reklama

Maj 2011

Witam kochane! Ja nadal wchodze bardzo rzadko.. z bólem serca stwierdzam, że szanse na neta w ciągu najbliższej przyszłości maleją :( Chciałam się Was zapytać.. od Świąt miewam dziwne bóle krocza.. macie to samo? to normalne jest? zaraz wejde w google i poszukam troche.. normalnie jakby mnie ktoś z glana kopnął ;) całe krocze, pachwiny.. jak siedze nie, jak leże nie ale jak tak np. na spacerku jestem.. hmm.. czasem wiecie nie umiem se 9 miesiąca wyobrazić..
 
reklama
sroczka ale to normalne... po prostu wszystko się rozciąga powoli. Nie przejmuj się ja tak mam a jeszcze jak do tego ból pleców dołączy to się czuję jak po zderzeniu z autobusem i mój M musi mi pomagać z łóżka wstać.
A czemu piszesz że na neta szanse maleją????
 
Hejka :-)

Nasz sylwester był udany :tak: wróciliśmy do domciu o 4 , czułam się świetnie na drugi dzień to piękne zalety picia tylko napoi bezalkoholowych :tak::-D.
Wczoraj cały dzień praktycznie leniuchowaliśmy w domciu dopiero po południu skoczyliśmy do teściów na bigosik a dzisiaj już bardziej aktywnie spacerek i takie tam.

ewcia , styna- całe szczęście że skończyło się na strachu buziam mocno
sroczka - tak miałam w pierwszej ciąży teraz jeszcze nie , to chyba przez to że miednica się rozchodzi "przyzwyczaja" do porodu o ile dobrze pamiętam
a tu foteczka z moim mężusiem "Sylwestrowo"
1.jpg
 
Ewcia, Styna - współczuję nerwów! Ale dobrze, że na strachu się skończyło.

Wróciliśmy dzisiaj z naszego sylwestrowego wypadu weekendowego. Powiem Wam, że było mega super! Pierwszego wieczoru był grill i grzaniec i jak dojechaliśmy to zaraz pognaliśmy bez rozpakowywania się do koryta na kiełbachę i winko i nawet pół kubka wypiłam bo był pyyyszny! Tylko pogoda aż nadto zimowa bo było -16 ... Wymarzliśmy nawet jak się potem ubraliśmy cieplej. Stąd teraz ja siąkam nosem lekko a inni gardło i gorączka, ale co tam! Potem oczywiście towarzycho w pokoju "hartowało" się przed sylwestrowym piciem i tak dosiedzieliśmy do 3 w nocy. Drugiego dnia po śniadaniu znajomi pojechali do Czech na deskę a my potowarzyszyć i popatrzeć zza szyby schroniska nad herbatką i smażonym serkiem. Wieczorkiem szykowanie do balu i sam bal. Zespół grał świetnie, towarzystwo mieszane w hotelu, żarcia full (myślałam, że pęknę), piłam piwka karmi i zapijałam herbatką i kawką lurą aż potem biegałam siku co pół godziny. Myślałam, że umrę ze śmiechu bo na przyjaciół można liczyć. Impreza wg planu trwała do 5 rano i wysiedziałam nawet dłużej chwilkę, tańczyłam - a co! Rano (patrz do godz 13) wydawali śniadanie. Potem leniuchowanie i znów wieczorem jazda z zespołem ale już dużo mniej ludzi było. Kolacja trwała wg planu do 1 w nocy ale my znów na sali siedzieliśmy do prawie 3 w nocy i rżeliśmy jak konie. A jedzenie było super bo kiełbachy różniste, chlebek, smalec, ogórki kiszone, bigosik. A ja znów karmi :D Dzisiaj czuję się już wymordowana tym wojowaniem ale warto było. Dobre towarzystwo, dobre jedzenie, fajny zespół i dobra organizacja. I nawet moje dziecko było grzeczne u babci trzy noce i nie kaszlało ani nic!

Teraz uciekam odpoczywać bo mam dość! Ale maluszek też się chyba dobrze bawił, bo się rozbrykał fajnie i serwuje kopniaczki co kilka minut. Ale brzuch to mi chyba pęknie zaraz z przeżarcia. Padnę spać dzisiaj w locie chyba :D
 
Witam sie Noworocznie zyczac radosci, milosci i spelnienia planow w 2011 - jakby nie patrzec wyjatkowym dla nas Roku! :)

U nas wieczor Sylwestrowy spokojny, zrobilam jedzonko, wystroilam sie troszke, ogladalismy koncert w TVP2 z wroclawskiego rynku wiec i potanczylismy troszke :) potem obowiazkowo trzeba bylo poganiac Aleksia po salonie (to Jego ulubiona zabawa, bo On ma duuuzo energii, cyt."mamusia goni!, tatus goni!" a my musimy go ganiac slalomem wokol koszykow na zabawki) hehehe
w koncu nam padl kolo 21:30 (jako, ze On nie sypia juz w dzien, to i tak dlugo wytrzymal), no a potem to juz niebawem najpierw toast o polnocy na czas polski, potem toast na czas ang., kazdy pysznym soczkiem pomaranczowym :D
spac poszlismy kolo 4 nad ranem po noworocznych przytulankach :D

Futrzaczek - super wygladacie! szkoda, ze nie widac calej Twej kreacji
ewcia i styna nie zazdroszcze przezyc i stresow, ale najwazniejsze, ze juz wszystko dobrze Kochane!

ja sie czuje coraz wieksza i coraz bardziej mi ciezko i kluje mnie znowu w prawym boku, jak z Aleksem, ale o tym na watku o dolegliwosciach skrobne...
 
reklama
Dziewczyny witam się w Nowym Roku :)
Współczuję ciężkich przeżyć, to muszą być straszne nerwy jak nie wiadomo co się dzieje... Styna - przynajmniej na przyszłość będziesz wiedziała (oby jednak się atak nie powtórzył oczywiście) że to pewnie nerka i trochę strachu ci to zaoszczędzi. Ewcia - dobrze że tego nie zbagatelizowałaś, od tego są lekarze żeby rozwiewać nasze wątpliwości, a w ciąży nie wolno takich rzeczy olewać.
Ja na Sylwestra bawiłam się fantastycznie, trochę potańczyliśmy z mężem, choć bałam się zaszaleć więc raczej na spokojnie było. O północy obowiązkowo pirotechnika, a po trzeciej wróciliśmy grzecznie do łóżeczka. O czwartej zasnęłam jak kamień i nawet hałasy zza ściany nie były w stanie mnie obudzić :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry