jaipur, ja też chcę do Ikei... Wrzuć na zakupowy co tam nabędziesz.
Ja siedzę od wczoraj sama. Synek po szkole pojechał na weekend do mojej siostry (kilka ulic dalej), mąż jak co tydzień w Niemczech, wieczorem może wróci. Dziwnie tak samemu, chociaż wczoraj sama sobie deser zrobiłam: galaretka trusk, lody pipi, bita śmietana z automatu i prince-polo pokruszone. Ale radość miałam.
Przed chwilą widziałam fragment filmu w takich urywkach pokazywali akurat kobietę w ciąży, jak jej brzuch rośnie, jak co chwile większy stanik ubiera, mąż unosi do góry najpierw jej figi, odkłada je a potem wielkie majtochy i patrzy na nie z bólem. Potem jak ona krzyczy, że to już, a on w tempie pakuje jej torbę, biega po domu, wrzuca bagaże do auta po czym odjeżdża zostawiając ciężarną w domu - ale się uśmiałam. Film pt "Skok w dorosłość", nagrałam od razu mężowi ten fragment.