KRROPELKA
Fanka BB :)
wiec zdaje relacje z dzis: kolega przyjechal i pojechalismy na policje. poprosilam go by zostal z Fifkiem w aucie i poszlam sama. sadzilam, ze mnie do jakiegos pokoju zaprosza czy cos a tu wszytsko w okienku sie odbylo. trudno. w sumie o tyle luz, ze nikogo poza mna nie bylo tam. opowiedzialam babce-policjantce cala sytuacje. spisala dane exa i moje. i poniewaz powiedzialam jej, ze urzad do spraw rodziny sie nami "opiekuje" to poradzila ich poinformowac osobiscie zaraz po wyjsciu z policji. zglosi sie tez do mnie ktos z kim bedzie mozna pogadac o calej sytuacji (jakis terapeuta- doradca czy cos) - dali mi taka mozliwosc a ja z niej skorzystam. potem pojechalismy do urzedu do spraw rodziny i udalo mi sie dostac do babki z ktora mamy spotkania. nie przezcyatala jeszcze mojego mail, ktorego wyslalam jej w nocy wiec opowiedzialam jej co i jak. doradzila, zebym sie skontaktowala z ex i powiedziala mu, ze u niej bylam i ze ona doradza by dal sobie luz z wizytami u Fifka az do spotkania w urzedzie z nia (czy do nastepnej srody). no i powiedziala, ze mam prawo go do domu nie wpuscic. spytalam co by bylo gdyby sie dobijal i nie zostal wpuszczony i np. sam wezwal policje. babka na to, ze nic. bo nawet policja nie moze wynusic na nim wejscia do mojego domu czy zabrania Filipka.
wiec po wyjsciu napislam sms do ex, ze bylam w urzedzie i ze babaka radzi by nie przylazil, az do nowych ustalen.
mloda1 a kolega chcial zostac dzis w godzinach kiedy ex mogl przyjsc. proponowal tez, zebym z Fifkiem byla w tym czasie u niego, ale nie chcialam ani tego ani tego. w sumie dzis ponad 3h ze mna jezdzil po miescie i nianczyl moje dziecko... nawet nakarmil Fifka w aucie
. co do nocy to nie watpie, ze jakbym go poprosila to by zostal. bo od tej sytuacji mowi, ze nosi telefon przy sobie i wystarczy, ze zadzwonie a on przyjedzie.
katerinka111 ja sie juz nie dam wiecej. bo faktycznie do tej pory potulnialam po jakims czasie i sie ex rozpuscil do reszty. teraz czas by zrozumial, ze bede sie bronic wszelkiemi sposobami. ja juz dawno przestalam sie wstydzic mowic o tym co sie dzieje w moim zyciu. bo zrozumialam, ze to nie jest moj wstyd. tylko exa. to on mnie porzucil. to on w zaden sposob mi nie pomogl w ciazy- ani materialnie ani by jakos przygotowac mieszkanie na przybycie dziecka. i wkoncu to on wypial sie z placeniem pieniedzy na Fifka. jak rowniez to on robi wielka laske jak ma w jakis sposob mi pomoc w wychowaniu Filipka.
ponadto ex musi tez pojac, ze nie jestesmy w polsce i tu nie bede bezradna kobieta, ktora panstwo sie nie zainteresuje. bo po tym jak zglosilam to gdzie trzeba a dostane ponoc a on bedzie na cenzurowanym.
alicja! tak. to ja mialam goscia. kuzynka byla na szkoleniu 80km od mojego miasteczka. w sobote po 19 pojechalam po nia z kolega. i spedzila u mnie noc. gadalysmy caly czas. spalysmy 15min nad ranem :-). po 6 trzeba bylo juz wyjechac by zdazyla na czas na wymeldowanie sie hotelu. Filipek obie podroze spedzil w pizamce i kombinezonie :-). do domku dotarlam kolo 9 rano i nie mialam czasu na sen. kolega zajal mi sie Filipkiem a ja zrobilam torta i podszykowalam obiad. ciutke sprzatnelam w domu. jeszcze mi kolega skoczyl do sklepu a kolo 13 poszedl a niedlugo potem odbyly sie urodzinki Fifka.
