Hej dziewczyny-jak dorwę tego,kto wymyślił hasło"ciążą to nie choroba"-uszkodzę
(i każdy sąd mi to uzna
. cholera jasna, wstać z łóżka nie mogę-tak mnie muli, na jedzenie patrzeć nie mogę, każdy ruch ciała powoduje podnoszenie się wszystkiego do gardła. nie mogę myśleć,wąchać,oglądać jedzenia...jedyne co przyswajam to jabłka...ale nie wiem czy Fasola na jabłkach wyrośnie
i bóle podbrzusza-skurcze, takie ciągnięcia- kilka dni temu nawet miałam akcję, że z bólu ruszać się nie mogłam-wylądowałam w szpitalu-podobno normalne nawet i takie stany-dufaston+nospa-i mam sobie czekać aż przejdzie...co do zwolnienia-idę do lekarza,powiem jaka sytuacja, musi mnie poratować choć na tydzień-dwa, pracować moge w domu, bo jestem w stanie,tylko nie dam rady wychodzić codziennie do pracy...(patrz wyżej
.są jakieś sposoby na te mdłości...?ile to potrwa?

Myślałam, ze znowu coś się mojemu organizmowi poplątało i przyjdzie @. Ale nie przyszedł;-) W okolicy spodziewanego okresu zaczął boleć mnie brzych. Mdłości zaczęły się kilka dni temu i wymiotuję sobie do dzisiaj
Mam wrażenie, że niedugo nie będę miała organów wewnętrznych, bo wszystkie niedłgo w kiblu wylądują;-)
. Nie pamiętam już od którego tygodnia się zaczęły i teraz nie wiem czy już sie mam cieszyć czy jeszcze wszystko przede mną.
NIepasowaly mi godziny,wiec chyba raczej nic nie znajde do rozwiazania.Teraz brzucha nie widac,to mozna sie starac,ale pozniej nikt mnie nie przyjmie.Jak na razie to zyje juz wakacjami.Jedziemy do PL koncewm maja.Miala byc Ameryka Pd ale w tym tanie nie dam sie skusic.A tak to rodzice sie uciesza,ja odpoczne,bo zjma sie wnusiem.Pojedziemy sobie wszycy w Pieniny i bedzie OK.