Wydaje mi się, że większość facetów ma czasem takie problemy. A czy jest drugie dno, to wiesz tylko ty, bo najlepiej znasz swojego. Chyba nie ma innej drogi jak szczera rozmowa. Generalnie to jest śliska sprawa - wiadomo, czuły punkt i mężczyźni niechętnie przyznają się do problemów. Ja z mojego nigdy nic nie mogę wyciągnąć, mówię tak ogólnie, kiedy widzę, że chodzi jakiś przybity, więc stosuję taką taktykę - sama próbuję poszukać przyczyny i pytam wprost czy chodzi o to. Zwykle trafiam bez pudła, a on oddycha z ulgą, że sam się nie musi spowiadać;-) My kobiety mamy przecież wrodzoną empatię i na pewno sama doszukasz się powodów. Myślę, że gdyby chodziło o twoją figurę nie skłamałby ci prosto w oczy...No bo ja tak po prostu wierzę w ludzi:-) A swoją drogą zawsze jest motywacja, żeby się wziąć za siebie;-)