kropecka
Majowa mama 2006; Mamy lutowe'08
mowie wam dziewczyny, totalna kicha. generalnie to zarowno z moja jak i z Macka mama juz od jakiegos czasu mi sie zbieralo. tak jak wam wczesniej pisalam. nic sie nie poprawilo. ostatnio poprislam moja mame czy nie moglaby sie zajac Wiktorem dzisiaj z 2-3 godzinki (mamy z Mackiem 6 rocznice bycia razem i chcielismy isc do kina). ona oczywiscie sie skrzywila, stwierdzila ze ona chce sobie od niego odpoczac, ze nie ma juz 20 lat (ma 44) i ze druga babcia tez sie moze nim zajac (mimo, ze wiedziala ze ja nie chce Wiktora zostawiac z mamą Macka). potem jeszcze stwierdzila ze ona nas sama wychowywala bo 3 lata byla na wychowawczym (moze i pierwsze 3 lata tak ale za to jak wrocila do pracy to przez 2 lata mieszkalismy przez cale tygodnie u babci ktora nas wychowywala). zreszta ostatnio jak mowilam o drugim dziecku to pierwsze co powiedziala "ale to wtedy to juz chyba pojdziesz na wychowawczy?". Wiecie, wiele jest babć które mają dużo więcej lat niż moja mama i z wnukami zostają po 8-10 godzin dziennie i jakos nie narzekaja. A dla mojej mamy 4 godziny to juz za duzo
Tak wiec z moja mama jestem poklocona i mam do niej wielki zal ze nie zawiodla. W ostatecznosci zadzwonilismy do Macka mamy czy sie dzisiaj Wiktorem nie zajmie, ale ona stwierdzila ze ja rece bola i jest zmeczona, a poza tym idzie do sklepu. tak wiec z jakiejkolwiek pomocy nici. ale tak sobie pomyslalam dzisiaj, ze nie potrzebuje niczyjej laski. bedzie ciezko, ale dam sobie rade sama, bez niczyjej pomocy. a one mimo ze mieszkaja na tej samej dzielnicy, wnuka beda widywac raz na rok.
Może jednak woli być weekendową babcią, ewentualnie raz czy dwa razy w tygodniu wyjść z wnukiem na spacerek???Taka już rola babć i dziadków.
. Widzę czasami,że jest zmęczona ale nie skarży się, choć jest juz po 60-tce. Odwrotnie niż moja tesciowa, ktora deklarowała pomoc, a teraz jet kłopot żeby zajęła się wnuczką nawet na godzinę.
? co by z tej wypłaty jeszcze coś zostało ????????