Monika77
Fanka BB :)
my narazie niestety o drugim dzieciaczku myslec nie mozemy bo meza mam chorego:-(...ale o tym moze kiedys w watku zamknietym
ojej, to przykre :-(
Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
my narazie niestety o drugim dzieciaczku myslec nie mozemy bo meza mam chorego:-(...ale o tym moze kiedys w watku zamknietym
. Do godziny 18 nie było żadnych zmian, skurcze co 8min, niezbyt bolesne ale regularne. Więc ma teściówka, że tak ją będę nazywać, postanowiła, że trzeba jechać do szpitala, skoro postępów brak.
), żeby zmiękczyć szyjkę macicy chyba.
), wskoczyłam pod prysznic i odtąd prawie cały czas podskakiwałam kicając. I tak na zmianę skakałam, leżałam podłaczona do KTG no i masaż szyjki. A najśmieszniejsze było to, że po 1 w nocy położna powiedziała, że rozwarcie już na 8 cm, o 1:10 przyszła pani doktor i powiedziała, że na 5cm, o 1:30 Hania już była na świecie
. Pęcherz płodowy musieli przekłuć. A ja parłam i parłam i już nic się dla mnie nie liczyło. Jak wyszła główka to poczułam takie fajne bulgotanie w brzuszku i Hania wyskoczyła cała. Z uwagi na to, że pępowina była bardzo krótka nie pozwolili męzusiowi jej przeciąć. Aha, nacięli mnie pomiędzy skurczami, więc ból był okropny
. Ale co tam.
i tak mi burczało w brzuchu, że bałam się, że go obudzę i pal licho resztę sali
), ale mega szczęśliwa.

że ty jeszcze pamiętasz takie szczególiki? Świetnie to wszystko opisałaś! Mariolka ma rację, że masz lekkie pióro i czyta się to co napisałaś na jednym wydechu! No i świetnie się spisałaś- tyle godzin na porodówce- dla mnie to rekord świata!



piep... konowały! Wszystko zrobią, żeby się wybielić! Całe szczęście, że wszystko dobrze się skończyło... bo z gronkowcem róznie bywa. Lorien- najpierw do Ciebie, bo w końcu to ja Cię zmolestowałam o ten opisże ty jeszcze pamiętasz takie szczególiki? Świetnie to wszystko opisałaś! Mariolka ma rację, że masz lekkie pióro i czyta się to co napisałaś na jednym wydechu! No i świetnie się spisałaś- tyle godzin na porodówce- dla mnie to rekord świata!
Powiem szczerze że wcześniej chyba nie zdobyłabym się na takie opisanie dokładne całego porodu.
Był bardzo ciężki i długi, a jak bardzo to chyba tylko ja wiem. Porozrywało mnie do tego stopnia, że dopiero teraz zaczynam POWOLI odczuwać przyjemność z kontaktów z mężem, wcześniej próby kończyły się na bólu i braku chęci na małe conieco.
Teraz minęło już 7 miesięcy i jest lepiej. 




Porozrywało mnie do tego stopnia, że dopiero teraz zaczynam POWOLI odczuwać przyjemność z kontaktów z mężem, wcześniej próby kończyły się na bólu i braku chęci na małe conieco.Teraz minęło już 7 miesięcy i jest lepiej.
No i myślę już powoli o następnym szkrabie za jakieś 2-3 lata. ;-)![]()