No faceci z innej gliny lepieni :-) jak Mój sobie upatrzy jakiś drogi telefon, zegarek to jest ok. A ja jestem taka, że zamiast drogich zabawek wole mieć dużo niedrogich ubrań, bo i tak mega szybko mi sie nudzą ;-) później wymieniam sie nieraz ze Szwagierką albo oddaje albo wyrzucam (po cichu) On nie rouzmie, bo on jak coś kupi, to nosi to aż do totalnego zniszczenia.
jeśli chodzi o słodycze, to Mój wieczorem buszuje po szafkach w poszukiwaniu słodyczy. Tutaj w Anglii wszystko kupuje sie paczkami, batony po pięć pakowane, i sie śmieje, że dlatego wszyscy tu tyją, no bo co pięć snicersow za 1f to grzech nie kupić.
Nimfii ja miałam dziś własnie kupe w majtkach (ale od razu mu sie to nie spodobalo), siku na nocnik, po pieciu minutach siku na dywanie. Wiec lekko nie jest. My nawet kupilismy większy nocnik,bo stary był jakiś koślawy, ale może własnie Maciek będzie wolał od razu na kibelek. O takich dzieciach też słyszałam. Zresztą dzieci są takie, iż mają świadomość, że nawet jak w danej chwili nic nie powie, to wie, że Mama zaraz przyjdzie i zabierze kupke albo mokre majtki :-) to jeszcze Maluchy trzeba dać im troche czasu. Widocznie dla Niego priorytetem są czyste rączki (to też jest bardzo ważne)