Witam!
Mam taki problem - wyjeżdżam do szkoły w najbliższy weekend i mały zostaje w domu z tatą. Mam laktator, staram się ściągać pokarm, ale wiadomo - jak dziecko je systematycznie, to nie mam kiedy i co ściągać - w międzyczasie trudno, bo tyle mleka się nie naprodukuje, żeby po godzinie ściągnąć porządną porcję, a praca laktatorem po karmieniu odpada - raz, że muszę potem małym się zajmować, trzeba go usypiać etc, a dwa, jak próbowałam, to wcale nie mam nawału pokarmu, najwyżej po prostu mi wycieka do wkładek i tyle. Na razie mam 9 woreczków:-( zamrożonych, będę się starała wieczorem i nad ranem ściągać (mam wtedy najwięcej pokarmu), ale boję się, że to może nie wystarczyć

co zmagazynuję.
Dlatego zastanawiałam się nad ewentualnym zakupieniem mleka początkowego, w razie co, żeby tylko herbatkami i wodą z glukozą młody nie był dopajany, jak zbraknie mojego pokarmu. Pediatra się nie określił

, nie poruszył go ten temat, jakoś zbył i stwierdził, że jak przybiera dobrze, to dokarmiać nie trzeba (mimo mojego tłumaczenia, że to chodzi nie o dokarmianie, a o normalne posiłki jak nie będzie mojego mleka...:dull

I tak chciałam zapytać, bo nie znalazłam tematu... chyba że ślepa jestem

to proszę o przekierowanie i zamknięcie tego - ale do rzeczy:
Pytanie: jakie mleko polecacie? Nan, Bebiko czy Bebilon (czym różnią się te dwa? ta sama firma, ale nie wiem, w czym różnica), które byłoby najlepsze? Najbardziej zbliżone do mleka matki? I najlepiej, jakby kolek nie spowodowały (ale to można odpowiedni rodzaj tego początkowego widziałam wybrać).