Witam się :-)
nadrobiłam weekendowe zaległości.
Mężulek przeziębił się w pracy, no i walczyliśmy przez weekend z choróbskiem. Z nim już lepiej, a mnie dziś jakby coś przejechało. Jeszcze plecy mnie bolą, chyba mnie w nocy przewiało. Piękna pogoda, to zwlokłam się na spacer.
Mi też udało się 1-y raz przypalić obiad. Gotowałam fasolkę szparagową na parze i poszłam do Małego. Jak sobie przypomniałam, to było już czarno w kuchni.
Hope to ci babcia nie ma co. Dobrze, że trafiłaś na tego chłopczyka.
Lepi fajnie, że chrzciny się udały. My niestety też mieliśmy trochę przygód w lokalu, mimo że z babką kilka razy gadałam co i jak, ale grunt że gościom się podobało.
Jolek współczuję przeżyć, cieszę się, że już dobrze.
Santa k witam :-)
Aina udanej sesji, niemogę doczekać się relacji.