Byłam w przychodni, jak się okazało, żaden ginekolog nie przyjmuje! Zadzwoniłam do położnej, że po ****a dzwoniła do mnie dzisiaj rano, i przestawiała wizytę na 15, a ona, że do mnie wcale nie dzwoniła... Nie wiem z palca sobie wyssałam, badań nie chcą mi wydac, zadzwonilam do mojego bylego prowadzacego, zeby sie prywatnie umowic, powiedzial ze nie ma czasu, a jak sie spytalam, czy jezeli mam bialko w moczu top jest problem, a on no ze powazny, i sie rozlaczyl!!! Wkurwilam sie na maska, czekam na mojego ojca, i jade do szpitala, powiem, ze mi nogi puchna, ze w badaniach moczu wyszlo mi bialko, ale badan mi nie chca oddac, ze zle sie czuje i **** niech nawet mnie odesla do domu, ale by mi badania porobili!!!!