reklama

okolice Jeleniej Góry..

reklama
dobry wieczor...;-)

Oj biedny Franio... kurcze, nie ma mozliwosci by jakos pomoc? Pamietam, jak pisalas ze to wynk stresu i "zlych obaw", ze reagowal wlasnie w ten sposob na poszczegolne zajecia czy osoby z tym bezposrednio zwiazane...:-(

My dzis biegalismy ze zlozeniem wnioskow na paszport Szymcia - teraz jest tylko na rok... Oskarek ma na 5 lat (teraz juz na 3), ale ustawa sie zmnienila...
no i maz tez musial zlozyc wniosek, bo Oskar popisal tace piersza strone w paszporcie - lekko dlugopisem i tylko ta strone gdzie jest slowo "PASZPORT" myslelismy ze to ni ctakiego, otoz... trzeba wymnic paszport... no i nawet jest kara - 420zl, choc pani powiedzila, ze daruje nam i zeby uwazac juz na przyszlosc z tym kolejnym paszportem... A Oskar dorwal sie namomnet, odwrocilam glowe bo wypisywalam wniosek kredytowy i tam potrzebowalam dane z paszportu, noi lezal na stole... achhh, no ale nic - tamten i tak mial jeszcze 1,5 roku tylko waznosc, a ten juz bedzie biometryczny...:laugh2: Szymkowi tez taki robimy, choc pani polecala zwykly, tymczasowy, bo krocej sie czeka a to i tak tylko na rok... Ale cena ta sama, a skoro musimy czekac na paszport meza to co nam, poczekamy tez na Szymcia, w koncu i tak bysmy wybywali razem - jak wybedziemy na urlop, bo to jeszcze nic pewnego:-D
 
Nieeee, Kaśka, on tak zawsze. Kilka czynników sie nakłada - reakcja na stres (wizyty lekarskie, badania), nadwrażliwośc jamy ustnej.. Płacz i paw. Grudka i paw. Bez powodu i paw. W domu pal sześć ale na zewnątrz masakra. Zawsze przed wyjazdem do stolicy modlę się zeby nie spawił mi się w pociągu. Do tej pory udało się. Wiecie ze jak chyba nie mam pary butów, której by mały nie opawił? Dobra, idę spać. Pa dziewczyny
 
Dziewczyny.
Ja tylko na chwilkę. Przepraszam że nic do was nie pisze ale czuje się jakby mi ktoś podciął skrzydła. albo nawet obciął.od wczoraj rano mam małą osobistą masakrę. wyczułam podczas badania guzek w piersi, który boli, nie zmniejsza się po karmieniu. nie pomaga narazie na to nic....oczywiście czarne myśli w głowie, do lekarza dopiero w piątek, ptem dopiero na środę usg i dopiero potem ewentualne wycinki do badań...
i chodzę taka struta tym wszystkim jakby mi nagle zabrakło powietrza do życia. nawet mi się do kompa siadać nie chce. ciekawość pierwszy stopien do piekła, zaczęłam grzebac w necie no i same wiecie. na własne żądanie zgotowałam sobie niezły pasztet z opowieści różnych kobiet...niech to szla. powtarzam sobie że to napewno przerośnięty kanalik albo cos innego mniej okrutnego w diagnozie....ale strach jest...wrecz mnie paraliżuje....zajmuję się wszystkich żeby nie myśleć, sprzątam, prasuję gotuje i oczywiście ciągle macam ten guzek....
 
AGA jestem myślami z Toba i Franiem. Troszkę znam Twoja sytuację pod względem rzyganka. Moja Natala też tak reagowała przez około 1,5 roku. nie zawsze ale wystarczajaco czesto bym się powaznie martwiła. niewielki stres czy podniesiony głos i mała reagowała pawiem...dopiero po tym czasie stopniowo sytuacja się poprawiła. trzeba miec nadzieję że z czasem system nerwowy Frania nauczy się radzić sobie z taka ilością stresu jaka jest jego udziałem.
a co na to wszystko neurolog?
 
Dziewczyny.
Ja tylko na chwilkę. Przepraszam że nic do was nie pisze ale czuje się jakby mi ktoś podciął skrzydła. albo nawet obciął.od wczoraj rano mam małą osobistą masakrę. wyczułam podczas badania guzek w piersi, który boli, nie zmniejsza się po karmieniu. nie pomaga narazie na to nic....oczywiście czarne myśli w głowie, do lekarza dopiero w piątek, ptem dopiero na środę usg i dopiero potem ewentualne wycinki do badań...
i chodzę taka struta tym wszystkim jakby mi nagle zabrakło powietrza do życia. nawet mi się do kompa siadać nie chce. ciekawość pierwszy stopien do piekła, zaczęłam grzebac w necie no i same wiecie. na własne żądanie zgotowałam sobie niezły pasztet z opowieści różnych kobiet...niech to szla. powtarzam sobie że to napewno przerośnięty kanalik albo cos innego mniej okrutnego w diagnozie....ale strach jest...wrecz mnie paraliżuje....zajmuję się wszystkich żeby nie myśleć, sprzątam, prasuję gotuje i oczywiście ciągle macam ten guzek....

OLU !!!! daj pomacać lekarzowi! sama się w niego nie baw! on jest o wiele kompetentniejszy!! Strach ma wielkie oczy pamiętaj! Bankowo to jakis guzek z zapchanego kanalika! i nie nastawiaj się tak negatywnie do dupsko spiorę! Nastawienie to 99% sukcesu. Nie stresuj niepotrzebnie swojego organizmu i dzieci, bo one to najbardziej odczuwają! I błagam nie czytaj forum !!!!!!!!!!!!!!!!!
 
wiem wiem, sama sobie tłumaczę durna baba jestem, ale hm, strach czai sie gdzies we mnie i głupie myśli do glowy przychodzą...

Kaśka a jak Ty się w ogóle czujesz? jak tam wizyta u Kałdonusa?
 
reklama
Hej Olu, no wiesz ja to rewela, rośnie mi brzuch, kilogramów przybywa, spodnie za ciasne, na wszystko mam ochotę, w lustrze się już nie mieszczę, jedynie co to buzia w łazience mi się jeszcze w szklane okno wpasowuje, bo tak nie przytyła. No nie ma co sama rewelacja! :)) hihihi a tak na serio, jest dobrze, troszkę mnie męczy III piętro, i zawiązywanie butów, bo lekko brzuch przeszkadza, ale jakoś daję radę. Wyniki Kałdonowe w porzo czekam na piątek do na usg genetyczne idę :) Kurde ale pogoda co? Byłam z psem i zmarzłam okropnie .... ale nie ma to jak gorąca herbatka z malinkami :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry