Michaga, gratuluje coreczki i 'milych' wspomniej porodowych. Co do "przepisu" o ktorym piszesz powyzej to nie sadze zeby ta praktyka byla uprawiana przez inne Londynskie szpitale. Ja mieszkam w Lond i tu bede rodzic i mi powiedzieli, zarowno w szpitalu w ktorym mialam rodzic (St Thomas'- na przeciwko Big Ben'a) jak i w The Portland Hospital (w ktorym bede rodzic), ze mam natychmiast sie zglosic z jakimikolwiek niepokojacymi skurczami. W momencie kiedy skurcze osiagna czestotliwosc co 10 minut albo mniej to mam natychmiast dzwonic do swojego gina na komorke i juz wyruszyc do szpitala. Trzeba pojawic sie jeszcze szybciej w razie pozytywnej diagnozy na GBS (bakterie ktora ma Dusia i PM). Ja wyniki odbieram w przyszlym tyg.[/quote]
MrsF - osobiscie znam 4 dziewczyny rodzace w innych szpitalach londynskich, ktore tez musialy "anonsowac sie" :-) przed przyjazdem do szpitala. Gdybym byla bardziej uparta to pewnie by mnie nie wygonili za pierwszym razem i poplywalabym w wannie porodowej a tak juz bylo za pozno na kapiele relaksacyjne gdy po raz drugi zajechalismy pod szpital (pod prad - nawiasem mowiac :-)).
Uwazam ze to wcale nie glupi pomysl z tym dzwonieniem bo wiekszosci zdenerwowanych rodzacych oszczedza to dodatkowego stresu gdyby musialy jeszcze dluuugie godziny siedziec w szpitalu...wiadomo, ze w domku na "swoich smieciach"kazda z nas czuje sie pewniej!
Wazne, ze opieka medyczna jest i mozemy czuc sie bezpiecznie w tak waznej dla nas chwili!!!
Pozdrawiam goraco!