Joasiek
Mamy lutowe'07 Fan(ka)
ciezkie musze byc te rozstania dla was z dzieciaczkami....
Ja bałam się tego bardzo, ale okazuje się, że rozstania wcale nie są takie straszne jak myślałam
Rano tak się spieszymy, że nie ma czasu się rozczulać. Milence robimy pa-pa i buzi-buzi, ona niezdarnie odpowiada i wychodzimy. Nie ma żadnego płaczu...

. Teraz już trochę przywykł i jest ciut lepiej, ale podobno pod moją nieobecność praktycznie się nie uśmiecha - choć bardzo lubi i babcię i Maję, która też tam jest. Na początku jak wyszłam to strasznie płakał, z czasem dawał się czymś zająć na coraz dłużej, teraz już jest w miarę nieźle, ale nie tak, żeby był wesoły. Za to jak wracam, to jest taki uśmiech i wyciąganie rączek, że mycie rąk po powrocie wygląda komicznie - babcia trzyma Michałka wczepionego w moje włosy lub trzymającego mnie za uszy, bo mowy nie ma żeby pozwolił mi odejść choć na krok
:-)
