Cześć dziewczyny troche sie nie odzywalam, ale duzo zmian, bardzo duzo i bardzo pozytywnych

po pierwsze i najwazniejsze rusza rozwod, wniosek mam taki, ze wyciagne mu mozg przez nos

po drugie Jaga zasuwa juz jak maly samochodzik i rzadko idziemy w jednym kierunku xD w sumie daje mi popalic ale juz sie przyzwyczailam, ojciec roku ma kolejna "dupe" wiec od 6 tygodni nie miał czasu zobaczyc sie z corka, w sumie jest to woda na moj młyn o jak najwieksze ograniczenie mu praw rodzicielskich. Dla wszystkich dodam zebyscie notowaly w zeszycie kiedy mial przyjsc, a kiedy nie przyszedl. Zaczelam remont mieszkania, poniewaz finanse slabe bo mezulek raz placi raz nie, to wszystko robie sama, nawet dobrze mi idzie i jestem z siebie mega dumna! Z panem z placu zabaw nie wyszlo, ale to chyba dobrze, bo od prawie 2 mcy jestem w super zwiazku z przyjacielem od ponad 7 lat, mieszkamy razem, zyjemy razem, cora mowi do niego "tata", sama zaczęła

co do jeszcze obecnego meza to... Mam go tam gdzie slonce nie dochodzi. Napedza mnie nienawiśc do niego, daje mi siłę zeby codziennie wstac i powiedziec "ja nie dam rady? To patrz!!!"