To moze i ja opisze moj porod :-)
Cc mialam umowiona na godzine 11. Rano obudzila mnie polozna, zrobila lewatywe, przypiela wenflon, podlaczyla ktg na 40min. Caly czas myslalam o tym, ze juz za kilka godzin bedzie z nami Milenka :-) Kolo 8 rano przyjechal moj Mezus i moi Rodzice. Rozlozylismy gre "Osadnicy" i wzielismy sie do gry. Atmosfera byla bardzo przyjemna :-)
Kolo 10 przyszla polozna i powiedziala, ze zabieraja mnie na sale operacyjna, bo zwolnilo sie wczesniej miejsce. Przebralam sie w koszule do porodu, podpisalam rozne papierki i juz mialam isc rodzic... A tu zmiana planow, bo wypadla jakas niespodziewana cesarka i musze jeszcze poczekac (bardzo duzo porodow bylo w tym dniu). Wrocilismy wiec na sale i gralismy dalej (tym razem w inna gre). Na sale porodowa poszlam dopiero kolo 12 :-) I sie niesamowicie cieszylam - usmiech na buzi :-)
Cc robi sie na takim fotelu (podobny do takiego jak u ginekologa, ale wiekszy i na lezaco). Wchodzi sie na niego po kilku schodkach i siada. Wtedy wbili mi sie w kregoslup i podali znieczulenie - lekki bol przy wbijaniu (chyba 2, albo 3 razy sie mi wbijali), ale nic strasznego :-). Polozylam sie na fotelu, nogi na podwyzszenu, rece w bok. Podlaczyli kroplowke, cisnieniomierz, pulsometr i powoli tracilam czucie w dolnej czesci ciala :-) Zaslonili co nieco parawanikiem i sie zaczelo.
Nie czulam bolu wogole. Zrobilo mi sie lekko slabo i pytam czy to normalne i powiedzieli, ze tak i ze zaraz to przejdzie i faktycznie tak bylo. Lezalam sobie spokojnie, bez nerwow, czulam lekkie naciskanie na brzuch, szarpniecia (ale to nie bolalo wogole, tylko sie czulo, ze cos sie dzieje) i za moment (jakies 5min) zobaczylam Milenke :-) :-) :-) Niesamowite uzucie! Wzruszenie! :-) Moja sliczna mala Milenka jest juz z nami :-) Wzieli Ja na bok do umycia, zbadania, pobrania krwi pepowinowej. Lekarz powiedzial, ze jest zdrowiutka, wazy 2620g, 51cm, 10pkt. Jak to uslyszalam, to az mi lzy polecialy :-) Polozna polozyla Milenke kolo mojej buzi, moglam Ja zobaczyc, przytulic- niesamowite! :-)
Za chwile poszli Milenke pokazac Tacie, ubrac, zrobic pierwsze fotki :-) Mnie w tym czasie zszywali - nic nie bolalo, lezalam z usmiechem na buzi- czulam radosc i szczescie :-) trwalo to moze jakies 20min.
Gdy juz powiedzieli, ze juz wszystko, ze juz po, lekarze podziekowali, przeniesli mnie na lozko i pojechalam na sale. Na korytarzu czekal mezus i Rodzice z usmiechami na buzi i ogromnie podekscytowani! Powiedzili, ze Milenka jest sliczna i zdrowiutka :-)
Trafilam na sale 3-osobowa (ale nie pooperacyjna) i Rodzinka mogla byc caly czas ze mna. Za pol godzinki przywiezli Milenke i byla caly czas z Nami :-) Nie moglismy sie napatrzec. Jest sliczna, cudowna, kochana, rozkoszna... :-) Dostala butelke, zjadla smacznie, robila smieszne minki, otwierala oczy i patrzyla na nas :-)
Lezac, mialam lekkie drgawki, gdy schodzilo znieczulenie, bolu nie czulam wogole. Podawali co chwila cos znieczulajacego. Gdy znieczulenie zeszlo calkiem czulam lekki bol w podbrzuszu, ale nie mocny. Lezalam na plecach, bo obrocic sie bylo ciezko. Ale po kilku godzinach juz troche sie obracalam na boki. I tak do wieczora :-) Na noc wzieli Milenke do sali noworodkow, a ja spalam dobrze :-) Kolo 5 rano przyszla polozna, mowila, zebym wstala i poszla wziac prysznic. Tak zrobilam. Ciezko bylo wstac, ale potem juz ok. Rano o 6 Milenka juz byla ze mna, Mezus przyjechal i sie opiekowal Coreczka razem ze mna. I po poludniu przyjechala moja Mama i Brat, przeniesli nas do innej sali i juz bylo coraz lepiej, czulam sie dobrze, tylko bol podbrzusza, ale dostawalam leki przeciwbolowe. Myslalam, ze bedzie bardziej bolalo, ale bylo ok. Trudno bylo sie tylko obracac i wyprostowac w czasie chodzenia. Jak ma sie taka cudowna Coreczke przy sobie, to nie czuje sie bolu :-) Z kazym dniem bylo lepiej i dzis czuje sie juz bardzo dobrze :-)
Zycze Wam, zebyscie miala takie porody jak moj. Cc sie nie bojcie, bo jest naprawde ok :-) A taka Nagroda, jaka sie potem ma, wynagradza kazdy bol :-) Dzieciaczek jest kochany i jak teraz patrze na Milenke jak sie kreci i robi smieszne minki, to buzia sie caly czas usmiecha :-)