ivka76
Fanka BB :)
Ja absolutnie nie zostawiam Szymona ryczącego samemu sobie, wg mnie to niedopuszczalne. Podchodzę do niego co jakiś czas (zwykle co ok.3-5min), głaskam, tulę się do policzka, ale już nie biorę na ręce. Kiedy nie płacze nie pojawiam się wcale. Wypracowałam sobie własną odmianę metody Ferbera 