No ja nie wiem kiedy Was nadrobię. Wczoraj wieszałam jakieś pajęczyny, mąż wycinał dynie, bo sobie Mati nakupił halloweenowych ozdób. Zaraz jadę do miasta po zakupy, bo zjadłoby się jutro jakąś sałatkę. Później wymaluję Mateusza i oblecimy znajomych i rodzinę postraszyć, bo nie chce go puścić po wsi, żeby żebrał cukierki (bo tak niektórzy myślą ) i nie chciałabym żeby go ktoś przegonił, czy wyzwał, czy trzasnął drzwiami przed nosem. A dla Niego to taka radocha. W zeszłym roku nawet miał zdjęcie w gazecie.