co do urodzin u malutkiej to ja np lubię takie spontaniczne wizyty i zawsze nam miło jak ktoś pamięta o ur/im i wpada tak jakoś niezapowiedzianie. myślę, że takie wizyty są łatwiejsze niż proszone

a poza tym jeśli to przyjaciele to przecież zrozumieją, że to nie jest wystawne przyjęcie.
Lolisza ja o drugim języku też nie myślę w ramach tortur

ale po prostu wiem, że dzieci bez problemu w zasadzie mogą być dwujęzyczne i jeśli mamy taką szansę to chyba warto z niej skorzystać...
także dziewczyny dzięki za odpowiedzi, ale mi chodzi o taką całkowitą dwujęzyczność, że ja mówię w jednym języku do dziecka, mąż w drugim.
dobranocka nie wyrzucaj kotka

e-lona to ja w oczach Twojego męża mam męża geja, bo mój jakoś myje i nie marudzi, i całe szczęście.
dziulka fajne te chusteczki o których piszesz
uff, nie było łatwo przebrnąć przez wątek

za długo spałam
