reklama

Maj 2013 :):)

Mnie z kolei dopadły złe myśli. Boję się, czy wszystko z Maleństwem w porządku. Nie czuję ruchów, ani nic, gdzieś mnie pobolewa w okolicach jajnika... Jak ja wytrzymam do wtorkowej wizyty? Oszaleję chyba z niepokoju :-(
 
reklama
siemanitos wieczorowo...
przyzwyczajcie sie do mojego nowego "ja":-D nieco okrojonego..
ale jest powod, nie chce mi sie o tym gadac:oo::oo:


CYTRYNA, wyluzyj sieeeeeeeeeeeeeeee!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!nic sie nie dzieje!
 
Citrus ja takie same myśli miałam niestety przed dzisiejszą wizytą, ulżyło mi i wywołało ciepełko na serduszku jak zobaczyłam bijące serduszko mojego szkraba i tak samo będzie u Ciebie, ruchów ja też jeszcze nie czuje.
 
powiedzmy, ze pewne rzeczy jak komputer, portfel i telefon uwazam za prywatne, nie chodzi o to czy tam sie cos dzieje czy nie..
ale nie wszyscy niestety maja szacunek do tego w moim domu..
tyle;-) i niestety mamy problem braku zaufania ..
wrrrrrrrr...

i to tyle, koniec tematu, kropa:-D
 
Ostatnia edycja:
Fiołkowa jak masz takie tempo to na pewno odpoczynek Ci się przyda, może pomyśl już o zwolenieniu?
Nie wiem właśnie, czy myśleć o zwolnieniu. Ja jestem pesymistką, ciągle wyobrażającą sobie najgorsze. Jak jestem w pracy, to chociaż mam takie chwile, że zapominam o problemach. Ale jak tak dalej pójdzie, to pewnie jeszcze będę na L4. Dobrze, że już niedaleko święta:tak:

citrus, nie bądź taką panikarą, jak ja! Ty naprawdę masz jeszcze dużo czasu, żeby poczuć ruchy:tak:
 
reklama
Cześć dziewczyny. Jestem po tygodniowym pobycie u rodziców, gdyż mój ślubny lakierował półki i takie tam, więc się musiałam odizolować. Kurczę, już zapomniałam jaki to urok - siedzieć przy kominku z psią mordą tuż obok. Fajna psica. A gdy ojciec brał to wilczysko ze schroniska, to płochliwa była strasznie, ale on ma rękę i serce do zwierząt, więc teraz wielkie to i ciężkie, a zachowuje się radośnie jak szczeniak. U rodzicieli wiadomo, nieba by przychylili, ale w sumie cieszę się, że jestem już u siebie. Jak to mówią, ciasne ale własne. Tylko że krajobraz mi psuje infekcja podwozia, ale damy radę, antybiotyk, żurawina i będzie dobrze.


Citrus
- też przed wizytą myślałam, że wyjdę z siebie z niecierpliwości, a dzisiaj rano to mój M stwierdził, że gdyby dać mi siekierę, to wyrąbałabym połowę lasu, ale teraz już jest dobrze. I u Ciebie pewnie też w jak najlepszym porządku, a jeśli chodzi o ciągnięcie w dole brzucha, jajniki i inne cudowności, to też tak mam podobnie jak dziewczyny, więc się nie łam. Nie damy się jajnikom! :-D

Sembonzakura
- ale masz wyrozumiałą szefową, to pewnie z zawiści ;-)ale uważaj na siebie :)

Fiołkowa - może to jednak dobry pomysł z L4, a na tak zwane myślunki zawsze ożna znaleźć jakieś zajęcie, niekoniecznie pracę :tak:

Kaja - okropność, co Ciebie spotkało, może załóż hasło - jeśli nie na cały komputer, to chociaż na swoje pliki.

Rany dziewczyny, gdy zaczęłam sie cofać do swego ostatniego posta tutaj, zrozumiałam, ile jest o nadrobienia, i do tego wartego swego czasu. Idę więc nadrabiać ;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry