Teraz to chyba ja wywolam mega burze, ale co mi tam...;-)
Ciekawa jestem jaka wiez ze swoimi rodzicami pozniej beda mialy te dzieci, ktore teraz tak jak Szymon samodzielnie dlugo bawia sie w swoim pokoju, nawet bez obecnosci rodzicow. hmmm...
Nie wiem czy robiono jakiekolwiek badania na ten temat.
Osobiscie znam dwu facetow, braci rodzonych, z ktorych jeden byl chowany przez dziadkow i przytulany ciagle, holubiony- teraz bardzo zzyty z rodzina a przy tym bardzo zaradny i samodzielny. Drugi, chowany przez rodzicow, od poczatku uczony samodzielnej zabawy, spania we wlasnym pokoju, teraz nie potrzebuje wiekszego kontaktu wlasciwie z nikim. Tak na prawde nie jest z nikim mocno zwiazany...
Moze to przypadek.
Czytalam o wnioskach jakie niektorzy badacze wysnuli porownujac sposob zajmowania sie malymi dziecmi w Afryce i w Europie oraz Ameryce. Chodzi glownie o dzieci do 2-3 lat. Dzieci afrykanskie, dlugo na poczatku noszone przez matki w chuscie sa wesole i nie przezywaja tzw. buntu nastolatkow, ktory bardzo powaznie dotyka dzieci europejskie.
Moze tez przypadek.
Czytalam tez, ze najwazniejsza rola matki czy tez opiekuna dziecka do drugiego roku zycia jest nawiazanie z nim glebokiej emocjonalnej wiezi. Czyli wytworzenie, nauczenie go tzw. relacyjnosci. Tylko dzieki temu istnieja rodziny.
Tak jak Ivka uwazam, ze jak mamy dziecko to musimy uwazac na swoje zachowanie i starac sie nie przeszkadzac dziecku. Ale w przeciwienstwie do niej uwazam, ze matka natura glupia nie jest i jesli male dziecko placze jak zostaje samo, albo domaga sie uwagi matki czy uczestniczenia w zabawie to wlasnie ono ma racje, bo to jest mu potrzebne do prawidlowego rozwoju emocjonalnego. Chodzi mi szczegolnie o dzieci do lat 3. Ja zawsze Ole pocieszam, zawsze sie z nia bawie kiedy tego potrzebuje, ona wie ze ze na mnie moze zawsze liczyc. A i tak powolutku czasem zaczyna sie sama bawic.Chociaz oczywiscie woli ze mna. Nie dziwie sie- tez wole byc z ludzmi niz sama

Tez probuje sie ubierac- zaklada spodnie, buciki, czapke.Czasem jej sie to udaje a czasem nie. Pije z kubka trzymajac go jedna reka. Ale nie sprzata

Ja absolutnie do niczego jej nie przyspieszam. A zamiast siedziec i czytac jak tu w 100 % wykorzystac jej potencjal umyslowy po prostu staram sie aby czas spedzany wspolnie sprawial nam obu po prostu przyjemnosc. I moze dlatego chce miec tez drugie dziecko- i wiecej przyjemnosci. Jakbym podchodzila do wychowania swojego dziecka jak do wykonywania biznesplanu to pewnie na drugie bym ochoty nie miala.
Tak czy inaczej stawiam na nature, bo hipotez prawidlowego wychowania bylo juz cale mnostwo i wszystkie po pewnym czasie ukazuja swoje wady.
Na koniec dodam, ze zgadzam sie z jedna psycholog, ktora stwierdzila, ze nie ma nic gorszego niz rodzice, ktorzy maja takie same wymagania do dziecka 6-miesiecznego jak i 6-letniego i od obydwu wymagaja zeby sami grzecznie w pokoju sie soba zajmowali.