reklama

poród naturalny czy cesarka?

hmmm, ja zdam się na to co będzie, mój mąż się nie wtrąca, ale wyraził się na tyle jasno, ze wiem juz, ze nie chce być przy porodzie - co mnie trochę wkurzyła aczkolwiek nie powinno...mówi "a idź, mam patrzeć jak się meczysz, drzesz się na wszystko, po co?" tylko kurde zrobić to się chciało a po co nie pytał:-) myśli, ze to część przyjemnosci czy co???
A co do cc, ja też chyba wyjątek jestem, mam dwie kumpelki co ostatnio rodziły przez cc i też są chyba inne - bo ja przy wyjściu ze szpitala czułam się dobrze, szorowałam jak sie da...a bólu po cięciu nie czułam jakoś, hmm?? nie wiem dlaczego, tylko kichanie mnie wkurzało, bo wtedy czułam dyskomfort w podbrzuszu...
Za to mam wrażenie, ze po porodzie siłami natury nie dam się już dotknąć mężowi, chyba, ze na starość jak mu sflaczeje ;-):-D:zawstydzona/y:
 
reklama
A mój D powiedział tak "przy pierwszym byłem bo nie wiedziałem co mnie czeka teraz idz sama bo drugi raz już tego zobaczyć nie chcę..."ehh i taki mam pożytek z chłopa.No ale zmusić go nie zmuszę.

A powiedzcie mi czy to prawda ,że ten drugi poród jest łatwiejszy ,krótszy i mniej bolesny??Bo z takimi opiniami spotykam się najczęściej i to mnie troszkę pociesza.....:zawstydzona/y:
 
Tak mówią, ale to zależy od budowy ciała, od tego czy pierwszy był siłami natury, od wielkości dziecka, od sił mamy...każdy jest inny...ja z tych osób co znam i są po 2-3 porodach mówia, ze co jeden to gorszy - co mnie nie pociesza
 
Koleżanka mi w piątek sprzedała swoją opowieść - chciała sn i bez znieczulenia. Córka była duża, ona jest szczupła i tak to się skończyło że jej lekarz żebra połamał i porozrywał wszystko w środku :szok: Dodatkowo ją nierozpuszczalnymi nićmi zszyli tam gdzie powinny być rozpuszczalne i wdało się zakażenie. Tak czy inaczej przeleżała 4 mc...
 
Koleżanka mi w piątek sprzedała swoją opowieść - chciała sn i bez znieczulenia. Córka była duża, ona jest szczupła i tak to się skończyło że jej lekarz żebra połamał i porozrywał wszystko w środku :szok: Dodatkowo ją nierozpuszczalnymi nićmi zszyli tam gdzie powinny być rozpuszczalne i wdało się zakażenie. Tak czy inaczej przeleżała 4 mc...
o matko, co za historia! Jak ten lekarz jej żebra połamał?!?! W szoku jestem, strasznie mi szkoda Twojej koleżanki, mam nadzieję, że już w pełni doszła do siebie..
 
Forever :szok: masakra. Pewnie ją ściskał, żeby dziecko wypchnąć stąd te żebra...

Katamisz, zgodzę się z Misią, to pewnie zależy od wielu czynników. Moja koleżanka, pierwsze dziecko praktycznie "wypluła", z drugim się niestety męczyła.

Wiecie, mnie poród jeszcze nie przeraża. Jedynie czego się boję, to to, że znów po iluś tam godzinach męczarni wezmą mnie pod nóż :( Ja tak bardzo tego nie chcę...
 
forever nie strasz!! :szok:

Dzięki dziewczyny za opinie.Ja mam jednak nadzieję ,że ten drugi będzie dla mnie nieco lżejszy i przede wszystkim samo się coś ruszy bez konieczności wywoływania...bo to wymęczyło mnie dodatkowo!!
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry