• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

pilskie tegoroczne obecne i przyszłe mamusie:))

reklama
Monia dzieci mamy w podobnym w wieku i imiona takie same. Ja też jestem Monika:-D

U Nadzi objawami alergi jest katar, problemy z brzuszkiem. Skórę ma ładniutką.

No proszę. Jak to się ładnie poskładało :-D:-D:-D:-D:-D:-D To mamy tu trzy Moniki :tak::-D:-D:-D:-D:-D Urodzaj normalnie ;-):-D
Słuchaj, a te problemy z brzuszkiem to nie są przypadkiem najzwyklejsze kolki? Pytanie tylko co z tym katarkiem? Spróbuj faktycznie przestawić Nadię na normalne mleko i zobaczysz czy wtedy na nowo wrócą jakieś objawy. Czasem mam wrażenie, że lekarze zbyt szybko mówią przestraszonym-nowym rodzicom o alergii i potem wszyscy się męczą z paskudnym i drogim mlekiem HA lub smarują dziecko jakimiś specyfikami. Wiem, że rodzice malusich dzieci zrobią wszystko by maluszkowi ulżyć i wierzą we wszystko co powie lekarz i cała ta spirala alergii sama się nakręca :crazy:
 
Hej kochane, troszkę mnie nie było na BB.

Aniula, mój Maks miał 2 lata 8 miesięcy, gdy urodziłam Mikiego. Powiem tak - uzbrój się kochana w cierpliwość, ocean wyrozumiałości itd itp. Na początku jest fajnie, a potem zaczyna się zazdrość. Ostatnio rozmawiałam z koleżanką i jej syn 4 latka reaguje na siostrzyczkę podobnie jak mój Maks na Mikiego - tzn. w stosunku do maluszka jest ok, ale złość i zazdrość wyładowuje na mamie - gryzienie, bicie, krzyk, "cofanie się" w rozwoju (nagle nie umie sam jeść, założyć butów, w zasadzie we wszystkim trzeba pomagać). Generalnie zwracanie na siebie uwagi w kazdy możliwy sposób - a bycie niegrzecznym to stuprocentowa gwarancja tego, że mama zwróci uwagę, prawda? U nas gryzienie, złość i zazdrość trwały jakieś 3-4 miesiące. Ja codzień płakałam z bezsilności.
Teraz jest ok. Tzn Maks oczywiście potrzebuje dużo więcej uwagi, lubi żebym to zawsze ja go ubierała na spacer a nie niania (pracuję w domu), i przychodzi do nas w nocy do łóżka i w efekcie od połowy nocy śpi z nami (nie mamy siły go w kółko odnosić do jego pokoju).

U nas w temacie alergii Mikuś miał suche plamy na nóżkach, spowodowane prawdopodobnie przez to, że ja piłam przez kilka dni jak szalona sok pomarańczowy. Teraz jest już ok.

Postaram się bardziej udzielać :tak: a teraz piszemy na obu wątkach?
 
Cześć. Dzięki za odpowiedzi. Jeśli chodzi o miejsce zamieszkania to ja obecnie na Zielonej , a kiedyś na Kossaka.
Zuzia do brzucha ma pozytywne nastawienie głaska , całuje itp , ale ostatnio stwierdziła , że na rok przeprowadza się do babci i wróci jak dzidzia urośnie i będzie się z nią bawić. :confused: Zastanawiam się, czy nie uczulić obie babcie, żeby okazały najpierw swoje zainteresowanie starszakowi jak przyjadą pierwszy raz do dzidziusia.
Chyba trzeba było prędzej zajść w ciążę, ale tak jakoś nam zeszło.
Ja też uważam , że dużo więcej można kupić dla dziewczynki , a jeśli ktoś nie wie jaką płeć ma dziecko to zakupy nie są takie proste.
Nikha- ja też miałam problemy z alergią . Zuzia była na piersi do 9 m-c i ciągle kupka była wodnista wręcz tryskająca dopóki nie zaczęła jeść stałych pokarmów wtedy wszystko się unormowało. Był czas , że ja chcąc dowiedzieć się co jej szkodzi jadłam chleb z masłem i ziemniaki , ewentualnie jakiś kawałek kurczaczka , a kupa bez zmian , zmiana mojej diety nie przekładała się na moje dziecko . Do alergologa trafiliśmy jak jej wszystko przeszło , bo jadła już inne rzeczy, taka była kolejka, dowiedzieliśmy się tylko , że nie potrzebnie nasze dziecko dostawało Zyrtek ( za wcześnie - powiedział lekarz). Ta historia miała jeszcze jeden wątek . Jak odstawiłam ją od piersi , lekarka poleciła nam mleko antyalergiczne. Niestety nasz maluch nie docenił zalet tego specyfiku, pluła , nie połykała , koszmar. Po godzinie męczarni , kupiliśmy NAN zwykły i dziecko piło bez problemu. Alergi też nie było, ani wysypki, ani " biegunki", a Zyrteku też już nie dostawała. Czasami myślę , że lekarze "dmuchają na zimne" i profilaktycznie przypisują wszystko alergii. Zdrowy rosądek też jest ważny.
 
