reklama

Październikowe Mamy 2010

wczoraj teściowa się na nas obraziła że nie chcemy zaprosić jej do domu zaraz po narodzinach (z noclegiem itd, bo mieszka wiele km od nas). super po prostu.

Haha - sie zaczyna, u nas bedzie to samo pewnie...juz sie doczekac nie moge tych dywagacji. Dlaczego ludzie nie myślą, nie dadzą rodzicom po porodzie i dziecku troche czasu na ogarnięcie tego wszystkiego tylko zawsze stawiaja na pierwszym miejscu siebie, bo "ja chce zobaczyć", taa i najlepiej swoje 3 grosze wtrącić.
Juz wyobrażam sobie sama siebie pozszywana po porodzie, z anemią, worami pod oczami, wypadajacymi garściami włosami, walczaca z nawałem lub niedoborem pokarmu, płaczacym dzieckiem, w wyciagnietym dresie lub pizamie z tymi mega podpachami między nogami i do tego tesciowa z dobrymi radami...o niee... moje dziecko to nie zabawka ani okaz muzelany a i ja chce miec komfort i troche odpoczynku po porodzie i na mnie sie moga obrazać (i pewnie taj będzie) ale nie ma opcji i żadnych wizytacji dopóki sama nie uznam że stanelismy na nogi i nie zaprosze.
 
reklama
no, to poczytam sobie inny wątek - zwierzęcy. Ale w sumie wystarczy mi to co napisałyście - to bardzo konkretne porady! Za które bardzo bardzo dziękuję. Uspokoiłyście mnie. Ulisia, niezłe jest te prawo zajętości pudełek i toreb :-)
 
Dagisu, a próbowałaś tego ++ *spam* ++, to taki syrop naturalny specjalnie dla kobiet w ciąży (polski), bierze się 3 razy dziennie po łyżce stołowej, ja wyleczyłam się nim na początku ciąży dwa razy. Może warto spróbować póki nic większego się jeszcze nie rozwinęło. :) Dużo zdrówka.
 
Dagisu, a próbowałaś tego ++ *spam* ++, to taki syrop naturalny specjalnie dla kobiet w ciąży (polski), bierze się 3 razy dziennie po łyżce stołowej, ja wyleczyłam się nim na początku ciąży dwa razy. Może warto spróbować póki nic większego się jeszcze nie rozwinęło. :) Dużo zdrówka.

O widzisz zapomniałam o tym :)
Tylko mi to strasznie smierdziało...
 
moje dziecko to nie zabawka ani okaz muzelany a i ja chce miec komfort i troche odpoczynku po porodzie i na mnie sie moga obrazać (i pewnie taj będzie) ale nie ma opcji i żadnych wizytacji dopóki sama nie uznam że stanelismy na nogi i nie zaprosze.
ja słyszałam nawet określenie "weekend miodowy z dzieckiem"!
Chodziło właśnie o zapewnienie intymności pierwszych dni razem, w trójkę (o ile to możliwe), żeby można było się rozebrać swobodnie, przytulić z Maluszkiem skóra o skórę, razem z Tatusiem, poleżeć tak razem w łóżku jak długo się ma ochotę (dzień? dwa? trzy?) i nie odbierać telefonów. Aż strach pomyśleć co na te wymysły powie moja Teściowa...
 
Witajcie...

Natolin dziękuje bardzo za życzonka..Ta nasza rocznica nie wypadła do końca tak jak sobie życzyłam bo wpadła do nas jednocześnie z mężem teściowa na pogaduszki i tak się zasiedziała że wyszła dopiero po 3 godzinach(nie żebym miała coś przeciwko ale mogła dziś np przyjść),czyli o 21.00.Posiedzieliśmy potem troche z małżem ale szybko zrobiłam się zmeczona i senna...więc godzinkę może posiedzieliśmy i pogadaliśmy we dwójkę.

Noc miałam dziś kiepską,mam wrażenie że spałam jak w pociągu,czyli niby spałam ale wiedziałam co się cały czas dzieje dookoła,słyszałam każdy trzask itd,jak już udało mi się przysnąć trochę około 7 rano to sąsiedzi włączyli muzykę tak głośno że już było po spaniu.W dodatku boli mnie coraz bardziej tam w środku,tak jakby przedłużenie pupy,skurcze w tylniej części...Nie do życia jestem ogólnie i chyba zaryzykuje zaraz drugą małą kawę bo na dniu i tak nie zasnę tylko będę się tak mordować cały dzień i łazić jak cień.Jutro wizyta u gina i jak zawsze lekki stresik czy wszystko dobrze,czy mały rośnie i jak szyjka - bo juz na ostatniej wizycie gin stwierdził że się skraca i jest bardziej miękka.O jaaaa będę dziś chyba marudzić...Zycze wszystkim chorowitkom powrotu do zdrowia,nie dawajcie się przeziębieniom dziewczyny,potem jeszcze zajrze i poczytam was.Pa
 
hej laski
padam na twarz dzisiaj, wczoraj postanowilam byc dzielna i wywiez troche rzeczy do nowego mieszkania, zeby cos juz bylo zanim m wroci, niby nic ciezkiego ale sie natyralam, zaladowalam caly samochod i myslalam, ze padne. w dodatku jak parkowalam to gowno widzialam, bo wszedzie dookola mialam pudla i walnelam w faceta (znaczy w jego samochod), uszkodzilam mu lampe a sobie zdarlam lakier i nie wiem ile mnie ta przyjemnosc bedzie kosztowac. ech!:crazy:

Dziewczyny, co do prasowania, to też tego nie cierpię i nie bardzo mi wychodzi, ale... Jak dawidowe się rozpakowała, to ja momentalnie dostałam motorka w tyłku i wyprałam i wyprasowałam WSZYSTKIE ciuszki Olka jak leci.

nie ma to jak dobra motywacja. a jak sie czujesz - myslisz, ze sie rozpakujesz w najblizszym czasie, czy jeszcze z tydzien, dwa poczekasz?


ja mam dziś włoskie zapędy :) moje propozycje :-D
za takie zdjecia powinnas zostac zlinczowana, tu sami glodni ludzie siedza, ktorzy usiluja nie zjesc wszystkich domowych zapasow razem z lodowka.

Dziewczęta ja to coraz gorzej się czuje... moja smakowita kolacja to 2 kanapki z masłem i czosnkiem i teraz pije grzanego leszka free z jajkiem i miodem.
Mam gorączkę, zawalony nos i bolą mnie zatoki.. ja chce być już zdrowa, nie wiem czy mam się do lekarza wybrać czy może po prostu się wyleżeć!?

kuruj sie kochana. dziewczyny dobrze mowia mleczko z czosnkiem albo miodem. moja babcia mi zawsze robila takie lekarstwo - lyzka masla, 3-4 zabki czosnku (wycisniete), dwie lyzki miodu zalane to wszystko goracym mlekiem. wypic poki gorace i do lozka na godzine. najbardziej obrzydliwa rzecz jaka udalo mi sie przelknac, ale niestety bardzo skuteczna.

ja słyszałam że kąpiele, a szczególnie ciepłe/gorące kąpiele są w ciąży zakazane - mogą powodować niedotlenienie dziecka. Czytałam gdzie indziej że jedna dziewczyna chciała gorącym prysznicem w wannie zredukować bóle przed porodem i... posiedziała tak godzinę. Dziecka nie odratowano, chociaż ciąża przebiegała wzorcowo, a ta dziewczyna była badana dzień wcześniej i wszystko było ok. Nie chcę nikogo straszyć ale ja bym z kąpielami nie szalała.

mnie polozna mowila, ze mozna brac ciepla kapiel, co jest nawet wskazane w 3cim trymestrze bo pozwala odpoczac kregoslupowi, nie nalezy tylko przesadzac z temperatura. woda ma byc ciepla ale nie goraca. a takie sytuacje jak opisalas zawsze sie zdarzaja, nie wiadomo czy to bylo spowodowane prysznicem (mowiac szczerze watpie), ale sa to rzadkie przypadki i nie nastawiajmy sie, ze to nas spotka.

