• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Listopad 2011

Witajcie mamusie :)
Piszę z Mateuszem na ręce, więc za dużo nie napiszę. U nas w miarę ok. Nikt mi nie pomaga, więc jest ciężko, zdarzyło się, że obiad był na 18 - ale był. Myślę, że ten pierwszy miesiąc będzie ciężki, a później będzie coraz lepiej. Właśnie przechodzę zastój w piersi, 2 dni miałam 39st gorączki, ale jest lepiej. Cały czas jesteśmy na piersi. Przedłuża się nam żółtaczka fizjologiczna, ale w tym temacie też jest lepiej.

Mam nadzieję, że czujecie się dobrze i w spokoju czekacie na TEN dzień.
Jeśli miałybyście pytania odnośnie laktacji, to mogę pomóc trochę, z doradcą laktacyjnym, która jest moją serdeczną przyjaciólką rozmawiam częściej niż z własną matką. Chyba mogłabym już zrobić kolejny fakultet:baffled:.

Trzymajcie się dzielnie. Pozdrawiam i ściskam

ps. nie mogę doczekać się chwili, kiedy wrócę regularnie na łono forum. Tęsknię za wami dziewczynki.
 
reklama
Witamy agutku super, że się odezwałaś! Dobrze, że zastój i temperatura opanowane (ale musiałaś się pewnie sporo nacierpieć:-() - my kobity to mam przerypane! Duuuuuużo zdrówka dla Ciebie i Mateuszka!
PS I tak Cię podziwiam , że przy tych wszystkich obowiązkach i dwójce dzieciaczków obiady robisz, buziakuję i ściskam mocnooo:-*
 
agutku Fajnie że się odezwałaś. Jasne, że z dnia na dzień będzie coraz lepiej i łatwiej...Początki zawsze są najgorsze! :tak: Ucałuj Małego od forumowych ciotek i wpadaj do Nas jak tylko będziesz miała chwilkę! :-)
 
agutku super ze sie odezwalas,uuu wspolczuje zastoju,musialas cierpiec i niezle walczyc z cycami no ale dobrze ze juz lepiej u Ciebie.Poczatki zawsze sa trudne ale z czasem wszystko na pewno opanujesz kochana,calusku dla was i zdrowka dla calej rodzinki ;-) Wpadaj i odwiedzaj nas jak tylko bedziesz miala wolny czas ;-)
 
martika jestem przykładem osoby , która kiedyś trwała w beznadziejnym związku dla dobra dzieci, prawda taka , że dla dobra dzieci trzeba było stamtąd spadać i to szybko, tak to się naoglądały scen, awantur itp. o wiele więcej niż gdybym podjeła szyciej słuszne decyzje, małżeństwo skończyło się i tak rozwodem, a ile więcej nerwów zszarpałam przez swoje "ociąganie dla dobra dzieci " to tylko ja wiem. Ty najlepiej czujesz czy warto jeszcze z nim rozmawiać czy nie, ale jeśli uznasz, że nie ma sensu todaj sobie spokój raz na zawsze. Dasz rade z maleństwem zobaczysz. Z rodzicami porozmawiaj, nie na zasadzie proszenia o pomoc, ale po prostu powiedz w jakiej jestes sytuacji i że jest Ci ciężko. Koniecznie poszukaj porady prawnej, najlepiej jak jesteś jeszcze teraz w ciąży, zawsze to wzmaga w człowieku ( w tym wypadku prawniku - najlepiej kobiety ) chęc pomocy i pomysłowość, walcz o alimenty bez żadnych skrupułów, przemyśl sobie jakie będziesz mieć wydatki ( opłaty za mieszkanie, media, jedzenie, ubrania, lekarze, leki, niania - wszystko co Ci do głowy przyjdzie ) i wg tego będziesz występować o wysokośc alimentów. Sąd jest zwykle po stronie porzuconej i samotnej matki, Twojemu eks nie będzie łatwo się wykpić, musisz mieć alimenty "na papierze" przyznane sądownie, nie dogaduj się z nim, pewnego dnia moze zniknąć i co?? Nie warto ufać takim palantom. Nie wiem też jaką masz sytuację dokładnie, ale ja jak zakończyłam swoje małżeństwo przez spory okres czasu wynajmowałam mieszkanie ( miałam dwoje dzieci ) i nie było mnie stać żeby samej je opłacać, węc mieszkałam z koleżanką i składałyśmy się na opłaty, w ten sposób jakoś dałam radę się utrzymać. Czuję po Twoich wpisach, że twarda babka jesteś, ściskam mocno i nie daj się temu gnojowi!!!!
 
Agutek, super, że sobie radzicie, ja to nie mam w ogóle czasu na obiad. Wstaję po 11:00, trzeba Filipka nakarmić to już jest 12. Śniadanie najczęściej jem na spacerze, czyli ok. 13:00, jak wracam to znowu karmienie i potem wraca A. to jest wiele do zrobienia, ale na obiad nie mam już siły. Mam nadzieję, że to się jakoś zmieni, chociaż w najbliższym czasie ciężko będzie. Kładę się o 21:00, czasem trochę później.
Kurczę, pewnie będzie ciężko przez jakiś czas, ale wierzę, że my - mamy, damy sobie radę, w końcu natura nie zmusza nas do czegoś ponad nasze siły. Mam nadzieję ;-)
 
agutku, ponko oj wiadomo że początki są zawsze najtrudniejsze ale świetnie dajecie sobie dziewczyny radę z dnia na dzień będzie tylko lepiej,podziwiam Was ponko ty jeszcze studiujesz i tez to na pewno wymaga nie lada organizacji ty agutku masz dwoje dzieciaczków i dajesz sobie świetnie radę ukłony:tak:

marttika dziewczyny dobrze piszą nie masz co się wstydzić poprosić o pomoc rodziców kto jak kto ale oni powinni Cię teraz najbardziej wspierać i wiedzieć co Cię spotkało, trzymaj się dzielnie kochana czas leczy rany a maluszek wynagrodzi wszystkie Twoje smutki:tak:
 
Oj ja też nie wiem jak się będę ogarniała po porodzie... Mój małżon to kanapki najwyżej zrobi, ziemniaki obierze i odkurzaczem zadziała... I szczerze mówiąc nic więcej do repertuaru prac domowych nie mogę mu zaliczyć... Dzielne jesteście mamusie :tak:

Kurcze mam wrażenie dzisiaj że mi brzuch pęknie-rozstępy nad pępkiem pieką bolą i swędzą :-( Mówiłam córce że ma wyłazić a ona nic :-( tylko się rozpycha
 
reklama
Czesc dziewczyny,
ja siedze przed tv i wreszcie troche odpoczywam. Dzis o dziwo udalo mi sie wyjsc "tylko" pol godziny pozniej z pracy niz powinnam ale jeszcze tylko 7 dni w pracy, choc obawiam sie ze beda cholernie dlugie, chyba ze moja mala sie zbuntuje i wczesniej beda musieli mnie zawiezc na porodowke ;-).

ponko, agutek swietnie sobie radzicie, ja nawet nie mysle o tym jak bedzie, wyjdzie w praniu, ale gotowac to raczej moj maz bedzie, on to lubi wiec nie bede mu bronic :tak: a i w domu posprzata, co zreszta juz robi od kilku miesiecy :tak:

Marttika trzymaj sie dzielnie i walcz o alimenty, zadnego dogadywania sie, bedziesz spokojniejsza, a nawet jakby sie wykrecil z placenia (bo nie ma oficjalnych dochodow) to jest fundusz alimentacyjny, co zawsze moze choc troszke pomoc. Trzymam kciuki!!!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry