Mi kiedys Majka rozryczala sie w srodku nocy-bylam tak spiaca,nieprzytomna i wsciekla ze postanowilam niech sobie ryczy...no i plakala godzine,ze w koncu nawet na rczkach nie moglam jej uspokoic,ja sie calkowicie rozbudzilam i sie skonczylo na tym ze z wielkim poczuciem winy dalam dziecku cycuszek i dopiero wtedy zasnela .Wiec u nas ta metoda raczej nie dzialalaby- moja cora zbyt duzo chisteryzuje i w dodatku jest uparta jak wol ;D
Osinka,zastosowalismy metode ktora opisuje i pokazuje Tracy Hogg,oczywiscie dostosowana do indywidualnych potrzeb Majeczki.Czyli po kapaniu,podaniu kaszki i popiciu cycuszkiem,biore na raczki i cicho spiewam,caluje,albo szepce-na poczatku trwalo pare minut,teraz jak tylko wezme na raczki to odrazu zasypia.Wtedy wkladam do lozeczka.Na poczatku byla awantura wielka i straszny placz.No i ta metoda polega wlasnie na tym ze nie idzie sie odrazu do dziecka tylko wyczekuje sie 10-15 minut po czym jezeli dziecko jeszcze placze(w naszym przypadku jak najbardziej taaak) to bierzesz na raczki,utulasz,zeby dziecko nie poczulo sie opuszczone,az sie uspokoi i nanowo kladziesz do lozeczka.I tak az zasnie na dobre.U nas poczatki byly straszne- 1,30 czy 1,40 godziny,ale potem to z gorki.Teraz jak tylko wlkladamy do wyrka Majka tylko sie przekreca na brzuszek i spi.