ciężki weekend za mną, nocka fatalna, z mężem od wczoraj nie halooo więc żyć nie umierać :-(
no to dużo słoneczka życzymy



takiego "odśrodkowego", nie tylko tego z niebiosów;-)
Ida,super,że u Misiulinki już lepiej,mam nadzieje,że ty tez mimo samotnej nocnej walki z terrorystką wreszcie sie wykurujesz i staniesz na nogi.Wybacz,jesli przeoczyłam,ale jak sie czują panele?
no nie wiem czy lepiej... pokasływać zaczęła:-(pojechała właśnie z tatusiem do lekarza, a ja chyba zaraz uklęknę i modły do wszelakich Boskich Istot i tym podobnych sił zaniosę, żeby tylko nic jej nie było... a i z powyższego powodu między innymi panele wciąż cieszą się świeżą atmosferą i pachnącym powietrzem macierzystego sklepu, zamiast aklimatyzować się w docelowym miejscu ich przyszłego zameldowania:-(
no coz Ida pelen szcun:-)Misia jest jak kroliczek duracela:-)hmmm..tak wlasnie pomyslalam moze wyciagnij jej bateryjki?;-)zdrowka zycze bo wlasnie czytam ze cos chorubsko was dopadlo:-(przytulaski i szybkiego powrotu do zdroweczka:-)
oświeć mnie jeszcze, kochana, gdzież znajdę klapkę "odbateryjną" to chętnie wykorzystam Twój pomysł

a jak Mister Bobo-kaidy???;-)


no i przy okazji pokażę Misi zdjęcie Tofika:-)
Witam i znikam, bo jedziemy z Wojtusiem i jego kaszlem do lekarza.
trzymam za was kciuki!!! i łączę się w bólu...
aha. Ja tez dzis idę z moim Doriankiem na kontrolne i ostatnie (mam nadzieję) usg główki , takze bardzo proszę o kciuki!!! (między 16-tą, a 17-tą).
zaciskam!!! oj, niech te nasze dzieciaczki w końcu rozwiodą się z tą nieszczęsną służbą zdrowia...
aaaa i tak poza tym w sobote jak ide do pracy to maz jedzie z Leane na 90 lat dzidziusia, 50 wujka i 10 lat kuzynki



spory ten dzidziuś musi być skoro takiego wieku dożył;-)a na jelitowe problemy stoperan lub nifuroksazyd - nigdy mnie nie zawiodły
W tym dniu chciałabym prosić o zdrówko dla mojego okruszka, gdyż ma okropny katar, lejący się z nosa i przez to pokaszluje. Żal mi go, w nocy ciężko mu się spało. Lekarka zaleciła nam spacery na słoneczku, podobno najlepsze na katar.
Mam nadzieję że nic gorszego się z tego nie rozwinie.
Przez to wszystko mi strasznie smutno.
GRATKI 8ki!!! zdrówka niestety z tej okazji nie dam, ale kciuki mogę zacisnąć!!! no i tulam, bo mam te same smutasy aktualnie:-(
Niestety, pewnie do tego dochodzą jeszcze predyspozycje indywidualne i na ten przykład, całe stado zdolnych Pań z niezłym okiem i wyczuciem chwili, z Alicją i Idą na czele, nie zrobi ze mnie fotografika, mogę być jedynie nawet dobrym technicznie, ale tylko fotografem... Różnica jest podobna, jak w przypadku muzyka i muzykanta, nieprawdaż?
Żonu moju, jeścio raz izwieni, szto ja zdies' piszu, a piszu potomu, szto ja tiebia ocień liubliu :-)
Onesmilemanie, otóż (zwalam to na zakatarzony mózg dodatkowy przytępiony plagą "kaszelu" i tym podobnych przyjemności, wątpliwych

) nie do końca dotarł do mojej intieligientnej istoty sens Twej wypowiedzi (ja i fotografia - baran+aparat foto=przypadek;-)), aczkolwiek pozwalam sobie mniemać, iż zamierzony efekt miał połechtać me (???) ego, tudzież inne miłe uczucia wywołać w osłabionym chorobą cielsku i intelekcie;-)nawet jeśli tu o inną utalentowaną osobę chodziło, to do czasu wyjaśnienia nieporozumienia przywłaszczam sobie wspomniane już pozytywne wibracje

i czym jak czym, ale "ruskim jazykom" rozbrajasz mnie

:-)

i dołączam do dziewczyn w szacunku do Waszych relacjów małżeńskich:-)
Nasza roczna współlokatorka własnie wyjechała od nas ze swoimi Rodzicami i Rodzeństwem. Ją zgarnęli ostatnią, więc odwiedzili mnie wszyscy. Siedzę sobie i mi smutno że ten bąbelek wyjechał... Traktowała mnie jak mamę (z lękami separacyjnymi włącznie, tak że nawet siku nie mogłam zrobić bo wyła mi pod drzwiami...), świetnie bawiły się razem z Jusią, obejść się bez siebie nie mogły, jadły z jednej miseczki jedną łyżeczką hehe ;-) Było super, nawet spały w tym samym czasie. Nocki genialnie. Aż sie dziwię że tak wszystko fajnie poszło!
biedactwo ty moje... osierociła cię Mała Bąbelka mówisz... ale w ramach pocieszenia i nakreślenia pozytywnej wizji przyszłości: niedługo już codziennie będziesz się cieszyć Bąbelkami w liczbie >1



i szacun za to że tak dajesz radę w tym temacie!!!
Wczoraj mnie tak teściu zgrzał że szkoda gadać... chyba przestanę tam jeździć bo się tylko denerwuję :-( a dziś przyszła @ więc średni nastrój, wszystko mnie boli
a kysz "małpim" bólom

bo samym @to niekoniecznie, no chyba że któraś sobie wyraźnie takiego "a kysza" zażyczy;-)a teścia od nas "pozdrów"

może zamiast zgrzewać porządnych ludzi to się za zgrzewkę piwka weźmie i wyluzi trochę, co?
Melduję się i znikam. Na nic nie mam czasu. Szukam niani, pracuję sprzątam gotuję, chyba mnie jakiś wirus bierze, a do tego pakuję się bo jutro ostatni mój dzień w tym dziale.
Z nianiami tragedia... ale poopowiadam dopiero jak znajdę tę właściwą.
Nie dam rady Was nadrobić za nic....ech...
Onesmileman, brak mi słów :-) szacun, uderzasz kabaretowo w moje любимые klimaty (Potem zauroczył mnie ostatnio swym kopciuszkiem i innymi bajkami po raz kolejny), oraz językowo - wyznaniowomiłośnie, ponieważ rosyjski - любовь моя :-)
A tak w ogóle to zaczynam z małżem dietę Dukana... i już mi sie chce tego czego mi nie wolno ;-)
zdrówka!!!!! powodzenia w pracy!!! tudzież w szukaniu niani;-)no i z Dukaniem też

widzę że miłośników pewnego języka jest tu więcej;-)
emiś, kania, dorisku, aniawa, sarisku (jeśli kogoś pominęłam w tym miejscu to "pasiam" ale dziękuje pod każdymi życzonkami zdrówka klikałam

), niestety zdrowie się na mnie wypięło i to w stopniu znacznym, obdarzając mnie początkami zapalenia oskrzeli... więc do piątku rezygnuję z BB=AA i wrócę dopiero w sobotę:-(nie, nie ja tak decyduję, lecz antybiotyk, mój przyjaciel i źródło nadziei na najbliższe pięć wspaniale zapowiadajacych się dni... na BB oczywiście postaram sie udzielać - i tu prośba: nie kuście przez ten czas trunkami niewskazanymi mej biednej osóbce:-(o herbatce piszcie, o mleczku z miodzikiem i czosnkiem i tego typu pysznościach
czekam teraz tylko na wieści od męża co z moim maleństwem...płuca swe oddam zapaleniu żeby tylko jej nic nie było:-(a dzisiaj jeszcze mąż na nockę idzie i nie wyobrażam sobie jak ta noc będzie wyglądać... przez ten katar (i chyba nie tylko, może to też zębole sie odzywają?) śpi niespokojnie, a ja swoim kaszlem jej ułatwiać snu nie będę... ehhhhhhhhhhhhhhhh, życie... idę sie ogórkową podbudować...