Karola, no to gratulacje.
A z tymi bolami wszelakimi, to ja doszlam do wniosku, ze to juz taki etap, ze gdyby nic mnie nie bolalo, to pewnie by znaczylo, ze nie zyje ;-)
Co jakis czas mala uciska mi jakis nerw i wtedy przeszywa mnie prad w lewym posladku. Potem mam jak sparalizowane. Przewracanie sie z boku na bok powoduje bole w brzuszku i pachwinach, a jak sie nie przewracam to bola mnie stawy biodrowe. Wiec i tak zle, i tak niedobrze....
A wczoraj mialam wrazenie, ze peklo mi spojenie lonowe ;-) Makabra normalnie. Ale juz wsio ok.
A z symptomow przedporodowych, to ja juz wole nie czytac i nie porownywac z moimi..... Bo sie wtedy tylko stresuje. Brzuszek opadl juz jakies 2-3 tyg temu, w pachwinach boli, syndrom wicia gniazda zorbudzony na maksa i jakas dziwna ostatnio jestem. Zobaczymy, zobaczymy.... ja bym wolala mala potrzymac do terminu, ale.... jak bedzie chciala wczesnie na ten swiat, to trudno. Bede sie i tak cieszyla, bo juz bardzo tesknie do spotkania z nia :-)