Hejka!
Dzisiaj już się lepiej czuję, bo wczoraj to miałam taką handrę, byłam tak zmęczona, ze nawet mi sie klikac nie chciało.W nawiązaniu do tego, opowiem Wam jaką mi wczoraj maleństwo zrobiło niespodziankę!
Po pracy wróciłam do domku, zrobiliśmy szybko obiadek z mężem, po czym zostałam sama w domku, bo Michu pojechał do siostry pomóc jej zakładać lampy w domu i takie tam. I wydało mi się, ze nie mam na nic siły,nawet wstać, tak mi się smutno zrobiło, że sobie pobukałam i to dość mocno. I nagle maleństwo zaczęło mnie pocieszać, ze nie jestem sama, zaczeło fikać i kopać.Oczywiście tak mnie to wzruszyło, ze dalej bukałam jak taka buczałkowa mazgaja.
Ach, ten stan odmienny coraz to bardziej mi sie podoba, zawsze można znależć usprawiedliwienie na swoje lenistwo.
Wydaje mi sie maleństwo zaczyna już słyszeć dzwięki z zewnątrz. W niedzielę podczas mszy jak zagrały organy, maleństwo zaczęło tak skakać, nie iwem czy chcialo zatańczyć?Hi,hi!I te one czyny tak mnie kilały od środka, ze kompletnie nie mogłam się skupić.Ale to było urocze

Buziaki!