reklama

Październikowe Mamy 2010

reklama
Iduś dobrze, że jesteś, chociaż ja tak przeczuwałam, że gdyby coś się działo to jednak dałabyś znać ;)
u mnie z hormonami też ciężko, ale ja płaczę przede wszystkim nad sobą...

Natolin - Ty coś moja droga masz ostatnio długo już dołeczka ,coś się dzieje poważnego czy takie smutki Cię dopadły tylko małe?Nie daj się kochana,co by się nie działo - przytulasy...

Dziulka czy sama sie dopiszesz do listy przez kopiuj wklej,czy tak jak ty zrobiłaś jest dobrze.
 
dzięki! mam trochę problemów, ale i naturę depresyjną i ogromną fobię na punkcie porodu.
wiecie co z dawidowe??
a jeszcze miałam zapytać - dziulka czy Ty się nie miałaś przeprowadzać?
 
CZARODZIEJKA- MARGERITTA mnei sprostowala -bo napisalam pierdziulke zamiast skopiowac i dopisac sie i wkleic.
NATOLIN- z mieszkanie mnadal sa jaja... wrypali babe przed nas na liste co ma 4 dzieci sama wychowuje, raz jej zaproponowali i odmowila bo ona MUSI miec wygody, teraz mieszkanie we wtorek bylo dla nas juz byc przydzielone to tamta sie odezwala podbno dwa tyg.wczesniej ze to WYGODNE mieszkanei musi opuscic bo za duzo placi i ze chcialaby zmienic zdanie!!! glupie ciecie spoldzielniane dali jej szane i teraz albo w ciagu 10 dni ona sie odezwie i bierze to mieszkanie niby nasze albo sie nie odezwie i meiszkanie jest nasze. jak sie odezwie to na nas kolej bedzie juz na bank 28 wrzesnia, tak wiec przeprowadzka+porod w jednym i juz czuje jaka bede chodzic wkur.... na maksa. to smao bylo w 2008 roku: moja mama dostala mieszkanie(remont), potem u nas remont jak sie wyniosla na swoje a w miedzyczasie przygotowania do slubu i wesela i praca -3 miesiace spalismy nie dluzej niz 4h na dobe- ja, maz i mama. masakra....ja zawsze tak mam albo NIC ie nei dzieje albo wszystko naraz i dostajemy sraczki z braku czasu://

wg mnie spoldzielnia powinna jej odmowic skoro ona sama odmowila bo mieszkanie za male dla wielkiej damy! oni chcieli jej pomoc, ona sie wypiela, powinna teraz ona czekac a nie my!

a tylko dlatego dali jej zgode teraz bo jej podanei jest z 2008 a nasze z lutego tego roku. i tak neisprawiedliwie jak dla mnie.
 
Ostatnia edycja:
Jejku wy się cieszycie że niedługo poród a ja się boję jak to będzie. Dzisiaj w SR lekarka opowiadała o porodach z komplikacjami i o CC i wszystko mnie bolało od słuchania.
Ale się wkurzyłam dzisiaj. Goście zamontowali kuchnię wreszcie i fajnie, co prawda stolik przykręcany do blatu brałabym teraz większy bo wzieliśmy takie nie wiadomo co bo myślałam że za dużo miejsca zajmie, grrr. Najchętniej od razu bym go zmieniła ale trzeba się będzie przyzwyczaić.
Goście po sobie nie odkurzyli chociaż mieli odkurzacz. Syf straszny w całym mieszkaniu zostawili. W dodatku jeden z nich przebierał się w wc. Jak poszli i tam weszłam to się zagotowałam. Tak dbam o porządek i u nas czyściutko jest a on zostawił po sobie upier... umywalkę na czarno, podłogę, kibel i nawet ścianę. Wkur... się strasznie. Co za łajza chodząca i brudas pier... Ludzie to naprawdę świnie są.
Sprzętów małż dzisiaj nie podłączył bo nie było kiedy. Mam nadzieję że jutro to zrobi. Wkurzył mnie bo jest tyle roboty a on na sobote ludzi pozapraszał. Nie mam ochoty na przyjmowanie gości. Wolę porobić coś w domu bo przecież mam mało czasu ale on tego nie rozumie. W dodatku zaprosił swojego kuzyna który pewnie przyjdzie ze swoją żoną której chyba coś odpieprzyło bo widzieliśmy ich wczoraj to ani cześć ani nic nie powiedziała i zachowywała się jakby nas nie znała a dzisiaj spotkaliśmy się samochodami na czerwonym świetle i ona się schowała za niego i nawet nie spojrzała w naszą stronę pomimo że otworzyliśmy okna żeby pogadać. Wariatka. Nie wiem o co jej chodzi. Stwierdziliśmy z małżem że jest chora psychicznie i kurcze ja nie mam ochoty jej zabawiać. Eh. Ale faceci (oczywiście nie wszyscy) mają inne priorytety. Wiem że mój od wielu tygodni ciągle zapieprza i w pracy i w domu i już ma dość i chce się trochę rozerwać ale ja nie mam ochoty. Przeraża mnie to że jeszcze tyle do zrobienia w domu a ciągle brak czasu bo ze wszystkim jestem zdana na niego. Sama mało mogę zrobić.Eh.Od wielu dni mówię mu żeby ościeżnicę zamówił do przedpokoju, właściwie taką maskownicę i codziennie słyszę "yhy" i to by było na tyle. Nadal nie zamówił. Eh.
 
