DZIULKA78
uzalezniona od BB
NATOLIN - co do mezow obcokrajowcow -jestem zywym przykladem. mezus to rasowy francuz z krwi i kosci, ja jak widac polka (jeszcze polka -planuje wyrobic sobie obywatelstwo niedlugo). Chemy zeby nasza niunia byla dwujezyczna. Planuje od malenkosci gadac po polsku a maz oczywiscie po francusku- jemu przyda sie troche wiecej lyknac polskiego przy okazji (klac umie jak rasowy polak)a mnei to pozwoli nei zapomniec gadac po polsku. nie bede zmuszac do pisania po polsku malej ale do gadania tak, miedzy innymi dla kontaktu z rodzinka w PL bo nei chce mi sie robic non stop za tlumacza... Fakt ze po francusku gadam perfekt i pisze jak rodowity francuz do tego stopnia ze mnie nikt nie wyczuwa w tej chwili ze ja skads indziej pochodze (od liceum poprzez studia i prace mam do czynienia z francuskim a od 5 lat zycia tutaj non stop to juz w ogole-maz, praca -wszedzie zabojady hihi)wiec jakby nie bylo juz za mna 17 lat operowania francuzczyzna) , powoduje u mnie ze zapominam polskich slow... nie jestem z tych co udaja ze polskiego zapomnieli i udaja bog wie kogo ale naprawde boje sie ze zgubie moj ojczysty jezyk a nie chcialabym. ciesze sie ze mam kontakt z rodzina w PL telefonicznie i przez internet (bo pisownia u mnie polska zeszla na psy ). moj ojciec ktory mieszka w PL lapie mnei na tym ze wale nieraz ortografy calkiem glupie typu JUSZ albo zamiast przyimka Z pisze S i masa innych przypadkow. i pomyslec ze bylam mistrzem ortografii kupe lat temu na poziomie wojewodzkim... az wstyd... ostatnio moja przyjaciolka z PL ktora u nas byla lapala mnie kilkanascie razy dziennie i sie nabijala ze akcentuje dziwnie w mowie koncowki wyrazow nawet w wypowiadaniu imion( uczyla sie francuskiego ze mna w LO -zauwazyla ze przedluzam polskie sylaby po francusku i niektore slowa polskie jakos miekko wypowiadam)...pisac o tym moglabym dobe albo dluzej.. najsmieszniejsze jest to ze jak po klawiszach jade po francusku-nie robie literowek, a po polsku non stop... staram sie pilnowac zeby nei przestawiac liter ale nie daje rady-stad tez moje literowki czeste ale jak sie domyslacie o co chodzi to spoko
)) do czego zmierzam: nauczyc dzidzie mowy polskiej chociaz podstawowej, wierszykow, piosenek (i tu znowu zonk bo chyba bede z neta je brac bo sama pozapominalam juz dokladnie wszystko...), nie bede wymagac zeby mi pisala bezblednie. to oleje i dam jej wolna reke-bedzie chciala pisac po polsku-nie ma sprawy. ale tak na serio to lepiej mi wyjdzie nauka francuza po francusku niz polskiego po polsku... moze tez dlatego ze pracowalam jako nauczycielka francuskiego nei polskiego. mam kolezanki polki -studiowalysmy razem, jedna z nich wlasnei ma synka dwujezycznego tylko ze to smiesznei wyglada... ona do neigo po polsku gada, a on jej po francusku odpowiada, albo jak jakies slowo jest trudne po polsku to w polskei zdanie wlozy slowko francuskie. w kazdym razie rozumie po polsku wszystko co sie do neigo mowi. ja zas bede chyba bardziej pilnowac ze jak gadam po polsku to niech odpowie mi po polsku, jak po franc.to po franc. -tak chyba lepiej bedzie, bo jak pojdzie do szkoly zeby niz mylila tychd dwoch jezykow i nie myslala ze wszyscy zrozumieja jak bedzie je mieszac tak jak wlasnei synek kolezanki. Fakt ze odruchowo mi latwiej po francusku sie mowi i pierwsze mysli wlasnie mam w tym jezyku (kto kiedys mial metodyke kiedys na studiach to zrozumie ten problem i to jest calkowicie naturalne ze po zaledwie kilku miesiacach pobytu za granica non stop czlowiek ksztaltuje mysli w jezyku obcym najpierw) Mama moja sie smieje ze nawet kot rozumie po francusku (a juz najbardziej moja rodzinka z PL sie nadziwic nei moze )i od poczatku gadam do niej tylko po francusku. moja mama zas do niej gada po polsku to ta sie patrzy na nia jak na kosmite....
Ostatnia edycja: