reklama

Październikowe Mamy 2010

dorisday najpierw namocz to co zafarbowane w wodzie z dodatkiem vanishu. Jak odstoi przepierz nieco w rękach. Później włóż znów do pralki, dodaj proszek do białego i ustaw na 60 stopni (jak jest bardzo źle to jeszcze trochę wybielacza możesz dodać) U mnie pomogło jak zafarbowałam na różowo skarpety męża :)
 
reklama
ja na odbarwienie ewentualne ciuchow w praniu mam dwa sposoby , pierwszy- raz jeszcze wyprac to co sie zabarwilo - zrobilam tak bez wybielacza- dzialalo. od niedawna stosuje tzn chusteczki do prania. nei wiem czy to w PL jest. w czerwonym pudeleczku wielkosci jak 2 razy kostka masla sa chusteczki kwadratowe -suche, niczym nie nawilzane- wkladam dwie do bebna i piore biale z czarnym i kolorami naraz w 40 stopniach zawsze i NIC nie odbarwia. jak jest jakies ubranie ktore puszcza kolor to te chusteczki potem go wylapuja... magia:ppp kupuje je w Lidlu 2.4 euro za pudeleczko (chyba 24 ich tam jest czy cos takeigo) marki lidlowskiej FORMIL a w Carrefourze tez sa takie tylko wiekszych marek i ksoztuja 5-6 euro. bardzo polecam takie cos bo dziek itemu nei musze robic prania bialego, prania czarnego, kolorow -osobno tylko razem i z glowy. kiedys upralam biale spodnie meza i czerwona koszulke- chusteczka byla czerwona jak nie wiem a spodnie nadal biale bez odbarwien z koszulki.

co do wizyt - ja juz ostrzegam cala rodzinke mezulka ze w szpitalu nie chce nikogo, tzn nasze mamy moga byc, szwagierka z mezem (bez dzieci jak juz bo nawet polozne mowily zeby unikac wizyt rodziny z dziecmi), a tak to reszta rodzinki i znajomi poczekaja az MY ich zaprosimy bo powiedzialam jasno: nie chce widziec tlumow w domu tuz po porodzie, zadnych kawek posiadowek ciast i innych zabaw tego typu NIE BEDZIE! powiedzialam : mozecie sie obrazac robic co chcecie ale zdania nie zmienie! najwazniejszy bedzie nasz spokoj, moj, dzidzi i meza, dojsc do siebie przyzywczaic sie do nwej sytuacji i nowego zycia. jak bede sie dobrze czuc i w miare wypcozeta sama zadzwonie i zaprosze na kawe (zadnych wystawnych obiadow do ktorych kazdy sie nauczyl u nas -jak zapraszalam to od razu na obiad i to kazdemu pasowalo bardzo oczywiscie), nie pozwole siedziec czort wie ile a przede wszystkim kto by to nie byl: wszelkie pouczenia, rady, proby wtracania sie w wychowanie dziecka beda zakonczone za kazdym razem wojna. od tego my bedziemy rodzicami zeby uczyc sie sami na wlasnych bledach. no to tyle mojego biadolenia:)
 
dzieki Ala - moze faktycznie spróbuje uratowac to ponownym praniem i namoczeniem w wybielaczu :-) a jak nie pomoze to moze skorzystam z rady Efy - całkiem fajny pomysl. No ruszam do sklepu po vanish.
 
co do urodzin u malutkiej to ja np lubię takie spontaniczne wizyty i zawsze nam miło jak ktoś pamięta o ur/im i wpada tak jakoś niezapowiedzianie. myślę, że takie wizyty są łatwiejsze niż proszone ;) a poza tym jeśli to przyjaciele to przecież zrozumieją, że to nie jest wystawne przyjęcie.
Lolisza ja o drugim języku też nie myślę w ramach tortur ;) ale po prostu wiem, że dzieci bez problemu w zasadzie mogą być dwujęzyczne i jeśli mamy taką szansę to chyba warto z niej skorzystać...
także dziewczyny dzięki za odpowiedzi, ale mi chodzi o taką całkowitą dwujęzyczność, że ja mówię w jednym języku do dziecka, mąż w drugim.
dobranocka nie wyrzucaj kotka :(
e-lona to ja w oczach Twojego męża mam męża geja, bo mój jakoś myje i nie marudzi, i całe szczęście.
dziulka fajne te chusteczki o których piszesz

uff, nie było łatwo przebrnąć przez wątek ;) za długo spałam ;)
 
Noo mój tez w takim razie jest gejem bo myje i nie marudzi, przyznam, ze ja odkąd jestesmy razem jeszcze nigdy okien nie myłam... a teraz to w ogóle nie wiem czy moge przy nim cokolwiek robić bo jak umyłam wczoraj podłoge to zaraz jak wrócił z pracy powiedział złowieszczym tonem "sprzatałaś!", nawet rolet od okna nie moge zasunąć, a wieczorem wczoraj jak byłam w łazience woła za mną czy mi w czyms trzeba pomóc, więc odpowiedziałam, że jak może za mnie chodzic co 5 sikac to tak... :)
 
nie no rozwala mnie chlop ... ha ha ha

Wyobraź sobie że mnie też...to juz sie nudne zaczyna robic, wczoraj przy okazji spaceru z psem kupilismy chleb i nawet jego nieść nie mogłam... Boże a najwiekszym wysiłkiem dla mnie, wiekszym od całego sprzatania itd jest za przeproszeniem defekacja, jakby tak mógł sie za mnie wysrać... juz mu powiedziałam że jak poród wymaga takiego samego wysiłku to ja urodze z palcem w tyłku, czekam na te przedporodową sraczke jak na zbawienie...
 
reklama
Heh, ja oprócz męża mam do wykarmienia wujka i jego syna - dwóch budowlańców, którzy robią chałupę mojego szwagra i mieszkają u nas do odwołania (do porodu??). Codziennie trzeba ich wykarmić, o sprzątaniu i innych sprawach nie wspominam nawet. Odpoczywam teraz, do południa, potem nie mam kiedy.
Dorisday, ważne żeby pranie nie wyschło po pofarbowaniu - jak mi coś pofarbuje (raz miałam całą pralkę ślicznie niebieskich ciuchów, w tym dotąd śnieżnobiałych fartuchów laboratoryjnych męża...) to piorę od razu jeszcze raz i puszcza. Nawet bez Vanisha.
Idę robić obiad dla mojego Męskiego Haremu :-D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry