Cześć dziewczyny

Witam się kawusiowo, choć bez śniadanka, bo jakoś na razie nie mam ochoty. Wstałam z lekkim bólem głowy, więc poleguję jeszcze w łóżeczku, ale wstawiłam już pranie :-)
No to ja w końcu opowiem tę moja historię sylwestrową. Impreza zaczynała się o 20 w klubie. Koło 18 spotkaliśmy sięu znajomych, żeby całe towarzystwo się poznało przy kilku głębszych - ja tylko soczek :-) Mniej więcej 20-45 dotarliśmy do klubu i co się okazało? Nie mamy stolika, yzn stolik nasz jest ale zajęty przez innych ludzi, bo dla nich nie było to sobie usiedli na naszych miejscach. Zanim się wykłóciliśmy o to, żeby ich przenieśli minęło jakieś 45 minut i juz wszyscy byli tak wkur***ni, że hej. No dobra rozłożyliśmy się i poszlismy po ciepłe posiłki, a tu ciepłe jedzenie się skończyło

No to już było przegięcie. Kelnerka mówi, że może dac nam podwójną porcję mięska i brokuły. No ok, ale mój Michał nie je mięsa i miał zamówione dania wegetariańskie i oczywiście ich nie było. Po kolejnej godzinie pytań o managera, który się dziwnie rozpłynął i nie było z nim żadnego kontaktu, kelnerki same zadecydowały, że na nasz stół przyniosą wędliny, pieczywo i wszystko co tam było do jedzenia i dostaliśmy chyba 2 litry dodatkowej wódki i soki i wogóle potem chodziły koło nas i dopytywały czy czegos nam nie donieść. Uspokoiło się koło 23 i zaczęliśmy się w końcu bawić. Niestety nie polecam tego klubu (No Name), bo dali plamę. Obsługa była super - dziewczyny starały się jak mogły i uwijały bardzo, ale właściciel i manager zawalili na całej linii. Organizowane imprezy chyba nie są ich najlepszą stroną. W sumie to zabawa potem była już świetna, ale początek jednak zostawił niesmak. Teraz już się śmiejemy, ale ile ja się tam nadenerwowałam, a ile mój M się nawyklinał, no i wszyscy od nas się wkurzali. A jak rezerwowaliśmy sobie miejsca to mówiliśmy, że ja jestem w ciąży, że Michał nie je mięsa i obiecali, że będzie wszystko na tip top

No to ja miałam takie "miłe" wrażenia z imprezy ;-)