teraz to jzu zadna mnei nei przebije.... wlasnei wyszlam spod prysznica z szatanska mysla co by tu zjesc i...ugotowalam sobie budyn:))))))))))))))))))))))))

A maz na sam widok zglodnial i wcina kielbase na sucho za moimi plecami na lezaco... normalnei sie zleje:)))) kto tu w ciazy jest??:))))

poza tym zrobilam mu pochwalna pogadanke ze bardzo sie zmienil na pozytywne ze to doceniam, doceniam jego pomoc i w ogoel wszystko i kocham go za wszystko (nie ma to jak faceta zmotywowac psychologicznie:p) az mu lyso bylo jak sluchal samych dobrych rzeczy o sobie:))))))
 
Ostatnia edycja:
ja po płaczliwej kłótni:/ faceci to są jak dzieci!! Boże czemu on nie rozumie że ja go teraz bardzo potrzebuje, mówi że czuje monotonie, tylko praca dom, remont i co dzień taki sam wieczór, że nawet sobie nie może w jakąś grę zagrać, albo filmu pooglądać. Poprosiłam, żeby jeszcze troszkę wytrzymał, niech się już wszystko unormuje, skończy remont-przeprowadzimy się i będziemy spokojnie sobie żyli z synkiem to nie bo jak on teraz odpuści to już tak całe życie będzie. Ech..
 
DAGISU- lepetynka do gory- wg mnie twoj facet mysli ze wraz znarodzinami dziecka skonczy sie cale jego zycie.... nic bardziej debilnego!!!! fakt ze beda ograniczenia bo wiadomo ze bedzie wazniejsze wykapac dziecko niz pograc albo posiedziec na necie ale to nei oznacza z rezygnacji calkowitej do konca zycia z tego co sie lubi robic. powinnas mu to wyjasnic ze nie jest sam w takiej sytuacji bo wiekszosc naszych forumowych tatusiow bedzie miec ograniczenia i my same tak samo, ale z drugiej strony nie mozna tak podchodzic do sprawy jak twoj. przytocz mu rozmowy nasze o facetach, ktorzy umieja wysluchac przytulic itp. moze to cospomzoe??
 
Mój też tak myślał do czasu aż mu powiedziałam, że dziecko to owszem duża odpowiedzialność i dużo obowiązków ale nie oznacza całkowitego odcięcia się od świata relaksu :) Chyba zrozumiał i teraz już mniej się boi :)
 
reklama
tzn on jest kochany wiem że będzie dobrym tata i że też wszystko przeżywa. Zdaje sobie sprawę że jak urodzi się maluszek to na początku nawet nie pomyśli o czymś innym po pracy jak o opiece i pomocy mi. Tylko że teraz niepotrzebnie robi akcje, mógłby sobie odpuścić i mnie nie denerwować tylko wspierać, na prawdę go potrzebuje, jego uwagi i takiego zaangażowania w to wspólnie stworzone nowe życie jakie wkładam ja.
Kurde położyłabym się już, ale boje się że znowu będę leżeć i leżeć i dupa... tak bardzo chciałabym przyłożyć buzie do podusi i odpłynąć. Ale myśliciel mi ciągle przeszkadza. Jeszcze jutro wizyta (już proszę o kciukasy) więc myślenie podwójne.
Żegnam się zatem i życzę wszystkim spokojnej nocy z pięknymi snami:)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry