reklama

Sposoby na zasypianie

reklama
Agacinka, ja zrobilam identycznie, ale Ella miala wtedy tydzien! plakala pierwszy raz z 10 minut i wcodzilam tak jak ty mowisz glaskalam, przytulalam itp. ale nie podnosilam! Nauczyla sie w dwa dni! od tamtej pory ANI RAZU nie bylo problemu z zasypianiem!!! Nawet jak jedziemy do rodzicow, czy na weekend i spimy w hotelu! Zasypia jak stara i spi calutka noc! (Casem sie budzi na jedzonko i zaraz SAMA zasypia) Takze - masz 100% racji - Ja tez polecam ten sposob!
Oprocz tego wydaje mi sie, ze dzieki temu jest bardziej samodzielna! Moge ja zawsze zostawic np. na macie i zajmuje sie sama soba! Na rekach u mnie spedza tylko tyle czasu ile ja zdecyduje i jej to nie przeszkadza! Warto sprobowac!!!
 
No własnie, to naprawde działa. Moja niunia też jest samodzielna, dlatego sama już pije na przykład i je z butelki... a do innych pań... Moja niunia też bardzo płakała :( zanosiła się płaczem, czerwona była, myslałam że się autentycznie udusi... Jednak to wszystko było tylko po to abym przyszła do niej do pokoju!! Jak się zorientowała że to tak nie za bardzo działa to się uspokoiła i tylko tak jęczała i zasypiała - teraz na przykład miałam ciężki okres bo małama biegunkę od soboty (czyli już tydzień) choć już teraz to tak lekko - ząbki chyba idą... no w każdym razie w nocy z soboty na niedziele tez wstawałam do niej co pół godziny i miała temperaturę wysoką 38stopni. Problem był w tym że dziąsełka tak ją bolały czy swędziały że wpychała paluszki do buzi a wpycha je tak głęboko że aż rzyga, więc dałam jej smoczka bo to dla mnie mniejsze zło - masuje dziąsełka, uspakaja i nie rzyga... Ale od dwóch-trzech dni już nie jest chora i niestety chce smosia. A mamusia już zabrała - i wczoraj też miałam wieeelki płacz w łózeczku - jakieś 15 minut - aż mi się serce krajało - bo już tak dawno ona nie płakała że aż zapomniałam jak to jest!!!! Tak płakała aż się trzęsła... no to ją wzięłąm na ręce uspokoiłam i położyłam spowrotem zasnęła niemal od razu. Dziś juz jest ponownie ok - tak jak przed chorobą :) Więc czasem jak trzeba i naprawde jest przycvzyna to wezme na ręcę ale to jest 1/100 przypadków płaczy w łózeczku... Raz też jej się coś przyśniło bo z takim płaczem się obudziła że aż się bałam że wypadła z łżeczka (jakim sposobem??? nauczyła się fruwac czy co???) i pobiegłam do niej - a ona juz spała... Sen jakiś straszny nic tylko zawał serca u mamusi gwarantowany.
No w każdym razie, ja na przykład do niej nie ide jak sie obudzi z płaczem bo to jest oczywiste że ona chce nadal spać - musi się obudzić normalnie - gada sobie w łóżeczku, mamkilka zabawek w zasięgu ręki i bawi się - słusze ja po kilku minutkach jak sobie gaworzy...
Znowu się rozpisała... :) W każdym razie ja też jestem zwolenniczką i jeste całkowicie za i mówię wam - warto się zmusić aby to przetrwać - dzieci uczą się błyskawicznie - sami zobaczycie jak juz drugiego dnia zasnie po max 15 minutkach - uśmiech na twarzy mamusi :))) aż mi się łza zakręciła za pierwszym razem że ona tak ładnie śpi i taka dumna byłam :))) Wam też tego życzę!!!
 
I ja parę minut temu próbowałam. Zostawiłam Muszka w łóżeczku to tak się darł, że szok :-( Poszłam do niego po minucie i się uspokoił ale jak tylko wyszłam znów krzyk. Po kolejnej minucie już się niestety nie uspokoił na mój widok, tylko dalej krzyczał. Cały się spocił i aż łkać zaczął. No nic, dalej zostawiłam ale jak wróciłam po kolejnej minucie, to leżał na brzuszku oczywiście krzycząc wniebogłosy :sick: Położyłam go spowrotem na plecki i wyszłam i po powrocie znów był na brzuszku. Stwierdziłam, że to nie ma sensu. Bo żeby chociaż leżał, to może i by się wypłakał ale skoro on od razu fika na brzuszek to nic z tego. Tak mi się go żal zrobiło, że jak wzięłam na ręce, to go mocno przytuliłam i za chwilę dałam cyca. Podjadł i zaczął zasypiać. I na wpół śpiącego położyłam do łóżeczka i po trzech sekundach już spał :happy: To był ostatni raz próby samodzielnego zasypiania. Kolejna będzie po przeprowadzce, może w grudniu :dry:
Pozdrawiam
 
Wiecie ja tez wielokrotnie probowalam no i Brian tak plakal ze az caly sie spocil byl zaspany na dodatek mysle ze chyba by nie usnol po plakal ponad 30 minut wiecej chyba nie dalabym rady go tak:no: trzymac to i tak duzo!
Ja chyba go nie bede tak meczyc bo ostatnio jak wzielam na raczki go i poopowiadalam mu popokazywalam rozne rzeczy pozniej zaczelam go lulac i usnol:tak:
 
no coz kazda dzidzia jest inna i jedna zasnie sama a druga chocby nie wiem co nie i czesc!!:-D:-D:-D Ja Elle kapie, potem karmie (w ciemnym i cichym pokoju - telewizor wylaczony itp.) i taka juz senna klade w lozeczku i ona sobie pogada chwilke i zasypia! Czasem zasnie przy karmieniu i juz sie nie obudzi jak odkladam a czasem polezy z 15 min zanim zasnie ale nie placze. U nas dziala ale nie u kazdego musi!;-);-):tak::tak:
 
Ja też przeszłam przez nauczenie Szymolka samodzielnego zasypiania - ciężko było na początku, bo pierwszy dzień darł się ponad 30min. Podchodziłam do niego co 5min, ale nie podnosiłam. Cała nauka trwała u nas prawie 3 dni, przy czym nigdy już tyle nie ryczał. Teraz odkładam go do łoża i sam zasypia bez problemu.

Ciężko przetrwać taki rozdzierający płacz - ja siedziałam pod łóżeczkiem i "zaglądałam" przez szparki w ochraniaczu co mój szkrab robi, ale udało mi się wytrwać.
 
reklama
zaglądałas przez szparki w ochraniaczu dobre:-D hihi
mysle podobnie jesli sie naprawde tego chce to kilka dni i dziecko sie przyzwyczaja no nie wiem moze gdybym miala malego diabelka to inaczej bym myslala ale tak mysle teraz
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry