Majandra - podstawowa różnica pomiędzy starymi a nowymi zaleceniami ws. żywienia to moment wprowadzenia produktów zawierających gluten. Według nowych zaleceń PTP z 2007r. już w 5-6 m-cu można powolutku wprowadzać kaszki zbożowe, a więc zawierające gluten. Z badań wynika, że późne wprowadzanie glutenu do diety dziecka nie ma uzasadnienia medycznego. Wytyczne polskich pediatrów różnią się od zaleceń WHO, stąd wzbudziły na początku sporo kontrowersji. Ja i tak będę urozmaicać dietę dziecka po swojemu, traktując "kalendarz" żywienia jako punkt odniesienia a nie jako sztywny harmonogram. Z tego co pamiętam, to nigdy nie czekałam aż Kuba osiągnie podany na opakowaniu jakiegoś deserka lub obiadku wiek. Przecież wraz z ukończeniem 6 czy 7 m-ca żołądek i układ trawienny dziecka nie dokona magicznej przemiany na lepsze. Nowości dla danego przedziału wiekowego wprowadzałam czasem nawet tydzień czy dwa tygodnie wcześniej i nic się nie działo.
Maraniko - w związku z tym, że ja nie mam prawdziwej kuchni, ani miejsca do przygotowania posiłków dla dzieci, ani dostępu do zdrowych i czystych warzyw, przez długi czas kupowałam słoiczki z owocami, zupkami, obiadkami itp. Gdzieś od ok. roczku Kubuś jadł to co my, w nieco "oczyszczonej" wersji. Rygorystyczne normy sprawiają, że gotowe słoiczki nie mogą zawierać szkodliwych substancji, są konserwowane termicznie (a więc nie ma w nich żadnych "E"), a warzywa i owoce pochodzą z upraw naturalnych. Ja mam zaufanie do Bobo-Vity, Hippa, nieco mniejsze do Gerbera. Najczęściej jednak kupowałam w Niemczech, ze względu na bardziej przystępną cenę.
Etka - pewnie, że dziecku, które ma już dwa trzy ząbki nie ma co podawać w pełni zmiksowanych potraw. Zresztą potrawy w słoiczkach "rozwijają" się wraz z dzieckiem i są dostosowywane do jego możliwości. A więc potrawy dla dzieci w 8 czy 9 m-cu mają już kawałeczki warzyw, całe kluseczki, większe fragmenty owoców itp.
Maraniko - w związku z tym, że ja nie mam prawdziwej kuchni, ani miejsca do przygotowania posiłków dla dzieci, ani dostępu do zdrowych i czystych warzyw, przez długi czas kupowałam słoiczki z owocami, zupkami, obiadkami itp. Gdzieś od ok. roczku Kubuś jadł to co my, w nieco "oczyszczonej" wersji. Rygorystyczne normy sprawiają, że gotowe słoiczki nie mogą zawierać szkodliwych substancji, są konserwowane termicznie (a więc nie ma w nich żadnych "E"), a warzywa i owoce pochodzą z upraw naturalnych. Ja mam zaufanie do Bobo-Vity, Hippa, nieco mniejsze do Gerbera. Najczęściej jednak kupowałam w Niemczech, ze względu na bardziej przystępną cenę.
Etka - pewnie, że dziecku, które ma już dwa trzy ząbki nie ma co podawać w pełni zmiksowanych potraw. Zresztą potrawy w słoiczkach "rozwijają" się wraz z dzieckiem i są dostosowywane do jego możliwości. A więc potrawy dla dzieci w 8 czy 9 m-cu mają już kawałeczki warzyw, całe kluseczki, większe fragmenty owoców itp.
Ale w końcu od czego mamy instynkt macierzyński i metodę prób i błędów (oczywiście mówię o sobie ot choćby czym tu najlepiej zetrzeć to jabłko hihihi bo nie mam porządnej tarki), a póki co Munio w niebo wzięty po każdym deserku i jak tylko biorę go do odbicia to wręcz piszczy i domaga się więcej
No i z kupek co 3-4 dni zrobiły sie codziennie, a czasem 2-3 dziennie co z kolei sprawia, że to ja jestem w niebo wzięta:-)
Mamy za kilka dni dojść do 80-100g dziennie a póki co to je tak 50-60g.