Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Ja też będę mieć taki poród
(wierzę w siłę sugestii ;-))









,no jak to przecież miałam się 19-20.02 do szpitala zgłosić,tak mi gin przedwczoraj mówił.No ale dobra w końcu chcę mieć to za sobą.No to na izbę przyjęć,pobranie krwi,wymaz,że nie miałam torby to dali mi sexy koszulkę typu półdupki na wierzchu i na blok porodowy.A tam Pani położna zrobiła wywiad,sprawdziła rozwarcie(3cm)i Pani Zocha mnie ogoliła i lewatiw zrobiła.No i na salę porodową(wspólną),dali mi kroplówkę i co chwilę jak podchodzili to podkręcali bo nic mnie nie łechtała,tylko nawijałam cały czas(chyba po to żeby się nie bać i nie stresować).Bóle?A tylko takie jak przy okresie.Obok mnie babka miała tak samo.I tak leżałam,leżałam już mi tak niewygodnie było na tym łóżku,że myślałam,że wstanę i wyjdę z stamtąd.I tak zeszło 7 godzin.Po czym chyba nastąpiła zmiana warty,przyszedł inny lekarz i oznajmił
.Jej aż się popłakałam,tak jej zazdrościłam,że już.Mnie przenieśli na salę do rodzinnych gdzie czekał mój mąż,chyba jeszcze nigdy mnie tak jego widok nie ucieszył i przepełnił spokojem i siłą jak wtedy,pomasował po pleckach,pogłaskał,dał buzi i jak już bóle były takie,że zaczęłam się drzeć i wyzywać to zwiał obok do kaplicy.
Oczywiście komfort nieporównywalny do tamtej sali,prawie jak w domu i na wprost moich oczu był zegar ścienny.Chciało mi się cały czas pic ale pozwalali tylko łyczka malutkiego(żebym nie wymiotowała),głodna już też byłam zajebiście.Krzyki mi szybko Pani oddziałowa wyperswadowała argumentem,że tylko się zmęczę a mniej nie boli,lepiej oddychać prawidłowo(ale cóż nie chodziłam do szkoły rodzenia to bylam zielona),szybko się nauczyłam tych oddechów i skupiałam się na wszelkich instrukcjach Pani położnej.Cyk,za szczypało i już byłam nacięta a główka pokazywała się i cofała ja już cała mokra miałam serdecznie dość,zlazła się już cała ekipa ludzi i czekali na dziecko.Ale wisiało mi to kto to jest i po co.I jak już główka się wstawiła i miałam przeć cały czas to nagle brakło mi powietrza,oddechu i sił na dalsze działanie,a tu każdy się drze,że teraz nie mogę przestać bo dziecko się umęczy albo udusi(a mi się płakać chciało i czułam się bezsilna).Podleciał lekarz i zaczął mi na brzuch naciskać i jak już główka wyszła to reszty nawet nie poczułam,było tylko takie plum z wodami.I jak usłyszałam,że ma wybroczyny
to panika co to jest i wogóle przepraszałam,że mi sił brakło.Ale jak mi położyli ją na brzuchu taką"kuleczkę"siną to już zapomniałam o wszystkim co złe!Drugi okres porodu trwał 35min.Zmierzyli,zważyli,zawinęli i wynieśli mężowi,który stał za uchylonymi drzwiami i jak mnie szyli,a trochę pękłam w dół,więc szycia trochę miał Pan doktor.Ale jak słyszałam,jak mój Maciek do niej gada z takim zachwytem,wzruszeniem i czułością to czułam się z siebie mega dumna,i powrócił mi humor i nawijka.