Witajcie,
ja tylko na momencik, może później uda mi się nadrobić, co w weekend naskrobałyście
my po chrzcinach. Zosia ochrzczona, co najważniejsze, goście zadowoleni, my ostatecznie też. Ulga, że już po. Nadenerwowałam się co niemiara od samego rana... na każdym kroku było coś nie tak, ech, szkoda gadać, ale to wiemy tylko my - organizatorzy, bo goście byli zadowoleni;-). A myślałam, że jak się zapłaci w lokalu, to przychodzi się prawie na gotowe, bez zbędnych nerwów, ale widać nie wszędzie tak jest...
lecę wieszać pranie, póki mała śpi.
Mamy dzis gości na kolacji. Przychodzą znajomi z 4 dzieci (jedno adoptowane, trójka w rodzinie zastępczej), ale bedzie szał...
U nas piękna pogoda, więc po jedzonku zmykamy na spacerek
Dobrego dnia wszystkim!
P.S.
ząb mnie boli, aaaaa