NATOLIN - co do mezow obcokrajowcow -jestem zywym przykladem. mezus to rasowy francuz z krwi i kosci, ja jak widac polka (jeszcze polka -planuje wyrobic sobie obywatelstwo niedlugo). Chemy zeby nasza niunia byla dwujezyczna. Planuje od malenkosci gadac po polsku a maz oczywiscie po francusku- jemu przyda sie troche wiecej lyknac polskiego przy okazji (klac umie jak rasowy polak)a mnei to pozwoli nei zapomniec gadac po polsku.

my tez bardzo chcemy zeby dziecko bylo dwujezyczne, oboje jestesmy polakami i nie wyobrazam sobie, zeby moje dziecko nie umialo mowic i czytac po polsku (no ortografie mu odpuszcze). bardzo mnie wkurzaja pytania angoli - czy zamierzam uczyc dziecko polskiego. otoz nie zamierzam go uczyc! zamierzam mowic do niego po polsku i chce zeby to byl jego pierwszy jezyk, angielskiego wiadomo,ze sie nauczy od rowiesnikow i to w pewnym momencie stanie sie jego glowny jezyk. mam nadzieje, ze obedzie sie to bez jakis dodatkowych stresow dla dziecka, ale o to bedziemy sie martwic pozniej.

jutro wizyta, trzymajcie kciuki...
kciuki zacisniete

A czy któraś z Was ma w domu kota? Bo ja mam, a właściwie mój ślubny ma. Takiego Rudego Sierściucha, wykastrowanego, co całą noc gania po okolicznych polach, znosi czasem do domu myszki, wróbelki, jaszczurki i co mu się nawinie. Ostatnio zabrał się za gatunki pod ochroną ;-) Przyniósł słowika szarego i jaszczurkę zwinkę (oba gatunki zostały szczęśliwie przez małża uratowane). Teraz kocię śpi w swoim koszu zwinięte w kulkę, budzi się właściwie późnym popołudniem. W sumie grzeczny i bezproblemowy zwierzak, ale...
No właśnie. Co z nim zrobić gdy pojawi się Maleństwo? Boję się żeby nie właził do jej łóżeczka, nie przygniótł jej jakoś (choć to drobny kot, ale zawsze waży na początku nieco więcej, niż dzidzia). Jak wspominam M że może go gdzieś na miesiąc (do rodziców?) odizolować, to mi mówi że "on tu był pierwszy, jeszcze przed tobą" i że nie ma mowy... Nie wiem czy to rozsądne :baffled:
Poradźcie - co zrobić?
[na zdjeciu Rudy pakuje sie ze mna do szpitala]

kochana, zgadzam sie z lolisza, jak wywieziesz zwierzaka to on poczuje sie bardziej odsuniety i zazdrosny i to tylko spowoduje wiecej problemow. jesli zwierzak spi z wami, to zacznij go wyganiac z lozka juz teraz a nie dopiero jak malenstwo przyjdzie na swiat, zeby sobie tych dwoch faktow razem nie skojarzyl. jak mozesz rozloz lozeczko, kolyske czy wozek i tez od razu odganiaj kota jak sie tam zapedzi. niech mu sie juz odpowiedni nawyk wyksztalci zanim dzidzia z wami zamieszka.
 
ULISIA- jestes genialna z tym artykulem o kotach:))) czytam i ze smiechu nie moge...:)))) ja peirnicze ale teksty:))))))

DOBRANOCKA- jeszcze jedno - np moja kocia jest bardzo dominujaca ma ciezki charakterek -pamietaj ze bez wzgledu na wszystko nie wolno kotu zdominowac waszego meiszkania i waszego zycia! (to nei jest wytlumaczenie twojego meza ze kot byl jeszcze przed toba w domu!!! to w koncu kto jest wazniejszy?????????? )Za to jak moja zaczyna "fikac" ze swoim ja - biore zawsze gazete do reki albo jakas reklame- nie musze bic- wystarczy ze ona to widzi w mojej lapie ze zwijam w rulon... normalnie ona potrafil mi lezec na gazecie ktora wlasnei czytam ale jak widzi ze robie rulonik to juz wie ze przegiela:)) Maz nieraz mi zarzuca ze ten kot musi chodzic jak w zegarku ze jestem zolzowata dla niego bo np boi sie pralki (kot ma 3 lata i jakos od tego roku sie boi-ta sama pralka ten sam halas) i jak miauczy ze chce zwiac do sypialni -ja mowie NIE i koniec- ona szuka sobie miejsca a maz mowi ze co mi zalezy zeby ja wpuscic i w ogole. nei daje za wygrana- kot nie bedzie mi rzadzic w domu gdzie chce byc itp. po prostu moja tresura jest troche po "psiemu" bo ja cale zycie piesy mialam w domu, i od pcozatku dzieki mojemu uporowi kot : nie wlazi mi na zadne szafy, szafki meble, nie ostrzy pazurow na meblach-ma od tego drapak, oduczylam prosic o zarcie i lasic sie przy nogach jak otwieram lodowke- ma prawo do tego tylko wtedy jak szykuje JEJ miske i stalej porze i ona wie ze to jej papu nadchodzi. nie zniszczyla mi ani jednej rzeczy w domu, nie spi nam w lozku tzn pod koldra albo na poduszkach-moze spac w nogach tylko i wylacznie na koldrze. troche mnei to ksoztowalo cierpliwosci ale poplacalo i poplaca nadal. to samo bedzie z dzieckiem -ZAKAZ przebywania w pokoju dziecka, chyba ze mala bedzie mialam 3 lata i bedzie latac po domu w ta i z powrotem na wlasnych nogach- to co innego- ale spac nie pozwole w pokoju dziecka NIGDY.
 
