Jeżeli mogę coś poradzić, z własnego doświadczenia, he he...
- nie ma sensu kupować zbyt dużo ciuszków w najmniejszym rozmiarze (czyli wg polskich standardów rozmiar 56 cm), myślę, że wystarczy zabezpieczyć się skompletowaniem ubranek po 1 "zestawie" na każdy dzień tygodnia (czyli mniej więcej
5-6 kaftaników z długim rękawem - polecam kaftaniki takie na napy u góry a z boczku wiązane tasiemką zwłaszcza na pierwsze dni po urodzeniu, łatwiej wtedy dbać o pępuszek, który trzeba często wietrzyć; body utrudnia to zadanie, a poza tym mi było jakoś łatwiej i sprawniej bez odpinania zatrzasków i podwijania body zmienić pieluszkę czy wytrzeć pupę;
tyle samo śpioszków z napami w kroczku albo
pół-śpioszków, które wystarczyło ściągnąć w dół by mieć dostęp do pieluchy, a jak już pępuszek Kuby uległ całkowitemu wygojeniu najlepiej sprawdzały się zwykłe bawełniane rajtuzy (od razu rozmiar 62 cm);z
2-3 sztuki pajacyków takich cieplejszych na wyjście, rozpinanych na całej długości; 2 bawełniane czapeczki cieniutkie i 2 czapeczki grubsze (to będzie wrzesień, październik, a więc już bez upałów); sprawdzą się też malutkie
rękawiczki niedrapki, bo mój Kubi cały się podrapał na buzi, wyglądał jak rambo - pierwsza krew he he he. Przyda się na pewno
lekki kombinezon na jesień taki od razu z buciczkami.
- można zamiast ubranek w r. 56 od razu kupić zestawy w rozm. 62, będą pasować maks. do połowy 2 m-ca życia, chociaż wszystko zależy jaki wielgus się urodzi. Ale też nie ma co szaleć. 6-7 szt. body z długim rękawem, w tej samej ilości śpioszki lub pół-śpioszki, rajtuzki, skarpetki. Dzieciątko w tym wieku nie brudzi się jeszcze zanadto i zmiana odzieży raz dziennie po wieczornej kąpieli i rano po pobudce wystarczy. A pranie i tak trzeba robić co drugi, trzeci dzień.
- rozmiar 68 przyda się na dłużej, teoretycznie powinien starczyć od 2-3 m-ca do 5-6 m-ca życia. Można więc bardziej zaszaleć z ilością i rodzajem ubranek. Poza tym dla naszych maluszków nadejdzie wraz z tym rozmiarem zima, a co za tym idzie trzeba zaopatrzyć się w bardziej zróżnicowaną garderobę (body, pajacyki, śpiochy, long-shirty, sweterki, spodenki, dresiki, cieplejsze skarpety, kombinezon, śpiworek, ciepłe czapeczki, szaliczki, rękawiczki itp. itd.). Ja Kubusia w jesienno-zimowe dni ubierałam w body (i w zależności czy w domu było cieplej czy chłodniej) z długim lub krótkim rękawem, na to long-shirt, rajtuzki, na stopki skarpetki. Czapeczek już w tym wieku nie uznawałam w warunkach domowych. A jak trzeba było wyjść na dwór, to dodatkowo w pajacyka, kombinezon i w wózku jeszcze przykrywałam kołderką lub kocykiem);
- rozmiar 74 to ubranka na czas między 6-9 m-cem, kiedy dzieciaki zaczynają wcinać słoiczki, zaczynają się poruszać i poznawać świat. A co najważniejsze zaczynają się brudzić. Od tego momentu zużywałam sporo zmian ubranek, pranie prawie co dziennie, dobrze że wiosna była i wszystko szybko schło na balkonie. Dobrze, że dużo ubranek dostałam od znajomych, trochę dokupiła teściowa i jakoś dawałam radę.
I to na razie tyle. Nie ma sensu kupować większych ubranek zanim dzieciątko do nich dorośnie, bo jak nie trafimy z rozmiarem np. w porę roku, to ubranka przeleżą w szufladzie ani razu nie użyte. Szybko też złapiecie się na tym, że mimo ogromnej ilości szmatek, notorycznie używacie trzech czy czterech kompletów ulubionych, fajurskich ubranek, dopóki dzieciątko z nich nie wyrośnie, albo nie rozpadną się z nadmiaru prań

. Szybko też wyczaicie, jaki rodzaj ubranek jest najwygodniejszy dla dzidzi i najporęczniejszy dla was. Nie polecam troczków w pobliżu szyjki, falbanek, kapturów, dużych kołnierzyków itp. upiększaczy i dosładzaczy ubranek. Proste, bawełniane, najlepiej w jasnych zbliżonych kolorach, żeby można było je razem prać a nie martwić się sortowaniem.