asuzana tez pojac nie moge jak mozna robic takie szopki kowsztem dziecka. no, ale wedlug mojego exa to ja robie szopki. bo przeciez moglabym sie zgdzic na wszytskoc on chce i robi i bylby spokoj, no nie?
wiec po wyjsciu napislam sms do ex, ze bylam w urzedzie i ze babaka radzi by nie przylazil, az do nowych ustalen.
mloda1 a kolega chcial zostac dzis w godzinach kiedy ex mogl przyjsc. proponowal tez, zebym z Fifkiem byla w tym czasie u niego, ale nie chcialam ani tego ani tego. w sumie dzis ponad 3h ze mna jezdzil po miescie i nianczyl moje dziecko... nawet nakarmil Fifka w aucie
katerinka111 ja sie juz nie dam wiecej. bo faktycznie do tej pory potulnialam po jakims czasie i sie ex rozpuscil do reszty. teraz czas by zrozumial, ze bede sie bronic wszelkiemi sposobami. ja juz dawno przestalam sie wstydzic mowic o tym co sie dzieje w moim zyciu. bo zrozumialam, ze to nie jest moj wstyd. tylko exa. to on mnie porzucil. to on w zaden sposob mi nie pomogl w ciazy- ani materialnie ani by jakos przygotowac mieszkanie na przybycie dziecka. i wkoncu to on wypial sie z placeniem pieniedzy na Fifka. jak rowniez to on robi wielka laske jak ma w jakis sposob mi pomoc w wychowaniu Filipka.
ponadto ex musi tez pojac, ze nie jestesmy w polsce i tu nie bede bezradna kobieta, ktora panstwo sie nie zainteresuje. bo po tym jak zglosilam to gdzie trzeba a dostane ponoc a on bedzie na cenzurowanym.
alicja! tak. to ja mialam goscia. kuzynka byla na szkoleniu 80km od mojego miasteczka. w sobote po 19 pojechalam po nia z kolega. i spedzila u mnie noc. gadalysmy caly czas. spalysmy 15min nad ranem :-). po 6 trzeba bylo juz wyjechac by zdazyla na czas na wymeldowanie sie hotelu. Filipek obie podroze spedzil w pizamce i kombinezonie :-). do domku dotarlam kolo 9 rano i nie mialam czasu na sen. kolega zajal mi sie Filipkiem a ja zrobilam torta i podszykowalam obiad. ciutke sprzatnelam w domu. jeszcze mi kolega skoczyl do sklepu a kolo 13 poszedl a niedlugo potem odbyly sie urodzinki Fifka.
asuzana tez pojac nie moge jak mozna robic takie szopki kowsztem dziecka. no, ale wedlug mojego exa to ja robie szopki. bo przeciez moglabym sie zgdzic na wszytskoc on chce i robi i bylby spokoj, no nie?

Bo wiem ze szef niemiec go nie cierpi
A po drugie potłukł samochów ,który miał zawsze byc pamiątką naszego bycia razem ,bo duzo nim jezdzilismy (ja uwielbiam jezdzic autem wieczorkami )ale teraz nie mam czym :-(Jego szanowny tatus powiedział ,ze załuje ze się wtracał ze nasze wesele pomógł ex rozwiac bo ex ogłupiał i mieli go w domu dosc ,ja mu bym proponowała zapisac się na leczenie psychopata
bo mojemu dziubaskowi tez sie chyba jakos nie specjalnie spieszy na ten swiat...
raczej nie jestem taka bezposrednia zeby przypominac mu za kazdym razem, zeby pamietal o umowionym czasie, zawsze powtarza ze dluzej pracowal (choc jego ojciec, czyli tez jego szef mowil, ze zawsze pracuja do 17:/ ), jakos glupio mi kogos wyrzucac z domu, ale jak tak dalej pojdzie, to niestety, bede musiala go delikatnie mowiac wypieprzyc z domu
) wiec niestety to co zakazane, np dla mojego szkraba; no i moj Maksior niestety po miesiacu jedzenia sloiczkow-obiadkow, oczywiscie tych nielicznych (chyba tylko 3 rodzaje nie mialy tych produktow), stwierdzil, ze sa bleeeee i co?? i musze gotowac; na szczescie reszte, czyli deserki podaje sloiczkowe:-)
jako deserek np;