reklama
Cześć dziewczyny.
Ten mój wczorajszy skurcz to chyba nie był ten skurcz ciążowy, bo od tego czasu nic się więcej nie dzieje- tak mi się przynajmniej wydaje. Jutro mam wizytę u gin, tak więc pewnie mnie przepada na samolocie i dowiem się co i jak. Do tego w niedziele mam spotkanie z moją położną,która mam mieć przy porodzie i będę miała robione pierwsze ktg- aż się boję, ja to w ogóle boję się tych przyrządów w szpitalach, są one dla mnie nowością i budzą strach.

dagisu
współczuję choróbska, ja nie wiem dlaczego one zawsze przypałętają się do nas w najmniej odpowiednim momencie. Zdrówka życzę!

Mama wczoraj wieczorem do mnie zadzwoniła- akurat jak w wannie siedziałam i rozmawiałyśmy pół godziny aż. Mówiła że jak jej robili znieczulenie w kręgosłup to nic nie poczuła, nic nie bolało.. że czuła bardziej jak jej zakładali wenflon w rękę. Po operacji ją przewieźli do jej sali, nie mogła do dziś rana nic pić ani jeszcze jeść, nawet głową ruszać. Ma czucie w palcach i w ogóle w nodze. Najzabawniejszy moment jaki pamięta to ten- że jak już była na operacyjnej to jeszcze lekarz który przeprowadzał jej operacje trzymał ją za rękę, pocieszał i dali jej nagle ten środek taki po którym miała być całkowicie nieprzytomna i mama się nagle budzi i mówi do lekarza,że ona miała nic nie słyszeć i nic nie widzieć, że ona tak nie chce... a lekarz do niej, ale Pani już jest po operacji i mama w niezłym szoku, bo nie wie nawet kiedy odleciała po tym środku:-):-). Podają jej leki przeciwbólowe jakieś, do tego też morfinę. Bolało ją zaraz po operacji podbrzusze i tak kręgosłup trochę i okazało się że po prostu pęcherz był pełny i zaraz pielęgniarka ją ocewnikowała i ból odszedł od razu. Mama mówiła ze opiekę tam ma bardzo dobrą, pielęgniarki co chwilę do niej zaglądają. Jak rozmawiała ze mną to z dwa razy przyszły bo mama miała wtłaczaną z powrotem swoją krew którą utraciła przy operacji. Jako tako jeszcze nie widziała tego swojego biodra bo nie można jej głowy podnosić. No ale jak widać udało się wszystko, teraz czeka ją długo okres rekonwalescencji i lekarz mówił że po pół roku będzie jak nowonarodzona:-).

Mąż mi wczoraj obciął paznokcie u nóg, uff ale ulga, bo ja sama chyba nie dałabym rady tego zrobić.
A dzisiaj to mam dzień lenia. W sumie to ja budziłam męża do pracy żeby już wstawał a on miał wielki problem z tym i po tym jak zrobiłam mu śniadanie, poszedł się myć i jak wrócił ja znowu spałam- to on pozbierał się do końca, podobno dał mi buzi i poszedł a ja ani drgnęłam- nawet tv lecące w tle mi nie przeszkadzało. Odlot jak nic:-). Czuję że poszłabym sobie jeszcze pospać,ale czy to wypada? w sumie nie mam nic dzisiaj do robienia, bo wczoraj zrobiłam to co chciałam. A za oknem pochmurno, deszczowo więc pogoda do spania jak nic.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry