Hej dziewczyny!
Moja niunia sama zasypia już od około miesiąca. A wszystko za sprawą ściągniętego poradnika (ściągnęłam go z forum babyboom) Jakby któraś chciała a jeszcze go nie ma to piszcie na e-mail
gwiazdeczka_star@o2.pl nie piszcie na forum bo potem przegląda się po kilka stron takich tekstów jak "ja tez poproszę <i tu następuje adres e-mail>" więc szkoda że tak powiem miejsca na forum pisać na e-mail

No a przechodząc do rzeczy: metoda polega mniej więcej na czymś co można było zaobserwować w programie Superniania w niedzielę - z Ksawerym. Kładę niunię do łóżka już najedzoną i napitą - aby nie było prób typu - jeść mi się chce lub pić ... Przyryam, mówię śpij kochanie, głaszczę po główce i wychodzę - oczywiście zaznaczam że moja niunia śpoi sama w pokoiku swoim odkąd skończyła 4 miesiące czyli jutro będą dokładnie 2 miesiące

W każdym razie ona oczywiście płakała więc nie można zostawić płaczacego dziecka i należy wracać i pokazywać się - pokazywac że się pamięta i że się jest zaraz obok - ale kategorycznie nie wolno podnosić, przytulać itp... Przykrywam znowu... robię wszystko tak samo śpij kochanie i znowu wychodzę. Schemat "powracania" do dziecka jest podany w książce choć ja uznałam go za zbyt drastyczny i troszę go zmodyfikowałam. Mianowicie:
- w 1 tygodniu - wracam: najpierw po 1 minucie, potem po 3 i potem już co 5 minut.
- w 2 tygodniu - pierwszy powrót jest po 3 minutach, potem 5 i potem (o ile niuni lub niuniek jeszcze płaczą) regularnie co 7minut
- w 3 tyg - pierwszy powrót po 5 minutach, potem po 7 i potem regularnie co 9
- i już ostatni tydzień - pierwszy powrót po 7 i potem już regularnie co 9 (nie ma 11

)
I powiem jak to u mnie działało:
pierwszy raz (zasypianie rano około godziny 9-9,30) trwało 40 minut - masakra już myślałam że nie wytrzymam a płakała bardzo ale nic jej nie było, najedzona, napita, przebrana, nie za ciepło, nie za zimno... po prostu chciała aby było tak jak ona chce... Ale trzeba kilka zasad jednak trzymać... Tego samego dnia trzy pozostałe usypiania trwały mniej więcej po 20-25 minut - spała bardzo mocno w każdym przypadku i nie budziły jej (tak jak przedtem) drobne hałasy domowe! Obudziła się usmiechnięta i szczęśliwa aż miło popatrzec a nie jak przedtem płacząca i wiecznie niewyspana...
Drugiego i trzeciego dnia była zaskakująca szybka poprawa - zasypiała po około 5-10 minutkach... i tak dalej
Niesamowite jak szybko to załapała

))
W drugim i trzecim tygodniu (zresztą aż do teraz) czesto nie musiałam nawet iść ten pierwszy raz - tzn. stoper nie doszedł jeszcze do 3,, 5 czy 7 minut a już była cisza

))
To działa i warto to zrobić - bo to jest tylko i wyłącznie dla dobra dziecka. Dzieci lepiej rosną jak tak same zasypiają, sen jest spokojniejszy i głębszy. No zresztą jak któraś spróbuje to sama zobaczy
Ale trzeba byc zaciętym i ani razu sie nie ugiąć. Nawet jak się zrzyga lub będzie strasznie płakać. Należy przebrać dzidzię ale bez śmiania się czy traktowania tego jak zabawe możliwie szybko i położyć spowrotem aby nie było jakby... no jak to powiedzieć - nie mozna dac do zrozumienia że jest taka czynność która spowoduje wasze przybiegnięcie...
Dziś rano położyłam niunię do łóżeczka przykryłam ona spojrzała na mnie, odwróciła się do swojego aniołka - misia i już zanim nawet odeszłam od łózeczka miała zamkniete oczka...

)) Mówię wam cudo!!!
Jeszcze jedno - ja ie daję smoczka.. wiem że niektórzy dają - ja na początku tez dałam i nawet dwie trzy noce były ok... ale była za mała (4,5 m--ca) i nie potrafiła sobie znaleźć tego smoczka i sobie go włożyć do buzi jak wypadł więc nocne budzenie zaczęło się od początku... Smoczek odsazedł więc w siną dal i jest ok.

))
Pozdrawiam mamusie z nie-chcącymi-spać maluszkami

))