni do zlewu nie pozwoliła mi podejść, własną piersią go broniła ;-)
Helenka z
Olką oczy jak pięć złotych, więc faktycznie S. i J. koniecznie muszą flintę kombinować... co prawda na razie J. nie stresowała informacja, że Olka z Kubą są w stodole... sami... ale poczekamy parę lat
Się polansowałyśmy w Książu i na Rynku (żeby nie było, że goście nic nie zobaczyli), także zaraz Wam jakieś zdjęcia wrzucę). Jak na listopad było znośnie, puchówek nie zakładaliśmy.
Anka próbowała się zabić u mnie na środku przedpokoju, bo się moje buciki uparła mierzyć, ale na szczęście strat w ludziach nie było, bo nie zeszła w nich z 4 piętra
A dzisiaj zaspaliśmy do pracy, Kuba ledwo na łyżwy zdążył
14.11 mamy pasowanie i będę ganiać w buciku sportowym, co go nie mam

, a 23.11 jest koncert charytatywny, jakby ktoś chciał moje dzieci zobaczyć, zawsze może przyjść i nasze przedszkole zasilić

Baretek ma być kotem, zaś Kubuś pszczołą... R. co prawda stwierdził, że obaj to są szerszenie, a ja miałam panikę w oczach, bo co prawda R. z J. o hafcie richelieu rozmawiali (możecie sobie wyobrazić minę moją i Anki... hehehehe), ale ja szyć nie umiem, za to małżonek poprosi mamusię i kamień z serca, bo ona na bank im stroje zrobi