Ostatnia edycja:
Nie dziwię się, że dzieci nie chcą pić tego mleka dla alergików, bo ma okropny smak i zapach. Próbowałyście je kiedyś? Jeśli tak to wiecie o czym piszę :tak:;-)
Ja myślę, że starsze dziecko czuje się bardzo niepewnie jak pojawia się "nowy" członek rodziny. Wszyscy interesują się głównie nim, a to starsze odstawione jest jakby w odstawkę. Na pewno lepiej się ono poczuje jak goście przyniosą prezent nie tylko maleństwu ale i jemu i dla niego też znajdą czas. Na dziewczynki, a szczególnie które mają już te 3-5 lat, działają jeszcze słowa w stylu, że teraz ona jest starszą siostrą, która może pomagać mamie opiekować się młodszą siostrą czy bratem i że ona może to maleństwo wiele rzeczy nauczyć. Małe dziewczynki "rosną" i wiedzą, że teraz mogą się opiekować rodzeństwem podobnie jak lalkami. Na pewno nie będzie cały czas super, bo każde dziecko przechodzi przez etap zazdrości, bez względu na wiek. Jak ja urodziłam Witka moja siostrzenica miała 5 lat i mimo że nie widywaliśmy się zbyt często to ona zawsze była zazdrosna i "cofała się w rozwoju" (wymagała by ją noszono na rękach, by ją karmiono, chciała siadać na nocnik i popłakiwała jak niemowlaczek). Jak Witek był na etapie raczkowania to ona też, cały czas chce włazić do jego łóżeczka, do jego wysokiego fotelika. No i oczywiście bawi się jego zabawkami, a swoich za diabła nie chce dać.
Tak to już jest z tymi maluchami. Ciekawe jak to będzie na Wigilię, bo kolację wigilijną jemy u moich rodziców razem z rodzinką mojej siostry.
 
Oj, Moniczko, z tą zazdrością to jest tak, że nawet choćby się stawało na głowie, żeby poświęcać starszemu dużo czasu to i tak zazdrosne będzie. I wcale nie mówię o rodzinach, w których mama zajmuje się maluchem, a starsze odgania.... w każdym razie - nawet jeżeli mama ma przekonanie, że daje z siebie wszystko starszemu dziecku a młodsze "zaniedbuje" (ktoś inny ponosi na rękach, żeby mama miała czas dla starszego, ktoś inny zmieni pieluchę, itp.), to starsze i tak będzie się czuło odrzucone, bo pojawiła się "konkurencja". No a z przygotowaniem malucha to jest tak, że np. Maksio chodził wtedy do żłobka, i był od strony teoretycznej przygotowany pięknie, i pomagał paniom w żłobku zajmować się maluszkami i w ogóle wszystko cudownie, a jak urodził się Miki to okazało się, że to przygotowanie i wszystkie rozmowy z nim, chwalenie, zachęcanie - po prostu wyparowały. Niestety gdy druga dzidzia w drodze, to mimo najlepszych chęci (a wszystkie z nas takie mają) trzeba się przygotować na trzęsienie ziemi w domu.
W pewnym momencie zachowanie Maksia było tak trudne do zniesienia, że spotkałam się z panią psycholog, która powiedziała mi, że dziecko któremu pojawia się rodzeństwo czuje się tak, jak czułaby się żona, gdyby mąż pewnego dnia przyprowadził do domu drugą kobietę i powiedział "kochanie, ta pani będzie teraz z nami mieszkać, na pewno się zaprzyjaźnicie, będziecie mogły spędzać ze sobą czas, będziecie się świetnie rozmiały no i będziecie się mogły dzielić kosmetykami i ubraniami". Najzwyczajniej w świecie - choćby się było aniołem, chce się wytargać "tę panią" za kudły i tyle ;-);-) Na szczęście dzieciom to mija. Obecnie Maks jest żarliwym obrońcą i super opiekunem Mikiego, a czasem gdy Miki śpi to Maksio mówi "mamo obudź go, ja chcę się z nim bawić".
 
Witam panie, tak sobie poczytałam wasze posty o zazdrości o młodsze rodzeństwo....ja chciałabym mieć jeszcze jedno dziecko, ale tak za 2,3 lata. I jak tak czytam o tej zazdrości to sama już nie wiem. Może lepiej by było już starac się o dzidzię, ale jak tu sobie potem radzić z dwoma maluchami:szok:

Monika _77 próbowaliśmy przejść na inne mleko (NAN) ale pojawiły się bóle brzuszke. To było jakiś miesiąc temu. Może to od mleka a może zbieg okoliczności. No i wróciliśmy do nutramigenu. Narazie wprowadzamy powoli nowe pokarmy. Dziś próbowaliśmy brokuły ale Nadzia pluła nimi jak szalona:-D
Boję się wprowadzać nowe rzeczy, ale tak sobie myślę, że może trzeba się przestać tak cackać i może wtedy będzie lepiej. A tak sie chucha i dmucha.........
 
reklama
Ola, cóż za porównanie :szok::-D:-D:-D:-D Rozbawiło mnie ono. Ale po głębszym zastanowieniu przyznaję rację :tak: Jednak są dzieci, które w miarę dobrze reagują na pojawienie się młodszego "rywala". Mam koleżanki, których starszaki przeszły przez to prawie bezboleśnie. Oczywiście czasem pojawiała się zazdrość, ale to byłoby dziwne gdyby w ogóle jej nie było ;-)
Ja chciałabym w przyszłym roku zajść w ciążę i urodzić jak Witek będzie miał ok 3 latek. Oczywiście zazdrość, te nieprzespane nocki, problemy cycowe i inne "niedogodności" dają mi czasem negatywne myśli, ale chyba instynkt macierzyński jest u mnie silniejszy :tak:;-):-D Pytanie tylko czy ja sama się wykaraskam z problemów zdrowotnych? (tak a propos, dzisiaj wzięłam pierwszy zastrzyk autoszczepionki ;-)).

Nikha, nie poddawaj się. Czasem z tym jedzeniem tak jest, że maluchowi coś od razu nie smakuje. Ale ponów próbę za parę dni. Możę wtedy Nadia przełknie te brokułki. A sama gotujesz czy kupujesz słoiczki? Co do tego mleka to sama musisz wyczuć czy te problemy mogą być spodowane mlekiem czy czymś innym.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry