Dori, spokojnie, ja też miałam mały przestój w ruchach. Dzidzia chyba wtedy mocno urosła bo z bulgotania ruchy zminiły się w kopniaczki (wyczuwalne już pod ręką, narazie delikatne, ale już są). Z tym zmuszaniem dzidziusia do ruchów co dwie godziny to też bym nie przesadzała, gdyż ono też ma prawo do wypoczynku. Tak bywa pod koniec ciąży, wtedy dopiero należy zwracać uwagę na ruchy, ich częstotliwość oraz siłę i gwałtowność. Moje maleństwo rusza się o różnych porach i z różną częstotliwością, zdarzają się też większe przerwy - jak narazie to starsza siostrzyczka dawała mi bardziej w kość.
Moja mama opowiadała mi, że w ciąży z moją siostrą to w ostatnim miesiącu prawie wogóle nie miała ruchów. Całymi dniami leżała a siostra chyba spała. Zresztą ona jak się urodziła to potrafiła spać po sześć godzin bez jedzonka - grzeczniutka była. O takim dzidziusiu to można tylko pomarzyć - przynajmniej ja, bo my z mężem mamy temperamenciki.